Pokonaliśmy lidera!

21.04.2011 (23:02) | Patryk Reński | skomentuj (0)
Przed meczem z liderem ekstraklasy wydawało się to mało realne, jednak Śląsk udowodnił niedowiarkom, że potrafi wygrać z każdym i na poważnie bić się już w ekstraklasie o najwyższe cele. Po zwycięstwie nad Wisłą Kraków, przynajmniej do soboty wrocławianie awansowali na trzecią pozycję w tabeli.


 

Trener Orest Lenczyk dokonał trzech zmian w zespole Śląska w stosunku do październikowego meczu z Wisłą w Krakowie. Na boisku zabrakło pauzującego za kartki Dariusza Sztylki, a także Cristiana Diaza i Krzysztofa Wołczka. Nie zmieniła się za to taktyka wrocławskiego zespołu. Ponownie aż sześciu nominalnych obrońców desygnował do gry trener Lenczyk. Statystyki pokazują, że Śląsk nie przegrywa, gdy na boisku jest Antoni Łukasiewicz. Nie inaczej było w czwartkowy wieczór przy Oporowskiej. Łukasiewicz grał, a Śląsk pokonał krakowską Wisłę.

Śląsk rozpoczął mecz piorunująco. Już w drugiej minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Kilka metrów przed bramką Sergeia Pareiki znalazł się Przemysław Kaźmierczak, ale to nie pomocnik Śląska skierował piłkę do siatki, a Radosław Sobolewski, od którego tuż przed linią odbiła się futbolówka i zaskoczyła estońskiego bramkarza.

Przez większą część pierwszej połowy wyraźnie przeważała Wisła, która momentami zamykała całą jedenastkę Śląska na jego połowie. Od początku wiadomo było, że to raczej krakowianie będą atakować, ale mało kto spodziewał się, iż goście aż tak przygniotą rywala. Oblężenie bramki Mariana Kelemena trwało w najlepsze. Na szczęście bramkarz Śląska skutecznie bronił strzały krakowian, a jeśli nawet Słowaka nie było na posterunku, to od utraty bramki gospodarzy ratował Jarosław Fojut, wybijając piłkę z linii bramkowej.

Mimo ciągłych ataków Wisły, Śląsk co jakiś czas odpowiadał bardzo groźnymi kontrami. Po jednej z nich gola o mały włos nie zdobył były Wiślak – Piotr Ćwielong, jednak pomylił się i uderzył minimalnie niecelnie. Goście mieli w tym meczu wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, lecz dzięki dobrej grze w obronie WKS-u, Wiślacy nie potrafili wykorzystać swoich sytuacji.

Na pół godziny przed końcem trener Lenczyk dokonał zmiany w taktyce, wprowadzając na boisko Łukasza Gikiewicza, który zastąpił Amira Spahicia. Śląsk teoretycznie atakował od tego momentu już dwoma napastnikami – teoretycznie, bo Marek Gancarczyk został przesunięty na prawą pomoc. Na efekty tej zmiany nie trzeba było długo czekać. Orest Lenczyk udowodnił po raz wtóry, że jest mistrzem taktyki. Pięć minut po wejściu na boisko Gikiewicz cieszył się ze zdobytej bramki. Piotr Celeban pokazał, jak ważna może okazać się wygrana główka w defensywie – właśnie po wygranym pojedynku stopera Śląska piłka trafiła do Mili, a ten doskonale wiedział, co zrobić z futbolówką. Kapitan Śląska dograł do pędzącego prawą flanką Gancarczyka, ten wpadł w pole karne i podał właśnie do Gikiewicza.

Biała Gwiazda przygasła po stracie drugiego gola. Niesieni fantastycznym dopingiem gospodarze grali konsekwentnie i nie pozwalali rywalom zbliżyć się do własnej bramki. Wiślacy stanęli przed bardzo trudnym zadaniem. Śląsk wygrywał na swoim stadionie już 2:0, a na dodatek goście nie potrafili przebić się przez doskonale grającą w tym dniu defensywę Śląska. Tak mecz wyglądał do końca, Wisła atakowała, a zadowolony Śląsk bronił się już całą jedenastką na własnej połowie. Żadna siła nie była tego dnia w stanie sprawić, żeby Marian Kelemen skapitulował. Wrocławianie w głównej mierze dzięki świetnej grze defensywnej pokonali na własnym stadionie Wisłę i przesunęli się o pięć pozycji w górę tabeli, rehabilitując się w pełni za niedawną porażkę z Koroną Kielce.

Sukces wrocławian nieco przyćmiło wydarzenie z samej końcówki meczu, kiedy to poważnej kontuzji doznał Łukasz Gikiewicz. Wizyta w szpitalu i specjalistyczne badania pomogą zdiagnozować, co dokładnie stało się napastnikowi Śląska. Na razie nic konkretnego powiedzieć nie można.


Śląsk Wrocław 2:0 (1:0) Wisła Kraków
Sobolewski 2’ (sam.), Gikiewicz 63’

Śląsk: Kelemen – Pawelec, Celeban, Fojut, Spahić (59’ Gikiewicz) – Socha, Łukasiewicz, Kaźmierczak, Mila, Gancarczyk (85’ Madej) – Ćwielong (83’ Sobota)

Wisła: Pareiko – Cikos (68’ Rios), Chavez, Jaliens, Paljić – Kirm, Sobolewski, Siwakow (46’ Żurawski), Jirsak (68’ Garguła), Melikson – Małecki

Żółte kartki: Pawelec, Mila (Śląsk)
Sędzia: Paweł Gil (Lubelski ZPN)
Widzów: 8500

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane