Śląsk 1-0 Ruch: Wygrana na starcie nowego etapu

02.09.2012 (18:53) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (2)
Miało być lepiej. Przede wszystkim kibice oczekiwali ambitniejszej postawy, wyższego poziomu piłkarskiego i większej radości z gry na jednym z najpiękniejszych stadionów w Polsce, który - niestety - po raz kolejny nie wypełnił się nawet w połowie. Widać oczekiwane przyjście nowego szkoleniowca będzie również szansą na mocno spóźnione wejście w sezon. Piłkarze tę szansę wykorzystali.


 

Ruch próbował zaskoczyć Śląsk zmianami personalnymi i taktycznymi - w ataku zabrakło Arkadiusza Piecha, a w jego miejsce Tomasz Fornalik wystawił dawno niewidzianego Andrzeja Niedzielana, który wspomagany był przez... Marka Zieńczuka, nominalnego bocznego pomocnika. To właśnie ten drugi umiejętnie pokazywał swoim kolegom kiedy ruszać do pressingu, lecz trwało to tylko otwierające dziesięć minut. Mimo wymuszenia na Kelemenie dwóch nerwowych wybić w trybuny, goście odpuścili i po tym czasie oddali inicjatywę gospodarzom.

Paweł Barylski zdecydował, że im mniej kombinacji w drużynie tym lepiej, wreszcie więc Marcin Kowalczyk zagrał na prawej obronie, a na środku tej formacji wystąpiło dwóch stoperów. Radzili sobie nieźle, ale najaktywniejszy był Dalibor Stevanović, który schodził do boków by pomagać Sobocie i chaotycznie grającemu Patejukowi. Ten ostatni mógł nawet pierwszej połowy nie skończyć, ponieważ najpierw wszedł ostrym wślizgiem w bramkarza rywali, a potem niebezpiecznie zaatakował jednego z obrońców, choć celu wejściem wyprostowanymi nogami nie sięgnął. Na szczęście.

Szans brakowało pod obiema bramkami. Drużyny były lepiej zorganizowane niż w ostatnich spotkaniach, a największy postęp było widać po Diazie, który nawet wracał pod własne pole karne, by pomóc w defensywie. Śląsk próbował zagrażać głównie uderzeniami z dystansu - tak robił Patejuk (niecelnie), Diaz (zbyt lekko) i Kaźmierczak (zablokowany), a gospodarzom brakowało lepszego rozegrania w strefie obronnej przeciwnika. Gdy już Spahić ze Stevanoviciem pięknie na lewym skrzydle futbolówkę rozegrali, głupią stratę zaliczył Patejuk. Najlepszą szansę miał Kaźmierczak, ale jego uderzenie głową po rzucie rożnym poszybowało nad bramką Peskovicia.

Mecz po przerwie rozruszało dopiero wejście Piecha - Ruch od razu poczuł się pewniej mając na szpicy swojego najlepszego napastnika i odważniej zaatakował. Najpierw to właśnie reprezentant Polski przeprowadził akcję lewym skrzydłem, płasko dośrodkował, ale pierwszy do piłki doszedł Spahić wybijając ją jak najdalej. Po chwili Pavol Sultes ładnie przyjął bezpańską futbolówkę, zobaczył, że Kelemen jest lekko wysunięty i mocnym wolejem sprawdził koncentrację Słowaka. Golkiper Śląska na raty piłkę złapał.

Niestety powiązało się to z kiepskim fragmentem gry Śląska, który słabiej operował piłką i był mniej aktywny w strefie środkowej. Z frustracji na brak ruchu pomocników, piłkę postanowił rozegrać Tomasz Jodłowiec, lecz szybkość i spryt Piecha pozwoliły mu odebrać piłkę i popędzić w stronę bramki gospodarzy. Po zmyleniu Grodzickiego znalazł miejsce na uderzenie, ale futbolówka poleciała w sektor najbardziej zagorzałych fanów Śląska. Po chwili dużo strachu było po rzucie wolnym Ruchu Chorzów, lecz błędy w kryciu pozostały niewykorzystane przez przyjezdnych.

Tuż przed zejściem Patejuka wreszcie skrzydłowy Śląska pokazał się z dobrej strony. Dośrodkował do Stevanovicia, który głową przedłużył do Diaza, ale ten przeniósł piłkę nad poprzeczką, choć w trudnej sytuacji. Chwilę później dwa starcia z sędzią miał Rafał Grodzicki - najpierw uważał, że był przytrzymywany w polu karnym, a następnie prowadzący mecz Paweł Raczkowski po długim zastanawieniu odgwizdał jego faul po drugiej stronie boiska i pokazał stoperowi Śląska żółtą kartkę. Dwukrotnie Ruch uderzał w ustawiony przez Kelemena mur (napomniany został także Kowalczyk), a po chwili strzał Piecha przeleciał tuż obok słupka bramki.

Zmiany odrobinę wyrównały spotkanie i Śląsk nawet atakował. Akcje były chaotyczne i mocno przypadkowe, ale po kilku przebitkach w polu karnym Ruchu na pięć minut przed końcem swoją szansę miał Voskamp, jednak w tłumie uderzył niecelnie. Odpowiedź gości była natychmiastowa, znów najaktywniejszy był Piech, którego strzał po rykoszecie musiał dla bezpieczeństwa wybić na rzut rożny Kelemen.

Wreszcie doskonałe podanie prostopadłe dostał Voskamp, minął jednego rywala przed polem karnym, drugi zabrał mu piłkę, ale z prezentu skorzystał Cetnarski, a przebitka trafiła w wystawioną rękę jednego z Chorzowian. Chwila namysłu sędziego i rzut karny dla gospodarzy został podyktowany, a swoją trzecią bramkę w sezonie zdobył Mateusz Cetnarski, mocnym uderzeniem pokonując Peskovicia. To była dziewięćdziesiąta minuta meczu, a takiego wybuchu radości po bramce już dawno nie widziano w szeregach wrocławian. Jeszcze w doliczonym czasie były dwie idealne szanse na podwyższenie wyniku, ale każdą z kontr psuły fatalne decyzje Voskampa, Spahicia i później jeszcze Ćwielonga.

Śląsk Wrocław 1-0 (0-0) Ruch Chorzów

Bramka: Mateusz Cetnarski 90'

Śląsk Wrocław:
Kelemen - Spahić, Jodłowiec, Grodzicki, Kowalczyk - Sobota, Elsner, Kaźmierczak, Stevanović (81' Cetnarski), Patejuk (61' Ćwielong) - Diaz (72' Voskamp)
Ruch Chorzów: Pesković - Lewczuk, Stawarczyk, Szyndrowski, Kikut - Zieńczuk, Malinowski, Starzyński, Janoszka (89' Kuświk), Sultes (69' Sultes) - Niedzielan (51' Piech)

Widzów: 15 000
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)

KOMENTARZE
~XXX(2012-09-02 20:01:30)
bramka w '90 zawsze cieszy najbardziej
~corben dallas(2012-09-02 19:43:13)
Ważne zwycięstwo. Ruch to nie kelnerzy. Źle zaczęli, ale to kwestia czasu, kiedy się odbija. Widzew lada moment poleci na ryj, więc cieszmy się z dzisiejszego fuksa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane