Analiza taktyczna spotkania Ruch- Śląsk

07.04.2010 (00:36) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (0)
W punkt zdobyty na terenie czwartej siły ekstraklasy mało kto wierzył. Tymczasem optymiści stwierdzą, że niewiele brakowało, by udało się zdobyć trzy. Po części jest to prawda- po uderzeniach graczy Śląska piłka trzykrotnie obijała aluminiowe elementy strzeżonej przez Pilarza bramki. Ile jednak sytuacji wrocławianie stworzyli sobie po rozegranych akcjach? Jedną, może dwie, co na tle trzech stuprocentowych szans Ruchu wypada dość blado. Zdobyty punkt oddala strefę spadkową, ale nie rozwiązuje problemów.


 

Na początek jednak słowa uznania. Swego czasu Śląsk słynął z doskonale wykonywanych stałych fragmentów gry. Abstrahując już od strzałów Mili (znamionujących najwyższą klasę), ciekawie wyglądały również rozegrania niebezpośrednich rzutów wolnych. Kilka podań rozprowadzających piłkę wzdłuż linii pola karnego powodowało, że rywal nie miał pojęcia kto tak naprawdę odda strzał, a co za tym idzie, egzekutor miał więcej miejsca na ulokowanie piłki w świetle bramki, gdyż na linii strzału znajdowało się niewielu rywali. Pierwsze próby takich rozegrań miały miejsce już w poprzednich meczach, teraz jest to rozwijane. Wprawdzie tym razem nie przyniosło to jeszcze efektu, ale z biegiem czasu jest szansa, że będzie to element gry nie tylko widowiskowy, ale i skuteczny.

Innym cieszącym oczy obrazkiem była gra w drugiej połowie Tomasza Szewczuka. O ile przez pierwsze 45 minut był niemal zupełnie niewidoczny, tak po zmianie stron cofał się po piłkę coraz głębiej, biorąc wreszcie udział przy rozegraniu. Zamiast być schowanym za obrońcami rywali aktywnie włączał się do gry, próbując brać na siebie ciężar, niekiedy mijać rywali lub rozgrywać. Było to widoczne zwłaszcza po wejściu na boisko Łudzińskiego. Być może spróbowanie wariantu 4-4-1-1 miałoby tu sens, właśnie z podwieszonym Szewczukiem. Na szpicy jest on jednak nieprzydatny, podobnie zresztą niestety jak i znajdujący się w słabszej formie Łudziński.

Z osobą doświadczonego napastnika Śląska wiąże się jednak pewien zgrzyt. Mianowicie adresowanych na niego było sporo piłek górnych. Pan Tomasz, mimo dobrych warunków fizycznych i niezłej gry w powietrzu, notorycznie przegrywał główkowe pojedynki ze skutecznymi w tej materii Grodzickim lub Sadlokiem. Od początku było wiadomo, że przy takich rywalach o powodzenie w walkach o górną piłkę będzie ciężko. Mimo to wrocławianie próbowali tego schematu niemal do końca spotkania. Skutek był marny, nawet nieomal perfekcyjne dogranie na głowę Szewczuka zamienione na potencjalnie groźny strzał Grodzicki zdążył sparować na tyle, że Pilarz nie miał problemów z interwencją.

Niepokoić również mogły błędy w kryciu. Duet stoperów był dość eksperymentalny, podobnie zresztą jak cała konfiguracja bloku defensywnego. Efektem tego, w momencie gdy któryś z bocznych obrońców włączał się do ofensywy, nieoczekiwanie zamiast przesunąć się całym blokiem, wrocławianie tworzyli defensywę asymetryczną. Że trzech zawodników bloku obronnego nie jest w stanie skutecznie upilnować sektorów, z których może pochodzić zagrożenie jest dość oczywiste. Tym bardziej nie może więc tego zrobić trójka defensorów skupiona na połowie tego obszaru. W ten właśnie sposób sam na sam wyszedł Grzyb, który sam chyba zdziwiony jak łatwa jest sytuacja w której się znalazł, nie był w stanie jej wykończyć.

Paradoksalnie przeciętna gra nie oznacza, że Śląsk jest bez szans w starciu z Wisła. Krakowianie też mają mnóstwo problemów, zresztą podobnie jak wrocławianie tak taktycznych jak i personalnych. Punkt przywieziony z grodu Kraka będzie sukcesem, ale nie cudem. Śląsk się w ekstraklasie utrzyma. Brakuje około 5 punktów, zaś ich zdobycie nie powinno być wielkim problemem w tylu spotkaniach. Bardziej nurtuje pytanie: Co będzie dalej? Zgodnie z długofalowymi planami budowy zespołu Śląsk za dwa lata ma walczyć o najwyższe cele. Sami nowi zawodnicy nie wystarczą, także w organizacji gry konieczny byłby wielki krok naprzód. Jak tymczasem w niego wierzyć, skoro ostatni rok pod tym względem Śląsk stoi w miejscu? A może i się cofa?

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane