Derby bez strzelby

05.03.2016 (19:54) | Banan | skomentuj (1)
Zapowiedzi były huczne, ale jedyny hałas wrocławianie tworzyli na trybunach. Śląsk w 35. derbach Dolnego Śląska był bezradny wobec rozpędzonego Zagłębia i po bardzo słabym meczu przegrał 0:2 (0:2). Jeśli wrocławianie przyjęli na to spotkanie jakąś strategię, to wszelkie plany poszły w łeb już po minucie. Plan awaryjny, jeśli był, totalnie nie wypalił, bo chyba nikt nie przewidywał, że zielono-biało-czerwoni ani razu nie skierują piłki w światło bramki (po raz pierwszy w tym sezonie).


 

Przed meczem zastanawiano się, czy Śląsk będzie miał nad Miedziowymi przewagę fizyczną, bo WKS ze względu na odwołanie spotkania w Gliwicach miał więcej czasu na odpoczynek i trening. Po meczu te dywagacje możemy wyśmiać i pokusić się o stwierdzenie, że kondycyjnie i szybkościowo lepiej wyglądali przyjezdni.

W pierwszym składzie znalazł się debiutant Ihor Tyszczenko i to on zapoczątkował nieszczęście, którego dopełnił Mariusz Pawełek. Ukrainiec odegrał do bramkarza, który miał sporo czasu na reakcję, ale wdał się w drybling i będąc pod presją odegrał pod nogi przeciwnika – Łukasz Piątek wpakował piłkę do siatki.

Zagłębie poszło za ciosem – po dalekim zagraniu od własnej bramki i akcji na lewej stronie na 2:0 głową podwyższył Jarosław Kubicki. Po kwadransie wrocławianie znaleźli się na deskach, brakowało tylko sekundanta, który rzuciłby ręcznikiem. Martinowi Polackowi serce zabiło mocniej tylko raz – tuż przed stratą drugiego gola szansę miał Tomasz Hołota, ale piłka po jego strzale i rykoszecie minęła poprzeczkę.

W przerwie Szukiełowicz zostawił w szatni nieradzącego sobie z rywalami Roytę Moriokę. Okazuje się, że przystosowanie Japończyka do polskich realiów może być znacznie trudniejsze, niż ktokolwiek przewidywał. Zmienił go Dudu Paraiba, który miał ożywić poczynania Śląska na skrzydle, ale nic takiego nie miało miejsca.

Zdyscyplinowani gracze Piotra Stokowca konsekwentnie rozbijali próby ataków wrocławian, które były na tyle nieporadne i chaotyczne, że nawet kiedy Śląsk zbliżał się do pola karnego gości, kompletnie nic z tego nie wynikało. Swoje szanse mieli za to przyjezdni. W 57. minucie po ładnej akcji z Filipem Starzyńskim minimalnie nad poprzeczką strzelił Łukasz Janoszka. Chwilę później solidny tego dnia Lasza Dwali wybił piłkę z pola bramkowego – czyhał już na nią napastnik Zagłębia.

Optymizm tego wieczoru krążył gdzieś daleko od Stadionu Miejskiego. Promyk nadziei pojawił się tylko raz, kiedy Kamil Biliński zgrał głową do Roberta Picha, ale Słowak z trudnej pozycji nie był w stanie oddać celnego strzału. Podobnie jak wszyscy inni zawodnicy Śląsk. Derby zakończone bez żadnego strzału w światło bramki to jak nie wyjść na boisko. WKS osiada na dnie tabeli i patrząc w przyszłość – to będzie trudna walka o utrzymanie.

Śląsk Wrocław 0:2 (0:2) Zagłębie Lubin
Bramki: Ł.Piątek 1’, Kubicki 14’

Śląsk: Pawełek – Tyszczenko, Kokoszka, Dwali, Pawelec – Kiełb (82 Ostrowski), Hołota, Hateley, Pich, Morioka (46 Dudu) – Biliński (67 Kaczmarek)

Zagłębie: Polacek - Cotra, Dąbrowski, Guldan, Todorovski, Piątek, Kubicki, Janoszka (77 Janus), Starzyński (82 Rakowski), Woźniak

Żółte kartki: Kaczmarek, Kokoszka, Dudu (Śląsk), Woźniak, Janus (Zagłębie)
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)
Widzów: 12 443

KOMENTARZE
~jerzy(2016-03-06 13:18:54)
Biliński, nie szalej tak, rozłóż sobie siły na całe rozgrywki.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane