Bezbramkowy remis z Lechią

09.08.2015 (17:37) | szkunter | skomentuj (3)
Śląsk Wrocław zremisował bezbramkowo z Lechią Gdańsk po dobrym i wyrównanym meczu. W wyjściowej jedenastce Lechii nie znalazł się były zawodnik Śląska Sebastian Mila.


 

Mecz rozpoczął się punktualnie o godzinie 15:30. Sędzia Gil zagwizdał i obie drużyny ruszyły do ataku. Pierwsze minuty należały do piłkarzy Lechii, którzy częściej gościli w polu karnym Śląska i tworzyli zagrożenie. Z prawej strony dośrodkowywał Bruno Nazario, a zza pola karnego uderzał Ariel Borysiuk, jednak strzały Lechii były skutecznie blokowane przez naszą parę stoperów. Śląsk próbował odpowiadać, jednak ich akcje wyglądały dobrze tylko do 30 metra, później brakowało ostatniego podania lub kogoś do rozprowadzenia piłki. W 11. minucie meczu z dobrej strony pokazał się Tom Hateley, który po indywidualnej akcji dostał się na pole karne Lechii, dośrodkował do Paixao, który rozegrał akcję z Kiełbem, ale ten był na spalonym.

Od tego momentu akcje Śląska zaczęły wyglądać zdecydowanie lepiej. Gorąco pod bramką Maricia zrobiło się w 14. minucie. Kiełb zagrał prostopadłą piłkę do Picha, który strzelał w kierunku dalszego słupka, jednak bramkarz gości był na posterunku. Po drugiej stronie boiska obrońcy Śląska bardzo często dopuszczali się fauli w okolicach 30. metra. Efektem tego były liczne dośrodkowania na pole karne Śląska z rzutów wolnych. W 17. minucie meczu wojskowi stworzyli najgroźniejszą okazję w pierwszej połowie. Po nieudanym rzucie rożnym Lechii do piłki w okolicach połowy boiska dopadł Biliński, który sprytnie oszukał Wawrzyniaka i skierował piłkę w stronę bramki. Przebiegł z nią blisko 30 metrów, po czym uderzył obok bramkarza. Piłka o centymetry minęła lewy słupek!

W 20. minucie meczu z trybuny B było słuchać głośne odliczanie, po czym na murawie wylądowało konfetti, a na samej trybunie odpalono race. Sędzia Paweł Gil przerwał spotkanie, a kibice świętowali mecz przyjaźni. Arbiter wznowił spotkanie po 6 minutach. Goście przejęli wtedy na chwilę inicjatywę, ale to znów Śląsk był bliżej strzelenia gola. Na prawej stronie dwójkową akcję rozegrali Zieliński z Paixao. Flavio dośrodkował piłkę na pole karne, gdzie znów uderzał Biliński, jednak prosto w bramkarza. Sędzia często używał gwizdka, czego efektem była żółta kartka dla Wojtkowiaka za faul na Pichu w 34. minucie.

Przez całą pierwszą połowę z dobrej strony pokazywał się Kamil Biliński, który często dochodził do sytuacji. Nie można tego jednak powiedzieć o naszym kapitanie, który kilka razy naraził Śląsk na utratę bramki. Błędu Pawełka nie wykorzystał Makuszewski, który technicznym strzałem próbował przelobować bramkarza, gdy ten wyszedł poza pole karne do piłki. Ostatnie minuty podstawowego czasu gry stały pod znakiem niefrasobliwości zawodników Śląska, którzy pozostawiali zbyt dużo miejsca Gdańszczanom i skazywali siebie na kontry

W 40. minucie piłka znalazła się w siatce po strzale Flavio, lecz ten nie uniknął spalonego. Całą pierwszą połowę widać było, że obie drużyny za wszelką cenę chcą wygrać. Dodatkowo atmosferę postanowili podgrzać Hołota i Borysiuk, którzy skoczyli sobie do gardeł. Arbiter szybko interweniował i skończyło się na upomnieniu. Końcówka podstawowego czasu gry to ostra wymiana ciosów. Najpierw Lechia stworzyła zagrożenie po rzucie rożnym, a chwilę później Dudu dośrodkował na głowę Paixao, który chybił kilka centymetrów. Spotkanie trwało aż 8 minut dłużej, w tym czasie kolejny z zawodników Lechii obejrzał żółtą kartkę. Tym razem napomniany został Wiśniewski.

Na drugą połowę meczu obie ekipy wyszły w takim samym składzie, a zaczęło się od faulu Zielińskiego w okolicach 30. metra. Kilka minut później identyczną sytuację oglądaliśmy po drugiej stronie boiska, po której ruszyła kontra na bramkę Pawełka. Golkiper Śląska niefortunnie wybił na rzut rożny. Śląsk nastawiał się znowu na długie konstruowanie swoich akcji, natomiast Lechia przeważnie kontrowała. W 55. minucie za obrońców zagrał Pich do wychodzącego Bilińskiego, ale ubiegł go bramkarz. Pięć minut później znów zrobiło się gorąco. Z kontrą tym razem ruszył Śląsk. Pod pole karne piłkę holował dość długo Kiełb, po czym podał na wolną pozycję do Picha, który był na spalonym. Defensorzy Lechii nie mieli w tym momencie chwili oddechu. W polu karnym po dobrej akcji Śląska odnalazł się Biliński, który zmylił obrońców i uderzył lewą nogą na bramkę.

W 64. minucie boisko opuścił Paweł Zieliński, a jego miejsce zajął Mariusz Pawelec. Trener gości także dokonał zmian i wprowadził Maka za Makuszewskiego oraz Łukasika za Vranjesa. W 73. minucie wszystkim kibicom serce zabiło mocniej po tym jak Pichowi nie udało się zmieścić piłki w siatce z kilku metrów po dograniu od Flavio! Śląsk zdecydowanie przejął inicjatywę. W 78. minucie dobrze na dalszy słupek uderzał Kiełb, ale bramkarz Lechii był dzisiaj dobrze dysponowany i popisał się efektowną paradą. Minutę później strzelał Biliński, ale i jego strzał został wybroniony. W 80. minucie boisko opuścił Pich, a zameldował się na nim Grajciar. Pięć minut później na noszach zniesiony został obrońca Lechii Maloca, jego miejsce zajął Silva. Boisko opuścił także dobrze dzisiaj grający Kamil Biliński, a wszedł Michał Bartkowiak.

Na ostatnie minuty meczu zawodnicy Lechii oddalili grę od własnej bramki i przenieśli ciężar gry pod pole karne Śląska, gdzie wywalczyli rzut wolny po faulu Hateleya, który ukarany został żółtą kartką. Na strzał zdecydował się Nazario, jednak Pawełek dobrze interweniował i sparował piłkę na rzut rożny. Ostatnia akcja meczu należała do Śląska, który stworzył groźną sytuację po klepce Hołoty i Hateleya, jednak nie udało się znaleźć drogi do bramki. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, chociaż z przebiegu meczu to Śląsk był zespołem lepszym i zasłużył na wygraną.

Śląsk Wrocław: Pawełek – Zieliński (64 Pawelec), Kokoszka, Celeban, Dudu – Paixao, Hołota, Hateley, Pich (80 Grajciar) – Kiełb, Biliński (88 Bartkowiak)

Lechia Gdańsk: Marić – Wojtkowiak, Janicki, Maloca (85 Silva), Wawrzyniak – Borysiuk, Vranjes (73 Łukasik), Makuszewski (66 Mak), Wiśniewski, Nazario – Kuświk

KOMENTARZE
~GMek(2015-08-11 14:07:39)
No jednak przy golu Flavio nie był na spalonym.
~kork(2015-08-09 18:31:44)
To co moze draznic to wysokie dlugie i niedokladne podania.
~jest dobrze(2015-08-09 18:10:10)
Dobry mecz Slaska, mimo remisu. Widać progres. Grajmy tak w każdym spotkaniu i będzie pierwsza trójka. Pawłowski jednak odwala kawał dobrej roboty. Ciekawe co dzisiaj wymyślą krytycy trenera. Lechia nie istniała w drugiej połowie. Znowu gramy jak na początku kadencji Tadzia, narzucamy swój styl przeciwnikowi. A po Mili chyba nikt już nie płacze. Oby tak dalej.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane