Elektryzujący remis

08.08.2010 (19:01) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (8)
Nowy sezon, nowe nadzieje, nowe oczekiwania, nowe twarze w drużynie, nowe było także jej ustawienie. Na Oporowskiej dało się poczuć atmosferę wyczekiwania, które wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego przerodziło się w gorący doping, nieprzerwany nawet przez rzęsisty deszcz. Śląsk od razu ruszył na Jagiellonię jakby chciał udowodnić niektórym ekspertom, że wcale nie będzie miał problemów w tym sezonie, ale znów stanie się rewelacją Ekstraklasy.


 

Czego z pierwszej połowy się dowiedzieliśmy o nowym Śląsku? Sobota jest błyskotliwym skrzydłowym, a El Mehdi pewnie żałuje, że trener Probierz wystawił go naprzeciw młodemu piłkarzowi. Kilkukrotnie w swoich przebojowych rajdach mijał rywali jak tyczki, a w 17 minucie tylko interwencja Sandomierskiego nie pozwoliła mu cieszyć się z premierowej bramki. Jednak młodą głowę trzeba temperować o co zadbał Vuk Sotirović, który przed przerwą miał dużo pretensji do kolegi za to, że wybrał indywidualne rozwiązanie akcji zamiast podawać prostopadle do dobrze ustawionego Serba.

Z nowych na boisku był także Kaźmierczak, prezentujący wielki spokój w drugiej linii, wygrywając każdy pojedynek w powietrzu, nie dając się ogrywać rywalom także na ziemi. Diaz pokazał, że jemu odebrać piłki po prostu się nie da, a szalejącemu Argentyńczykowi brakuje jeszcze niewiele ze zgrania by stworzyć bardzo groźny duet napastników z Sotiroviciem.

Śląsk atakował, Śląsk także bombardował pole karne rywali dośrodkowaniami z rzutów rożnych, ale oprócz zamieszania, wiele z tego nie wynikało. Jagiellonia otrząsnęła się po dwudziestu minutach i Kelemen musiał potwierdzić swoją klasę, choćby przy atomowym uderzeniu Burkhardta z rzutu wolnego, a potem przy sytuacji gdy Makuszewski minął Wołczka i szukał długiego rogu bramki Słowaka.

Pierwsza połowa była ciekawa, Śląsk faktycznie był nowy, inny. Nie zagubiony w ustawieniu, które preferuje Tarasiewicz, nacierający na bramkę rywala, ale przede wszystkim niesamowicie wybiegany co pokazuje, że zmiana schematu letnich przygotowań przez trenera Śląska okazała się słuszna.

Po przerwie Śląsk znów ruszył, jakby nawet na minutę z boiska nie schodził. Ćwielong i Celeban znów sprawiali wiele problemów El Mehdiemu, a obrońca gospodarzy pozwolił sobie nawet na efektowną siatkę mijając rywala, ale jego mocnego dośrodkowania nie wykorzystali Sotirović z Diazem, bardziej sobie nawzajem przeszkadzając niż pomagając w tej sytuacji.

Jednak goście szybciej zareagowali na dominację Śląska, głównie dzięki wprowadzeniu Frankowskiego w przerwie meczu. To własnie ten napastnik stanął przed szansą pokonania Kelemena, ale błyskawiczne wyjscie z bramki Słowaka powstrzymało doświadczonego snajpera w ostatnim momencie. Szybki rewanż ze strony Śląska, a błąd Kijanskasa od razu chciał wykorzystać Diaz próbując przelobować Sandomierskiego – piłka odbiła się jednak tylko od poprzeczki. I odpowiedź Jagiellonii, Grosicki lewym skrzydłem popędził na bramkę gospodarzy, zagrał do Frankowskiego ale jego odegranie do Kupisza było za mocne i Śląsk z problemami wyprowadził piłkę ze swojego pola karnego. Diaz długo nie pozostawał dłużny, trzykrotnie (!) uderzając , dwa razy został zablokowany, a raz Sandomierski fantastycznie obronił jego strzał. A to wszystko w pierwszych dwudziestu minutach drugiej połowy.

W 70. minucie Ryszard Tarasiewicz zdecydował się na zmianę, wprowadzając na boisko Marka Gancarczyka za Piotra Ćwielonga, który bezapelacyjnie rozgrywał swoje najlepsze zawody w barwach Śląska. Chwilę później Sobota w trudnej sytuacji uderzył z półwoleja, ale nad poprzeczką – jego wyczyn powtórzył po drugiej stronie Grzyb, choć on akurat miał dużo łatwiejsze zadanie. Drugą zmianą zaskoczył kibiców Tarasiewicz, sciągając z boiska kapitana, Sebastiana Milę, a rzucając do boju jego imiennika, Sebastiana Dudka. On też przejął opaskę by po chwili… dostać żółtą kartkę za faul taktyczny po stracie Spahicia.

Dziewięć minut przed końcem ciśnienia tego ekscytującego spotkania nie wytrzymał Norambuena, który brutalnie potraktował Diaza i sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. To był sygnał dla wrocławian, którzy ruszyli do ataku. Schowana na swojej połowie Jagiellonia tylko wybijała piłki i faulowała. W 85 minucie Gancarczyk dośrodkował, z piłką minął się Skerla, ale Sotirović źle przyjął piłkę i nie miał już szans na oddanie strzału. Podający w następnej sytuacji zamienił się w strzelającego, ale miał pecha – piłka po jego uderzeniu głową trafiła w… głowę obrońcy i wyleciała na kolejny rzut rożny.

Pechowcem okazał się Dudek, który musiał opuścić boisko przed jego końcem przez kontuzję, a zastąpił go Łukasiewicz. Po tej zmianie swojego szczescia próbował z czterdziestu metrów Kaźmierczak, ale znów na drodze piłki stanął Sandomierski wybijając na rzut rożny. Po dośrodkowaniu Soboty, uderzał Fojut, ale golkiper gości bronił jak natchniony. To była ostatnia tak klarowna sytuacja w tym elektryzującym spotkaniu. Choć wynik dla gospodarzy będzie niczym porażka to kibice lepszego bezbramkowego remisu nie mogli sobie wymarzyć. To może być wspaniały sezon, jak tylko piłka po uderzeniach zawodników Śląska będzie lądować w siatce.

Śląsk Wrocław 0-0 Jagiellonia Białystok

Śląsk Wrocław: Kelemen – Wołczek, Spahić, Celeban, Fojut – Ćwielong (70’ M. Gancarczyk), Mila (75’ Dudek (89’ Łukasiewicz)), Kaźmierczak, Sobota – Diaz, Sotirović

Jagiellonia Białystok: Sandomierski – Norambuena, Skerla, Kijanskas, El Mehdi (61’ Kascelan) – Makuszewski (46’ Frankowski), Grzyb, Hermes, Kupisz, Burkhardt – Grosicki

Żółte kartki: Dudek, Ćwielong, Celeban – Kupisz

Czerwona kartka: Norambuena

Widzów: 8000

KOMENTARZE
Cebula(2010-08-09 11:00:41)
@bigozz
ja nie wiem jaki ty mecz oglądałeś, ale akurat Wołczek zaprezentował się z dobrej strony. Może jego gra nie stała na wysokim poziomie, ale zaprezentował się na prawdę przyzwoicie.
~bigozz(2010-08-08 21:31:53)
najsłabszy na boisku to był Wołczek, de facto ostatni z 3-cio ligowców na boisku. Ćwielong grał naprawdę nieźle!
~edne z wielu(2010-08-08 19:37:34)
+remis "Jagi" w Grecji nie był przypadkowy- i remis we Wrocławiu był tego dowodem-.."nowy WKS" ..za tydzień z"craksą" musi pokazać swoją siłę....
Kijus(2010-08-08 19:24:03)
I po tym meczu widać wyraźnie że brakuje nam kogoś na lewą stronę, (Kaue) nie rozumiem także czemu ostatnie 10 minut grając w przewadze notorycznie pomijaliśmy drugą linię wrzucając piłki w pole karne, to było walenie głową w mur nic z tego nie wynikło, szkoda meczu bo było blisko wygranej WKS!!
~Literka "W"... Literka &[...](2010-08-08 19:21:55)
Super mecz naprawde :)
Ślask świetnie zagrał na tle Jagielonii,która swietnie grała w Pucharach...
Było widac swieżośc dynamike może jeszcze potrzebuja troche zgrania ale świetnie wyglądał cały zespół który stworzył sobie bardzo wiele świetnych okazji
Diaz świetnie zagrał,duzo myślał na boisku bardzo cieżko mu było zabrac piłke
Kaźmierczak to klasa sama w sobie Kapitalny w powietrzu Kontroluje sytuacje z tyłu,groźny pod bramką
Sobota-świetny debiut.Gdyby nie grał troszke egoistycznie(pewnie przez chec pokazania sie)a podawał wiecej do kolegów to napewno miałby jedna albo 2 asysty w tym meczu :)
Ogólnie wrażenie świetne na tle bądz nie bądz jednego z Najsilniejszych rywali w lidze bo gdyby spojrzec na tabele to tak naprawde Jagielonia,Legia,Polonia,Wisła coś graja reszta to średniaki łacznie z aktualnym mistrzem
Także To może być kapitalny sezon przy Oporowskiej aby godnie zakończyc rozgrywki przy tym Obiekcie...
~haha(2010-08-08 19:15:12)
Ćwielong najsłabszy na boisku...
~Artur85(2010-08-08 19:12:31)
Cieszy ofensywny styl. Bardzo dobrze Sobota. Żeby tylko skuteczność była to możemy coś ugrać w tym sezonie.
slaskfan(2010-08-08 19:11:26)
Czerwoną kartkę dostał Alexis Norambuena, a nie Kascelan... Tak w ramach sprostowania ;p
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane