InStat prawdę ci powie? Odc. 9

23.09.2019 (08:24) | Szymon Janiec | fot. Paweł Kot | skomentuj (5)
Cóż to był za mecz! W sobotę na Stadionie Wrocław oglądaliśmy prawdziwy thriller, w którym padło aż osiem bramek. Tym, którzy nie mogli oglądać spotkania, współczujemy. Natomiast dla tych, którzy oglądali i chcą więcej, przygotowaliśmy nowy odcinek statystycznego podsumowania derbów.


 

Echa sobotniego widowiska jeszcze długo nie ucichną. Jak wspomnieli obaj trenerzy na konferencji prasowej, takie mecze to świetna reklama polskiej piłki nożnej. Nic dziwnego, że spotkaniem Śląska z Zagłębiem emocjonował się chyba cały kraj. Nam w oczy rzuciło się przede wszystkim wysokie tempo spotkania. Obie drużyny rozpoczęły mecz na najwyższych obrotach. Myśleliśmy, że powtórzy się sytuacja z meczu z Pogonią, kiedy prędkość rozgrywania akcji drastycznie spadła po upływie zaledwie dwudziestu minut. Tym razem nic takiego nie miało miejsca.

Pracuś

Ostatnie spotkania Śląska były dość niemrawe pod kątem biegania. W derbach jednak nie wolno się oszczędzać. Kibice wymagali walki i taką dostali. Wszyscy zawodnicy WKS-u stanęli na wysokości zadania. Jeden z nich wybijał się ponad resztę. Michał Chrapek świetną grą zaskoczył nas już w Zabrzu. Tym razem wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności. I jeżeli musieliśmy na niego czekać aż do dziewiątej kolejki, to stwierdzimy bez ogródek – warto było.



Były piłkarz Lechii Gdańsk, Wisły Kraków oraz włoskiej Catanii przebiegł w tym meczu najdłuższy dystans – aż 12,17 kilometra. To jego absolutny, personalny rekord, jeśli chodzi o ten sezon. Był też bardzo szybki, w pewnym momencie rozwijając prędkość aż 33,02 km/h – niewiele mniejszą niż Broź czy Płacheta.

Piłkarsko Chrapek miał bardzo trudne zadanie, bowiem musiał przeciwstawić się fantastycznie dysponowanemu młodzieżowcowi Zagłębia. Bartosz Slisz zapisał się w pamięci kibiców przede wszystkim prześlicznej urody golem, lecz twardo walczył o każdy centymetr boiska i wygrywał wiele pojedynków. Mimo to środkowy pomocnik Śląska błyszczał w każdym aspekcie gry. Podawał celnie w 82% przypadków. Miał aż pięć celnych kluczowych podań i pięć odbiorów (zdecydowanie najwięcej spośród wszystkich zawodników). W pamięć zapadnie nam przede wszystkim jego cudowna asysta przy czwartej bramce dla Śląska, ale nie można zapominać o tym, jak ciężką pracę wykonał w ciągu dziewięćdziesięciu minut.

Kto wygrał mecz?

Teoretycznie remis oznacza, że na boisku zabrakło zwycięzców. Po ostatnim gwizdku mogliśmy jednak zaobserwować reakcje zawodników obu drużyn. To gracze Zagłębia wydawali się bardziej zadowoleni. Choćby z faktu, że w ostatnich sekundach meczu do siatki nie trafił Filip Marković.

Mimo wyniku śmiało możemy powiedzieć, że mecz wygrał Erik Exposito. Może nie zapewnił wygranej Śląskowi, ale zwyciężył w swoim małym, prywatnym pojedynku z własną nieskutecznością. W końcu dopiero w ostatniej kolejce przełamał się i był w stanie oddać strzał na bramkę rywala. Kto mógł się spodziewać, że już w derbach ustrzeli hat-tricka?



Do 22. minuty Exposito miał ciężkie życie. Siła i zdecydowanie Bartosza Kopacza dały mu się mocno we znaki. Stoper Zagłębia szedł na każdą piłkę i wygrywał pojedynki z Hiszpanem, który przypominał dokładnie takiego zawodnika, jakiego oglądaliśmy choćby w spotkaniu z Górnikiem. Potem strzelił bramkę i coś w nim pękło. Z każdą upływającą minutą mogliśmy być świadkami przemiany, jaką przechodził snajper z Wysp Kanaryjskich. Jego pewność siebie wzrastała z każdym wygranym pojedynkiem (a wygrał ich 11). W powietrzu był trudnym rywalem dla stoperów rywala. Co ciekawe, w Zabrzu celność jego podań wynosiła idealne 100%. W meczu z Zagłębiem miał więcej zagrań niedokładnych, niż takich, które trafiłyby do kolegów z zespołu. Wzięło się to z faktu, że Exposito przestał wybierać najłatwiejsze rozwiązania. Derby to nie moment, aby po utrzymaniu się przy piłce odegrać ją do tyłu. Trzeba było atakować. A to Hiszpan potrafi doskonale.

Piękny Chorwat

Na początku sezonu w drużynie Śląska błyszczał Broź. Na Cracovię wyszedł fenomenalnie dysponowany Puerto, a tydzień temu, w Zabrzu, wspaniały mecz zagrał Golla. Przyszedł czas na czwartego obrońcę. Dino Stiglec od pierwszego gwizdka wyglądał na niesamowicie dobrze przygotowanego do spotkania. Ostatecznie otrzymał od InStatu prawie najwyższą ocenę.



Lewa obrona to pozycja, która od długiego czasu wymagała wzmocnienia. Latem znaleziono odpowiedniego człowieka, aby tego dokonać. Stiglec dał się poznać kibicom już w przedsezonowych sparingach, gdzie wyróżniał się fizycznością, walecznością i dobrym rozumieniem gry. Okazało się, że wszystkie te atuty przeniósł na zmagania ligowe. Do tego emanuje niesamowitą pewnością siebie.

Mecz z Zagłębiem rozpoczął od pięknej asysty przy golu otwierającym wynik spotkania. Trzeba oddać Exposito, że złożył się do główki idealnie, lecz bez dobrze dorzuconej piłki hiszpański napastnik nic by nie zdziałał. W całym meczu Stiglec zanotował 84% skuteczności podań. Wygrał aż 13 pojedynków (76%!) – tyle samo, co chwalony przeze mnie wcześniej Slisz. Wisienką na torcie była oczywiście przepiękna bramka strzelona z rzutu wolnego.

Śląsk gra w piłkę!

Po meczu żaden z zawodników Śląska nie był zadowolony z końcowego rezultatu. Może mieć na to wpływ fakt, że piłka meczowa leżała na nodze Markovicia. Jednak moim zdaniem Śląsk był po prostu lepszym zespołem. Zwłaszcza statystyki drugiej połowy potwierdzają fakt, że gospodarzom bardziej zależało na trzech punktach. Zepchnęli przyjezdnych do głębokiej defensywy i udowodnili to posiadaniem piłki na poziomie 60%. W całym meczu dołożyli do tego 80% celności podań (Zagłębie – 79%) i 52% wygranych pojedynków. Na początku sezonu Śląsk skupiał się przede wszystkim na dobrej organizacji gry w defensywie. Ważne było, aby nie tracić bramek. Teraz przyszedł czas na pokazanie się z tej piękniejszej strony. Ofensywny futbol zawsze był w cenie, a kibice właśnie dzięki takim meczom zakochują się w klubach na amen.

Poniżej prezentujemy InStat Index wszystkich zawodników Śląska, w kolejności od najwyższego do najniższego. Wartość ta w skrócie opisuje, jak dobrze ze swoich boiskowych zadań wywiązali się poszczególni piłkarze.

KOMENTARZE
~Mongoloid(2019-09-23 15:16:54)
koko - przeciez Placheta w tym meczu nic wielkiego nie gral. Czym Ty sie zachwycales? :)
~Ślązak(2019-09-23 13:19:22)
Płacheta ponoć chory był i jeszcze galą oberwał to nie ma co się dziwić i tak dawał z siebie wszystko
~wks47(2019-09-23 13:11:24)
Płacheta w tym meczu nie błyszczał, ale jeszcze gorszy od niego był Musonda. Po minięciu jednego rywala wdawał się niepotrzebnie w kolejną próbę dryblingu, zamiast zgrać do partnera. Przez jego straty kilka razy paliło się na połowie Śląska. Do tego wg mnie bardzo słabo Broź. Jego stroną szło w pierwszej połowie za dużo ataków i wrzutek. Na plus na pewno Marković. Nie mogę się doczekać, aż będzie gotowy na 90 minut. Kawał grajka się szykuje!
~dragon99(2019-09-23 12:05:07)
Ja widziałem np bardzo dużo niecelnych podań i strat Płachety. Dla mnie był najsłabszy, i tak pokazuje ten Index, Putnocki jest bramkarzem i jego nie biorę pod uwagę.
~koko(2019-09-23 09:29:16)
Taki trochę bez sensu ten wskaźnik. Patrzyłem z zachwytem na grę Płachety, jego kreatywność, a tu się okazuje, że on prawie najsłabszy na boisku.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane