Ciągle czegoś brak. Analiza taktyczna spotkania Śląsk- GKS

25.04.2010 (23:54) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (0)
W spotkaniu piątej siły ekstraklasy z dziewiątą padł remis ze wskazaniem na tę niżej notowaną. Dobrą wiadomością dla sympatyków wrocławskiego klubu jest fakt, że piłkarze gospodarzy zaprezentowali się klasę lepiej niż przed kilkoma dniami w Krakowie. Gorsza jest taka, że nie udało się wykorzystać słabej dyspozycji rywala i sięgnąć po trzy punkty.


 

Po ostatnim meczu, także i w tym dziale spadło na Ryszarda Tarasiewicz wiele krytyki. Trudno będzie się z niej wycofać, bo Śląsk rozegrał kolejne przeciętne spotkanie, tyle że wypadł znacznie lepiej na tle znacznie gorzej grającego od Wisły rywala. Paroma posunięciami szkoleniowiec wrocławian mógł jednak zaimponować.

Dobrym pomysłem było zagranie na dwóch ofensywnie usposobionych pomocników. Co ciekawe, tym bardziej odpowiedzialnym za rozegranie nie był Mila, a Dudek. Pierwszy z Sebastianów pełnił role łącznikowe między ofensywą a defensywą, dzięki czemu wreszcie zacierała się dziura między atakującymi a broniącymi.



Pomocnik Śląska w momencie wyprowadzania ataków przez piłkarzy GKSu był pierwszym zawodnikiem hamującym poczynania gości, często operując nawet i w okolicy pola karnego.



W momencie zaś, gdy akcja szła skrzydłem starał się asekurować przedpole



O tym jak cenna jest współpraca między zawodnikami środka można się było przekonywać w sytuacjach, kiedy Mila i Sztylka znajdowali wspólny język i ruszali do podwojenia krycia. Przykładowo w tej sytuacji zamknęli Cetnarskiemu połowę pola gry, gdyby doszedł tu jeszcze znajdujący się poniżej Ćwielong, gracz Bełchatowa znalazłby się w tej sytuacji, w której notorycznie w kilku ostatnich spotkaniach znajdowali się ofensywni gracze Śląska.




Niestety, zdarzało im się to nadal. Głównie z trudno dającego się wytłumaczyć uporczywego zamiłowania do gry skrzydłem. Tymczasem pole gry jest w takiej sytuacji zawężone do 180 stopni (bo przecież na aut podać nie można). Jakby tego było mało, bardzo łatwo jest w takiej sytuacji podwoić krycie






albo i wręcz wypychać w kierunku linii końcowej boiska



Nawet jeśli jest przy tym więcej graczy to po pierwsze- na rozegranie pozostaje niewiele miejsca i wymaga to sporych umiejętności technicznych (o które zdaniem szkoleniowca rozbija się gra Śląska), a po drugie- strzelenie bramki ze skrzydła jest bardzo mało prawdopodobne. Bo i jeśli znajdzie się trochę miejsca to i tak trzeba jeszcze tę piłkę komuś dograć. Tymczasem gracze Śląska znacznie częściej zamiast próbować łamać akcje ze skrzydła do środka, biegną do samego końca, do linii boiska, skąd nie mając już gdzie dalej biec próbują dośrodkowań, często mało skutecznych, „na alibi”, obliczonych tylko na to, by piłka znalazła się w polu karnym.



Tymczasem nawet i ten mecz pokazał, że można inaczej. Że można rozegrać piłkę środkiem, co daje znacznie szersze pole manewru. Nie jest tak, że możliwość rozegrania pozostaje tylko jedna, w dodatku zwykle ryzykowna, tu tych możliwości jest więcej.



Można spokojnie przegrywać piłkę przez środek, albo próbować dograń na wolne pole, co przy ataku skrzydłem jest znacznie trudniejsze



Oczywiście nie przeszkadza też nic, by rozgrywać środkiem z wykorzystaniem skrzydła. W tym przypadku podanie do góry na (tu niestety potencjalnie) wbiegającego bocznego obrońcę dałoby mu mnóstwo miejsca bez konieczności holowania piłki przy linii autowej



Przy większej liczbie graczy w ofensywie (co też u graczy Śląska szwankowało, a co w tym meczu wyglądało poprawniej), możliwości rozegrania robi się naprawdę sporo



Można spokojnie rozgrywać piłkę, o ile partnerzy będą biegać wychodząc na pozycję, można też się pokusić o jakieś bardziej ryzykowne zagranie.



Co by nie było jest to znacznie lepsze rozwiązanie, gracz ma wybór, jak chce rozgrywać akcję i sam może o tym decydować, nie jest tak poważnie ograniczony przez spychających go rywali i ma znacznie więcej miejsca. Jeśli rzeczywiście brak techniki jest problemem przy rozegraniu piłki przez Śląsk (choć naprawdę trudno się z tym zgodzić), taki wariant rozprowadzenia piłki wydaje się być znacznie mniej pod tym względem wymagający.

Na koniec jeszcze jedno słowo o stałych fragmentach gry. Zaczęło się wydawać, że ten element będzie silną stroną Śląska. Tymczasem po kilku naprawdę błyskotliwych rozegraniach w poprzednich meczach, zawodnicy z Oporowskiej zaczęli przesadnie kombinować. I to w zupełnie bezsensowny sposób, jak np. gdy rozegrali piłkę między sobą na przestrzeni może jednego metra, w żaden sposób nie myląc rywala, a jedynie dając mu czas na zblokowanie uderzenia. Czasem najlepsze efekty przynoszą proste rozwiązania.

Śląsk utrzymał przewagę nad strefą spadkową, zaś grupa pościgowa ma jeden mecz mniej na zdobywanie punktów. Problem w tym, że w dole tabeli jest coraz gęściej. W kolejnych meczach o punkty wcale łatwo nie będzie. Tym niemniej pięć oczek byłoby solidną zaliczką nawet w kontekście walki o wysokie cele, a co dopiero walki o utrzymanie, gdy drużyny gubią dużo punktów. Cel jest jasny: wykończyć ten sezon bez zbędnego igrania nerwami kibiców. A potem poważnie zastanowić się, co dalej.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane