Ta ostatnia minuta: Śląsk - Korona 1:1 (0:0)

10.11.2013 (17:23) | Rev | skomentuj (1)
Dziesiąty gol Marco Paixao (tym razem z rzutu karnego) nie dał Śląskowi wygranej na inaugurację rundy rewanżowej sezonu zasadniczego. Tuż przed końcem meczu wyrównał Kamil Sylwestrzak. Jednym z głównych aktorów widowiska był arbiter, który podyktował dwa rzuty karne, pokazał czerwoną kartkę i nie uznał bramki dopatrując się pozycji spalonej.


 

Gospodarze do meczu przystępowali w roli faworyta. Własny stadion, wyższe miejsce w tabeli i stabilizacja w składzie przemawiało za WKS-em. Trener Stanislav Levy do boju posłał niemal tę samą jedenastkę, co niedawno w Gdańsku, jedynie Sylwestra Patejuka, który narzekał na przeziębienie, zastąpił Sebino Plaku. Na drugim skrzydle ustawiony został Tomasz Hołota, a kadrowicza z trybun obserwował sam selekcjoner Adam Nawałka.

Takiego komfortu nie miał szkoleniowiec Korony. Blamaż 1:5 z Arką w 1/8 finału Pucharu Polski pokazał, że zaplecze w zespole Korony nie przedstawia odpowiedniej wartości. Jose Rojo Martin we Wrocławiu desygnował do gry tylko dwóch tych samych zawodników co w Gdyni – Piotra Malarczyka i Radka Dejmka. Hiszpan nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Tomasza Lisowskiego, Kamila Kuzery, Krzysztofa Kiercza i Bartosza Kwietnia, a Przemysław Trytko i Jacek Kiełb również nie znaleźli się w meczowej 18, szkoleniowiec postanowił oszczędzać ten nie w pełni zdrowy duet. Do gry wrócili za to Serhii Pylypchuk i Paweł Golański.

I choć wiele przemawiało za zespołem Śląska, to nie można było zapomnieć, że kielczanie w ostatnich 5 spotkaniach wyjazdowych zdobywali minimum bramkę, a ostatnio wygrali w Krakowie z Cracovią. Wrocławianie zamierzali jednak kontynuować serię zwycięstw i po wygranych z Podbeskidziem i Lechią dorzucić kolejną wygraną.

Od początku meczu inicjatywa należała do zielono-biało-czerwonych, którzy mieli jednak problem z rozmontowaniem defensywy przeciwnika. Ustawieni defensywnie goście zagęszczali pole na własnej połowie i wrocławianie nie mogąc skonstruować akcji kombinacyjnych próbowali dośrodkowań. I właśnie po nich sporo pracy miał Zbigniew Małkowski. Na strzeżoną przez niego bramkę główkowali Marco Paixao, Sebino Plaku, Przemysław Kaźmierczak, a w 35 minucie po centrze Mariusza Pawelca, Plaku musnął piłkę do Hołoty, ten posłał ją do siatki, ale arbiter dopatrzył się dyskusyjnego spalonego.

Kolejna kontrowersyjna decyzja Szymona Marciniaka zapadła chwile później. Przy niegroźnym dośrodkowaniu, po którym piłkę bez problemu złapał Marian Kelemena, upadł Daniel Gołębiewski, a sędzia uznał, że był faulowany przez Adama Kokoszkę. Nie dość, że oznaczało to rzut karny dla Korony, to stoper WKS-u obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Do „jedenastki” podszedł Golański, ale trafił tylko w słupek.

Trener Levy szybko zastosował roszady w ustawieniu – na środek obrony powędrował Pawelec, a na prawą defensywę Hołota. Po zmianie stron goście ruszyli do ataku próbując wykorzystać grą w przewadze i kilka razy zakotłowało się przed bramką WKS-u. W 57 minucie niewykorzystane okazje zemściły się. Tym razem Kamil Sylwestrzak nieprzepisowo powstrzymywał Paixao w polu karnym i arbiter podyktował rzut karny dla Śląska. Paixao strzelil pewnie i kibice WKS-u mogli cieszyć się z prowadzenia ich pupili.

Trener „Pacheta” wzmocnił siłę ofensywną wpuszczając Macieja Korzyma i końcówka meczu należała do złocisto-krwistych, a wrocławianie skupili się na bronieniu korzystnego wyniku, w czym miał pomóc skupiający się bardziej na defensywie Oded Gavish, który zastąpił Mateusza Cetnarskiego. Szkoleniowiec gospodarzy desygnował też do gry Sylwestra Patejuka. Wrocławianie bronili się umiejętnie i szczęśliwie, a szczególnie w brodę musi sobie pluć Pylypchuk, który w 75 minucie z 4 metrów nie trafił do bramki. Szczęście opuściło jednak wrocławian przed końcem meczu. Michał Janota świetnie zagrał do Kamila Sylestrzaka, a ten strzelił obok wybiegającego Kelemena i ustalił wynik meczu.

Był to trzeci w tym sezonie mecz WKS-u w osłabieniu, w żadnym Śląsk grając w dziesięciu nie zdołał wygrać (wcześniej przegrał z Sevillą FC i Cracovią). Po przerwie na reprezentację kolejnym rywalem wrocławian będzie Jagiellonia Białystok.

Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:1 (0:0)
Paixao 58 k. – Sylwestrzak 90

Śląsk Wrocław: Kelemen - Hołota, Grodzicki, Pawelec, Dudu, Kokoszka - Stevanović, Kaźmierczak - Cetnarski (61 Gavish), Plaku (61 Patejuk)- Paixao (90 Socha). Trener: Stanislav Levy.

Korona Kielce: Małkowski - Stano, Malarczyk, Dejmek, Sylwestrzak - Golański, Sobolewski, Jovanovic, Pylypczuk – Janota (90+3 Lenartowski), Gołębiewski (69 Korzym). Trener: Juan José Rojo Martín

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Żółte kartki: Kokoszka, Dudu, Grodzicki, Gavish – Stano, Sylwestrzak
Czerwona kartka: Kokoszka (40 min za 2 żólte)
Widzów: 9000

KOMENTARZE
~lolo(2013-11-11 10:06:04)
Gavish dramat taki, że patrzeć żal. Troszkę sabotaż Levego wpuszczanie tego chłopa na plac. Moim zdaniem w 3 lidze by się nie złapał a tu wchodzi w meczu e-klasy......Dramat i pieniądze wyrzucone w błoto.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane