Nakładką: Piłkarskie liceum

29.03.2013 (13:21) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (4)
Dyskusja pod ostatnią "Nakładką" była ciekawa - rozwiązanie Młodej Ekstraklasy i wprowadzenie w życie projektu Centralnej Ligi Juniorów pozwala najlepszym w kraju klubom na zweryfikowanie ich planów oraz struktur szkoleniowych. Wtedy, wątpiąc w sens istnienia zespołu rezerw, proponowałem nawiązanie współpracy z klubem z regionu, który stanowiłby dla młodych chłopców zaplecze, ale i nie był martwym tworem tylko dla spełnienia wymogów licencji. Kolejnym w tej rozmowie argumentem za takim rozwiązaniem może być niedawno wydany film o szkoleniu w Śląsku właśnie.


 

Tomasz Wikliński nie jest kibicem Śląska. Nie jest związany z Wrocławiem emocjonalnie i, jak sam twierdzi, do stworzenia takiego materiału - jego jedynego w dotychczasowym dorobku - zachęciło go spotkanie na uczelni koordynatora do spraw szkolenia w klubie z Oporowskiej, Konrada Łągiewczyka. Połączenie futbolowej i dziennikarskiej pasji nie przyszło jednak łatwo. Brak zaufania wobec projektu studenta Uniwersytetu Wrocławskiego była, jak sam przyznaje, zauważalna na każdym kroku. By nakręcić ujęcia z szatni w przerwie meczu Młodej Ekstraklasy potrzebował zgody trzech osób - jeden z rozmówców przyszedł na wywiad ze znanym powszechnie ekspertem telewizyjnym, by mógł on ocenić profesjonalizm autora i realizatora "Piłkarskiego liceum".

Półgodzinny film zaczyna się w poprzednim sezonie, gdy dorosły Śląsk zmierza po mistrzostwo kraju, a młodzież występuje na Oporowskiej przy publiczności wielokrotnie mniejszej niż ta ze Stadionu Miejskiego. Z Tomaszem Wiklińskim spotkałem się przy okazji wczorajszego meczu z Bełchatowem, gdy mieliśmy okazję obserwować jedno z ostatnich tchnień projektu Młodej Ekstraklasy. Drużynę Łukasza Becelli obserwowało kilkadziesiąt przemarzniętych osób, a standard znacznie odbiegał od wymagań dorosłej ligi.

Wikliński wyprodukował film zanim padła decyzja o rozwiązaniu Młodej Ekstraklasy, ale - chcąc nie chcąc - pokazuje on dlaczego ten projekt nie okazał się we Wrocławiu sukcesem. "Dziwiło mnie, że przez tyle lat tak niewielu młodych piłkarzy przebiło się do pierwszego zespołu," mówi autor filmu, wspominając o tym z jakim dystansem jego rozmówcy odnosili się do Oresta Lenczyka i tego jak on ignorował czy nawet deprecjonował znaczenie tego zaplecza. "Nie można im [osobom związanym ze szkoleniem w Śląsku - przyp. MZ] odmówić pasji i wiary w ich pracę, ale liga funkcjonująca na takich zasadach nie mogła przynieść wymiernych korzyści," twierdzi Wikliński.



Faktycznie, w całym materiale z wypowiedziami koordynatora szkolenia, dyrektora sportowego i szkoleniowca zespołu ME trudno doszukać się nutki pesymizmu, choć nie ukrywają oni tego w jakiej zapaści jest obecnie futbol w Polsce. Wspominają o piłce nożnej jako futbolu masowym, ograniczonej selekcji, budżecie, a nawet wzorcach czerpanych z Holandii, ale wszystko zamyka się w ogólnikach i tym co kibic... chciałby usłyszeć. Dlatego najciekawsze są rozmowy z młodymi piłkarzami Śląska Wrocław.

Paweł Garyga narzekający na brak szans i zainteresowania zespołem, a poza nagraniem mówiący o czasem pojawiającej się chęci zostawienia klubu w którym się wychował. Jego frustracje wynikające z ledwie osiemnastu rozegranych w Ekstraklasie minut pewnie nie zostały zaspokojone wypożyczeniem do drugoligowej drużyny z Oławy. Tam oczywiście dostanie szansę rozwoju, ale towarzyszy mu niepokój, że po powrocie jego sytuacja wcale się nie zmieni - nadal będzie tylko zmiennikiem, grającym (prawdopodobnie) więcej w zespole rezerw niż pierwszej drużynie.

Kolejnym bohaterem jest Dawid Abramowicz, dziś już zawodnik Chojniczanki Chojnice. On był z kolei wypożyczony do Olimpii Grudziądz, gdzie w poprzednim sezonie rozegrał dwanaście spotkań, a w tym już tak wielu szans nie otrzymywał. Pochodzącemu z Brzegu Dolnego piłkarzowi do dziś pozostanie w pamięci jedynie pucharowy mecz Śląska z Legią, debiut i zarazem ostatni występ w seniorach wrocławskiego klubu. W "Piłkarskim liceum" otwarcie mówi, że na Oporowską nie ma po co wracać i wolałby w Grudziądzu zostać. Z kolei jego trener Tomasz Asensky nie ukrywa, że umiejętności Abramowicza ceni, ale wystawienie trzech czy czterech piłkarzy takich jak on wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem - w pierwszej lidze!

Wikliński sam jest daleki od krytykowania osób z którymi przyszło mu przy kręceniu materiału pracować. Jak sam tłumaczy, ludzie Śląska mogą swoimi słowami i działaniami inspirować, ale "poza uczciwym wykonywaniem swojej pracy, przy warunkach jakie im się stwarza, nie ma szans na wiele więcej". Skoro Garyga i Abramowicz - teraz przy Oporowskiej nieobecni - tak otwarcie mówią o braku poważnej szansy, to niech to pokaże frustracje innych młodych piłkarzy, dla których ostatnia decyzja Ekstraklasy jest tylko i wyłącznie spotęgowaniem niepewności wobec tego co przyniosą decyzje klubu.

Ich doświadczenia oraz przykłady wielu innych zawodników - choćby trwający osiem minut debiut "młodego", 22-letniego napastnika Jakuba Więzika - pokazują, że nie ma żadnego sensu w tworzeniu pokoleń "piłkarzy-duchów". Mężczyzn na przełomie dwudziestego roku życia, którzy pobijać mogą co najwyżej pierwszą lub drugą ligę, a trzymani są w klubie dla odpowiednich regulacji. Poczucie misji w uczestniczeniu w tworzeniu sportu masowego nie może być ludziom Śląska obce, ale na tym poziomie ważniejsza jest selekcja. Nie tylko zdaniem autora "Piłkarskiego liceum" te proporcje są zaburzone - za pięknymi słowami o inspirowaniu się holenderskim systemem szkolenia powinno iść przekonanie, że z dwudziestoletniego zawodnika Młodej Ekstraklasy nie zrobi się piłkarza do zespołu seniorów. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że jeszcze przed tym jak wielu z nich podpisało kontrakty ze Śląskiem, gdzieś na górze struktur klubowych postawiono na nich krzyżyk. Będą, wypożyczajmy ich, dawajmy im nadzieję, ale do pewnego momentu.

Film ten nie jest świetną produkcją - wypada podkreślić, że autor i tak jako pasjonat oraz amator wyciągnął z tego materiału sporo, choć pewnie w obliczu ostatnich decyzji może zmontowałby swoje dzieło inaczej. To jednak nie zmienia faktu, że przy braku podobnych produkcji dotyczących szkolenia młodzieży (i to w Śląsku) jego pozycja na pewno spotka się z zainteresowaniem wielu kibiców. "Piłkarskie liceum" ukazuje ogrom pracy spoczywający na barkach kilku osób, a nawet pewien bezsens ich wysiłku - nie tylko między słowami bohaterów filmu da się wyczuć frustrację z braku szans i perspektyw. Na pewno film Tomasza Wiklińskiego nie tylko pozwala spojrzeć na sytuację w drużynie Młodej Ekstraklasy, ale też nadaje znaczenia decyzjom jakie wkrótce w klubie zapadną. Włodarze klubu, tak skupieni na walkach właścicieli Śląska, łataniu dziurawego budżetu i utrzymaniu składu, który w lecie może się rozlecieć, nie mają prawa zapomnieć czy zignorować sytuacji z własną młodzieżą. Inaczej "Piłkarskie liceum" będzie dalej produkować piłkarzy na trzeci czy czwarty poziom, a nie do pierwszego zespołu.

"Piłkarskie liceum" Tomasza Wiklińskiego można pobrać na stronie pilkarskieliceum.pl

KOMENTARZE
~lagiewczyk(2013-03-29 19:39:20)
A ten pan Łągiewczyk to niech się wyspowiada z działalności w poprzednim klubie (S-TOP TALENT). Jaki to fachowiec ??? Raczej kasjer !Patałachy PKS-y i MPK.
~kino(2013-03-29 17:22:00)
Co oni wiedzą o profesjonalnym szkoleniu ,sami teoretycy i powieścio pisarze.I dlatego tak wygląda szkolenie w Śląsku spójrzmy na inne kluby które potrafią wprowadzić zawodnika w dorosłą piłkę.Największym problemem są słabi trenerzy(teoretycy)którym brakuje praktyki.Mamy takich samych młodych zawodników jak w innych klubach tylko trzeba ich mądrze wychowywać i promować a nie gadać i ciągle narzekać bo to najwygodniej...
~Alex DeLarge(2013-03-29 14:34:17)
Niestety pewnie jest w tym wiele racji, ze mlodzi maja malo szans, zeby zaistniec w ekstraklasowym Slasku. Ale przeciez w meczu z Flota, kiedy prowadzilismy 5-2, byla idealna okazja, zeby sprawdzic Wiezika. Ja tego nigdy nie zrozumiem - jak mozna bylo wprowadzic go na 8 minut? Co mozna pokazac w 8 minut?! Levy mowi na konferecji, ze "Nasza gra dobrze wyglądała od początku spotkania i nie chciałem wprowadzać zmian na siłę". Co to w ogole znaczy zmiana na sile? Czemu nasi niedorobieni trenerzy uwazaja, ze zmiana jest oslabieniem zespolu? Przeciez wchodzi swiezy zawodnik ze swiezym zapasem sil i to dodatkowo taki, ktory na pewno bedzie chcial sie pokazac z dobrej strony. To samo bylo na Euro ze Smuda. Skad to sie bierze? Widzieliscie np. kiedys mecz Borussii Dortmund, w ktorym nie bylo zadnej zmiany?
~Michuu(2013-03-29 13:53:04)
Film do kupienia a nie do pobrania a szkoda bo wygląda na ciekawy .
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane