Smuda znowu czyni cuda, lewa gra Śląska

29.11.2013 (22:35) | Banan | skomentuj (2)
Krakowianie udowodnili swoją wyższość nad Śląskiem i pewnie pokonali brązowych medalistów 3:0 (1:0). Wisła była zespołem o klasę lepszym, wrocławianie ciągle nie mogą odnaleźć formy z początku sezonu, kiedy potrafili nawiązać równorzędną walkę z Club Brugge. Ktoś jeszcze pamięta zachwyt nad grą drużyny Stanislava Levy’ego? Kolejna porażka i to w takim stylu potwierdza, że Śląsk obecnie nie ma czego szukać w pierwszej ósemce.


 

Zero porażek na własnym stadionie, tylko 11 straconych goli w całym sezonie, a przy Reymonta goście bramki nie strzelili już siedem meczów z rzędu. Skutek? Trzecie miejsce w lidze – wszystkie znaki na niebie i ziemi przed spotkaniem ze Śląskiem wskazywały na Białą Gwiazdę. Krakowianie po trudnym początku sezonu są obecnie wymieniani w gronie tych zespołów, które mogą zagrozić Legii Warszawa przy próbie obrony mistrzowskiego tytułu. Trener Stanislav Levy miał więc uzasadnione obawy przed pojedynkiem z drużyną Franciszka Smudy. Po porażce z Jagiellonią Białystok szansę na grę od początku meczu otrzymali Krzysztof Ostrowski (na lewej obronie) i Tadeusz Socha (na prawej pomocy). Jeżeli wychowanek Śląska według trenera stanowi większe zagrożenie pod bramką przeciwnika od Sebino Plaku, to w jakiej formie jest Albańczyk?

Optymizmem powiało tylko tuż po pierwszym gwizdku sędziego. W 4. minucie w polu karnym Marco Paixo ograł Marko Jovanovicia i był przez Serba przytrzymywany za spodenki, ale sędzia Daniel Stefański nie dopatrzył się faulu, chociaż raczej powinien. Kto wie, jak to spotkanie by się potoczyło, gdyby Śląskowi udało się wykorzystać ewentualny rzut karny. Chwilę później celny strzał na bramkę oddał Sebastian Mila i do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 17. minucie po złym wybiciu Rafała Grodzickiego Wisła ponowiła swoją akcję, piłka trafiła przed pole karne do Łukasza Garguły, który zdecydował się na strzał, piłka odbiła jeszcze od nogi Przemysława Kaźmierczaka i wpadła do siatki obok zmylonego Mariana Kelemena. Niestety szczęście w tej sytuacji było po stronie Wisły.

Śląsk już tradycyjnie nie miał zbyt wielu atutów w ofensywie. Sylwester Patejuk robił dużo zamieszania, ale jak zwykle niewiele było z tego pożytku. Mila starał się uruchamiać prostopadłymi podaniami lidera klasyfikacji strzelców Paixo, niestety z marnym skutkiem. Dobrze w 23. minucie pokazał się Tomasz Hołota, którego strzał z lewej nogi był minimalnie niecelny. Początek drugiej połowy był podobny do początku pierwszej odsłony.

Wrocławianie byli aktywni, dłużej utrzymywali się przy piłce, ale to gospodarze trafiali do siatki. I to aż dwie w ciągu trzech minut. W 52. po akcji Donalda Gurrier na 2:0 podwyższył Rafał Boguski, a w 54. po asyście Garguły Paweł Brożek wykorzystał złe ustawienie środkowych obrońców i wygrał pojedynek sam na sam z Kelemenem. To było dziewiąte trafienie napastnika Wisły, który mógł dogonić Paixao (10 bramek), ale fatalnie przestrzelił w idealnej sytuacji w 65. minucie.

Przy wyniku 3:0 z boiska zszedł Mila, wcześniej Kaźmierczak, których trener Levy postanowił oszczędzić na poniedziałkowy mecz z Pogonią Szczecin. Sytuacja Śląska w tabeli robi się dramatyczna, bo za chwilę derby Dolnego Śląska mogą stać się pojedynkiem dwóch drużyn ze strefy spadkowej. Wrocławianie konsekwentnie drążą tunel prowadzący wprost do ligowej otchłani. Światełka niestety w nim nie widać. Ósmy mecz z rzędu Wisły przed własną publicznością bez straty gola jest rekordem wszechczasów tego klubu.

Wisła Kraków 3:0 (1:0) Śląsk Wrocław
Garguła 17’, Boguski 52’, Paweł Brożek 54’

Śląsk: Kelemen - Pawelec, Kokoszka, Grodzicki, Ostrowski - Hołota, Kaźmierczak (59’ Stevanović) - Socha, Mila (60’ Cetnarski), Patejuk - Paixao

Wisła: Miśkiewicz - Stolarski, Głowacki, Jovanović, Bunoza - Chrapek, Syjepanović – Boguski (71’ Piotr Brożek), Garguła (82’ Małecki), Guerrier (78’ Sarki) - Paweł Brożek

Żółte karki: Guerrier (Wisła), Kaźmierczak, Pawelec (Śląsk)
Sędziował: Daniel Stefański
Widzów: 15 195

KOMENTARZE
~Marco(2013-11-30 17:50:13)
``...W 4. minucie w polu karnym Marco Paixo ograł Marko Jovanovicia i był przez Serba przytrzymywany za spodenki, ale sędzia Daniel Stefański nie dopatrzył się faulu, chociaż raczej powinien. Kto wie, jak to spotkanie by się potoczyło, gdyby Śląskowi udało się wykorzystać ewentualny rzut karny....`` No bez przesady, redakcja chyba inny mecz oglądała, owszem faul był, ale koło 3 metrów przed polem karnym...!!!!
~kibic(2013-11-30 08:28:39)
Co to ku......a jest .....?!oni wyglądają jak druzyna oldbojów, chociaż Ci mają przynajmniej trochę ambicji...brak słów .
Kolejny raz to samo SochA oSTROWSKI kAŻMIERCZAK,Grodzicki itd nasi mistrzowie...wont z tego klubu!!!!
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane