Wynik lepszy niż gra, Kolejorz pokonany!

14.09.2013 (19:59) | Banan | skomentuj (4)
Nie było to widowisko na miarę futbolowego Oscara, ale trzypunktowa zdobycz przeciwko Lechowi Poznań pozwoliła na awans na piąte miejsce w tabeli. Śląsk pokonał Kolejorza 2:0 (2:0) po bramkach Tomasza Hołoty i Marco Paixao. WKS musiał radzić sobie swojego trenera Stanislava Levy’ego, który musiał ten mecz obejrzeć z trybun. Wygrana zielono-biało-czerwonych wyniknęła przede wszystkim ze skuteczności gospodarzy i rozregulowanych celowników gości.


 

Wrocławianie do spotkania przeciwko wicemistrzom Polski przystąpili bez kontuzjowanych Amira Spahicia i Sylwestra Patejuka. Brak tylko dwóch zawodników w klubie z Ekstraklasy nie powinien sprawić problemów, ale w Śląsku sytuacja jest specyficzna. Mając jedynie dwóch skrzydłowych w kadrze, trener Levy musiał na prawą flankę przesunąć Tomasza Hołotę. O wiele gorzej sytuacja kadrowa przedstawiała w Lechu, który musiał sobie poradzić bez kontuzjowanych Jasmina Buricia, Marcina Kamińskiego, Rafała Murawskiego, Mateusza Możdżenia i Kebby Ceesay’a. W konsekwencji na ławce rezerwowych zasiadło tylko sześciu piłkarzy, z których Szymon Pawłowski i Łukasz Teodorczyk nie byli w stu procentach przygotowani do gry.

Brak jakości i bardzo wolno tempo w pierwszych dwudziestu minutach tworzyły niesmaczną mieszankę ligowej kaszanki. Piłkarze obu drużyn rzadko przedostawali się pod pole karne, a kiedy już im się to udawało, akcje kończyły się niecelnymi podaniami lub mało wymagającymi dla bramkarzy strzałami z dystansu. W Śląsku brakowało zawodnika, który potrafiłby wygrać pojedynek jeden na jeden, stworzyć przewagę i zagrać do niepilnowanego partnera. W ataku nie istniał Marco Paixao, który nie miał co liczyć na podania od pomocników.

Sprawy w swoje ręce, a raczej nogi, wziął Dudu Paraiba, który ograł na lewym skrzydle Tomasza Kędziorę, dośrodkował wprost na głowę Hołoty, który precyzyjnym strzałem głową pokonał bezradnego Krzysztofa Kotorowskiego. Od tego momentu mecz nabrał rumieńców, o co zadbali agresywnie atakujący rywali Dudu i Kędziora. Sędzia Marcin Borski w krótkim odstępie czasu napomniał żółtymi kartkami właśnie Dudu, Kędziorę, ale także nerwowych Kotorowskiego i Gikiewicza. Kilka minut przed przerwą na zaskakujący strzał zza pola karnego zdecydował się Paixao i ku zdziwieniu Lechitów – piłka wpadła do siatki.

Od początku drugiej połowy to gracze trenera Rumaka byli stroną przeważająca, grając wysokim pressingiem. W krótki odstępie czasu goście stworzyli sobie dwie szanse do zdobycia bramki kontaktowej, ale najpierw Bartosz Ślusarski mając przed sobą tylko Gikiewicza nie trafił w ogóle w piłkę, a po chwili Daylon Claasen łamiąc akcję z prawej strony do środka strzelił minimalnie niecelnie. Śląsk nie potrafił dłużej utrzymywać się przy piłce, licząc jedynie na kontry. Swoją szansę na pokonanie Kotorowskiego miał Plaku, który po raz kolejny próbował strzału z dystansu, ale i tym razem golkiper Kolejorza nie dał się zaskoczyć.

W 70. minucie Ślusarski po drugi w tym spotkaniu zmarnował idealną sytuację do umieszczenia piłki w siatce. Napastnik znalazł się sam przed Gikiewiczem, starał się go przelobować, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Wrocławianie nie potrafili skutecznie zatrzymać akcji gości i tylko dzięki ich nieskuteczności utrzymywał się wynik z pierwszej połowy. Z kolei w 75. minucie potężnym strzałem popisał się Hołota, po którego strzale z ostrego kąta Kotorowski przeniósł piłkę nad bramką.

Kiedy chwilę później Szymon Pawłowski wybiegał na pojedynek sam na sam z golkiperem Śląska wydawało się, że wreszcie padnie gol dla gości. Na szczęście i tym razem piłkarz Lecha nie potrafił wykorzystać dogodnej okazji, strzelając nad bramką. Piłka wyraźnie tego wieczoru nie słuchała piłkarze Lecha i wcale nad tym nie zamierzamy ubolewać.

Śląsk Wrocław 2:0 (2:0) Lech Poznań
Hołota 24, Paixao 41

Śląsk: Gikiewicz – Ostrowski (84 Socha), Pawelec, Kokoszka, Dudu – Hołota, Kaźmierczak, Stevanović – Plaku (90 Przybylski), Mila – Paixao (90 Więzik)

Lech: Kotorowski – Kędziora, Wołąkiewicz, Arboleda, Henriquez – Trałka, Linetty (69 Ubiparip) – Lovrencsics (60 Pawłowski), Hamalainen, Claasen – Ślusarski (82 Teodorczyk)

Żółte kartki: Plaku, Gikiewicz, Socha (Śląsk), Linetty, Kędziora, Kotorowski (Lech)
Sędziował: Marcin Borski (Mazowiecki ZPN)
Widzów: 18761

KOMENTARZE
~Seba(2013-09-15 00:28:36)
W drugiej połowie, to już chłopaki z sił opadli... Było to wyraźnie widać, ale nie ma się co dziwić. Wynik wybiegali, grali presingiem na całym boisku... a pierwsza zmiana w 84 minucie. W Lechu już trzech świeżych wtedy ganiało...
Brawo WKS!!!
~Paweł(2013-09-14 23:41:40)
Może ten mecz nie zasługuje na futbolowego Oscara, ale nie można powiedzieć, że był nudny. Bardzo dużo walki i zaangażowania. Napięcie do samego końca bo wynik wielokrotnie mógł się zmienić. Dziwi mnie brak umiejętności (w naszej drużynie) przytrzymania piłki przez dłuższy czas co było szczególnie irytujące w drugiej połowie spotkania.
~gruby(2013-09-14 20:28:38)
Pawelec znowu najlepszy zawodnik spotkania? Wg mnie tak ale to niedobrze, że najlepszym zawodnikiem jest obrońca a nie napastnik lub pomocnicy...
~adam(2013-09-14 20:15:05)
gra wcale nie taka zła. Świetnie w obronie Kokoszka i Pawelec. Potrzebujemy wzmocnień aby bić się o mistrza. Hej Śląsk!
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane