Chłodnym okiem: Zobaczyłem, wróciłem, zwyciężyłem

31.08.2009 (17:18) | Adam Osiński | skomentuj (1)
Marzeniem chyba każdego polskiego piłkarza jest wyjazd za granicę i kopanie piłki za większe pieniądze. I nawet co poniektórym rzecz ta się udaje. Wtedy jednak zaczynają się prawdziwe schody, bo na obczyźnie trzeba się zaaklimatyzować, ostro zasuwać w czasie treningów i ponadprzeciętnie prezentować podczas meczów. Liczba tych, którym się to nie udaje, jest niestety zbliżona do liczby wyjeżdżających. Nie jest to jednak powód do większych zmartwień. Polskie kluby z radością witają synów marnotrawnych, a ci są szczęśliwi, że istnieje liga, w której są gwiazdami.


 

Należy zresztą otwarcie przyznać, że ci zawodnicy faktycznie decydują o obliczu, sile i atrakcyjności ligi. I to często dla nich kibice przychodzą na stadiony. Bo co z tego, że im się do końca tam nie udało, skoro w CV mogą sobie wpisać, że grali (trenowali) we Włoszech, Anglii, Niemczech, Holandii, Portugalii i tak dalej? A piłkarsko, gdy już powrócą do optymalnej formy sprzed feralnego okresu, nadal są w stanie młodszym pokazać miejsce w szeregu. Witamy więc was wszystkich serdecznie, choć zapraszać wcale nie musimy. Sami chętnie wracacie.

W ostatniej kolejce Ekstraklasy ważne bramki dla swoich ekip strzelali Radosław Matusiak, Andrzej Niedzielan i Sebastian Olszar. A to dotyczy tylko ostatniej serii gier i nie zamierzam wyliczać wszystkich piłkarzy, którzy mają za sobą zagraniczną przygodę, gdyż powieści aktualnie nie piszę. O jednym jednak wspomnę i dobrze wiecie o kogo chodzi. Nazywa się Łukasz Madej. Zobaczył jak żyje się w Portugalii i słusznie postanowił wrócić. Czy będzie rządził ligą jak kilku jego poprzedników? Odpowiedzi jeszcze nie znamy, ale kamery już są na niego skierowane. Madej doda lidze kolorytu, a Śląskowi, miejmy nadzieję, pomoże w zdobywaniu ligowych punktów.

Na koniec jeszcze jedna myśl. Okazuje się bowiem, że ten specyficzny klimat naszej ligi sprzyja nie tylko zawodnikom z polskim paszportem. Media donoszą, że kontrakty z kielecką Koroną podpisali Nikola Mijailović i Aleksandar Vuković. A kilka tygodni temu pojawił się tam również Edson. Jak widać fajna jest ta nasza liga i ceniona nawet przez obcokrajowców. I zarobić można tutaj już nieźle i naharować się tak bardzo nie trzeba... Jak jesteś w potrzebie, to Polacy cię przygarną.

KOMENTARZE
Tien(2009-08-31 17:53:20)
Taka prawda niestety...Jest sobie piłkarz,gra dobrze a może nawet bardzo dobrze(jak na nasze realia). Zostaje zauważony przez zespół z mocniejszej ligi, zwykle(choć nie zawsze) przeciętny. Zachęcony zarobieniem większej kasy odchodzi i tam staje się przeciętnym grajkiem przeciętnego zespołu. Po 2-3 meczach w wyjściowym składzie staje się zmiennikiem dla kogoś innego, po kolejnych kilku meczach staje się nieodłącznym punktem ławki rezerwowych a w następnym sezonie...albo "wzmacnia" rezerwy tegoż przeciętnego klubu albo ląduje w innym, jeszcze bardziej przeciętnym klubiku. I tak po paru sezonach odbijania się między przeciętnymi a słabymi klubami zachodniej europy pieniądze jakby mniej się liczą a zaczyna się liczyć chęć kopania piłki przy brawach kibiców.A wtedy czas na powrót do ojczyzny która z przeciętnego na zachodzie piłkarza znów zrobi gwiazdę na miarę Naszej(niestety tylko Naszej!)ligi. Czy jakoś tak...:-)
Pozdrawiam!
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane