Przynajmniej jest charakter

16.10.2010 (16:49) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (6)
W sytuacji w jakiej znajduje się Śląsk potrzebne są zwycięstwa, zwłaszcza na własnym boisku. Niestety dzisiaj po raz kolejny kibice nie będą mogli dopisać swojej drużynie trzech punktów, ale zaledwie jedno oczko, które i tak po meczu można uznać za zasłużone, ale bardzo szczęśliwe.


 

Orest Lenczyk idąc na własną ławkę rezerwowych przed spotkaniem otrzymał owację na stojąco od kibiców Śląska Wrocław zgromadzonych na trybunie krytej, ale pewnie wielu było zdziwionych widząc Wojciecha Kaczmarka w bramce gospodarzy. Niezawodny do tej pory Marian Kelemen usiadł na ławce obok Łukasza Gikiewicza, który z kolei zaimponował w meczu z Wisłą w Krakowie. Od pierwszej minuty zagrał za to Vuk Sotirović, który miał być… obrażony na to jak jest ostatnio traktowany przy Oporowskiej.

Orest Lenczyk dokonał tylko jednej zmiany w taktyce swojego nowego zespołu w porównaniu do debiutu z Wisłą, tym razem stawiając na dwóch napastników zarazem utrzymując trzech defensywnych pomocników będących zaporą ustawioną przed linią obrony.

Pierwsze minuty Śląska od razu rozgrzały zmarznięte pięć tysięcy ludzi zgromadzonych na Oporowskiej. Panikę w polu karnym gości wywołało niecelne podanie Pietrasiaka, które przejął Diaz by w sytuacji sam na sam uderzyć wprost w Gliwę. Chwilę później dośrodkował Wołczek, a na długim słupku Kaźmierczak wysoko wyskoczył w powietrze i uderzył piłkę głową, ale ta spadła tuż obok bramki Polonii. To wszystko wydarzyło się w zaledwie kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu gry.

Śląsk atakował zrywami, głównie inicjowanych przez dwójkę napastników jednak ich indywidualne rajdy były łatwo zatrzymywane przez defensorów Polonii. Gdy tylko podopieczni Lenczyka próbowali dłużej rozgrywać piłkę to po kilku podaniach pomiędzy obrońcami zwykle akcja kończyła się długim zagraniem do napastników i stratą. Natomiast Polonia nie miała żadnego pomysłu na przejście szczelnej defensywy Śląska, a reprezentant Polski, Euzebiusz Smolarek, pokazał się zaledwie raz, gdy ładnie rozegrał piłkę z Mierzejewskim, którego strzał został zablokowany przez Fojuta.

Mecz po dobrym starcie jednak rozczarowywał, coraz więcej było błędów, a żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć zagrożenia pod jedną czy drugą bramką. Raz sporo problemów swoim obrońcom stworzył Kaczmarek, którego interwencja przy dośrodkowaniu rywala była tyle komiczna co niebezpieczna dla Śląska.

Gospodarze próbowali zagrozić bramce Gliwy po stałych fragmentach gry, ale uderzali niecelnie albo nie dochodzili do dogodnych pozycji w polu karnym. Wreszcie tuż przed przerwą Mila idealnie dośrodkował z wolnego do Kaźmierczaka, a ten chciał zgrać do Celebana jednak jego podanie nie doszło do obrońcy Śląska, ponieważ… Łukasz Piątek wpakował piłkę do własnej bramki. Prowadzenie w pełni zasłużone.

Jednak z przebiegu meczu obaj doświadczeni szkoleniowcy nie byli najwyraźniej zadowoleni, ponieważ już w przerwie dokonali korekt w swoich jedenastkach. Po stronie gości za niefortunnego strzelca jedynej bramki, Łukasza Piąteka wszedł Bruno, a chaotycznego Sochę zmienił Marek Gancarczyk. Niestety początek drugiej połowy musiał rozczarować zarówno Janasa jak i Lenczyka, ponieważ oba zespoły grały bardzo słabo, nie potrafiąc zorganizować się w ataku. Gdy niezłą kontrę przeprowadzała Polonia to Janusz Gancarczyk zbyt długo zwlekał z podaniem do Smolarka, który w końcu piłkę otrzymał, ale był już na spalonym.

Po kwadransie obudziła się Polonia, która miała na przestrzeni kilku minut kilka rzutów rożnych. Za pierwszym razem po niepewnym wyjściu do dośrodkowania Kaczmarka gospodarzy uratował w ostatniej chwili Celeban, ale minutę później golkiper Śląska tylko patrzył jak osamotniony Pietrasiak wychodzi w górę i celnie uderza głową w długi róg jego bramki. Gol dla gości padł w momencie gdy do wejścia szykowało się dwóch zawodników – niemrawy Diaz został zastąpiony przez Gikiewicza, a rozczarowującego Smolarka zmienił Gołębiewski. To nie był udany dzień dla tej dwójki napastników.

Skoro mowa o słabszych występach słowo należy się Mili, który po kilka zagraniach sam dziwił się ze swojej decyzji. Nie wyszła mu nawet próba przelobowania bramkarza Polonii, gdy Gliwa po prostu podał mu piłkę będąc kilkanaście metrów od własnej bramki. Chwilę wcześniej w stuprocentowej okazji znalazł się Sotirović, ale jego uderzenie nożycami było słabe i wprost w golkipera rywali.

Minął kolejny kwadrans spotkania i znów do głosu doszła Polonia Warszawa. Trójka pomocników Śląska pozwoliła przebiec Bruno z piłką kilkanaście metrów w stronę bramki, a obrońcy zrobili mu miejsce na uderzenie po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki obok spóźnionego Kaczmarka. Odpowiedź gospodarzy na prowadzenie Polonii? Ponowne powolne rozgrywanie piłki w obronie i długie podanie na walczącego z rywalami w powietrzu, nieskutecznie, Łukasza Gikiewicza.

Na osiem minut przed końcem na boisku pojawił się Sobota, który miał sprowadzić piłkę na ziemie i podjąć próbę jakiegokolwiek rozegrania akcji przez drużynę Lenczyka. Polonia jednak umiejętnie utrzymywała się przy piłce co było o tyle łatwe, że piłkarze Śląska co chwili oddawali im piłkę w najprostszych nawet sytuacjach. Tak jak w kluczowych sytuacjach zawodzili napastnicy, tak w momentach gdy jedenastka gospodarzy potrzebowała rozegrania i spokoju niewidoczni byli pomocnicy.

Jednak zbawieniem okazały się znów stałe fragmenty gry. W doliczonym czasie z linii środkowej daleką piłkę w pole karne posłał Sebastian Mila, a znów najwyżej w powietrze wyszedł Przemysław Kaźmierczak, który uderzeniem głową z kilkunastu metrów przelobował bezradnie przyglądającego się sytuacji Gliwę. Remis w tym meczu był na pewno zasłużonym wynikiem.

Śląsk w pierwszym meczu pod wodzą Lenczyka był chwalony za organizację gry, ale niewiele z tego zostało po dwóch tygodniach poświęconych na mecze reprezentacji. Brakowało nie tylko pomysłu, ale przede wszystkim formy najważniejszych zawodników tej drużyny, którzy po raz kolejny zawiedli nadzieje kibiców Śląska Wrocław. Mimo remisu nie było to dobre spotkanie w wykonaniu jedenastki z Oporowskiej, ale przynajmniej gospodarze pokazali, że mają charakter i walczą do końca. Walczą – niestety gry w piłkę było dużo mniej

Śląsk Wrocław 2-2 (1-0) Polonia Warszawa

Bramki: Piątek (sam.) 42’, Kaźmierczak 90’ – Pietrasiak 59’, Bruno 75’

Śląsk Wrocław
: Kaczmarek – Wołczek, Fojut, Celeban, Spahić – Kaźmierczak, Socha (46’ M. Gancarczyk), Sztylka – Mila – Sotirović (82’ Sobota), Diaz (60’ Gikiewicz)

Polonia Warszawa: Gliwa – Sokołowski, Dziewicki, Pietrasiak, Brzyski – Mierzejewski, Trałka, Rachwał, Piątek (46’ Bruno), J. Gancarczyk (90’ Tosik) – Smolarek (60’ Gołębiewski)

Żółte kartki: Sztylka

Sędziował: Tomasz Musiał (KS Kraków)

Widzów: 5000

KOMENTARZE
ufok(2010-10-17 00:02:15)
Aha
Dzięki temu golowi w 91minucie może narodziła się dziś twierdza Wrocław?Ja wierzę, że mamy spore szanse do końca sezonu u siebie już z nikim nie przegrać. Ważne jest,że dalej jesteśmy za Lenczyka niepokonani, utrzymać to w Bytomiu i będzie psychologiczny bonus w meczu pucharowym z Legią.
ufok(2010-10-16 23:57:17)
Nie za wiele pozytywów dzisiaj.
Na pewno stałe fragmenty gry(2 gole) i walka do końca, która w kontekście faktu,że SZCZĘŚCIARZ Janas po raz 2. z rzędu we Wrocławiu w doliczonym czasie traci punkty(wtedy z Bełchatowem punkt),nabiera większego znaczenia.
Pozytywnie trzeba też ocenić doping, były bardzo niezłe momenty(nierzadko), niekiedy było nawet super i bardzo dobra końcówka dzięki Romkowi. Punkt jest w niemałej mierze jego zasługą.

Nad resztą przemilczę.
~BENIO(2010-10-16 18:06:56)
DIAZ to może SZEWCZUKOWI buty nosić to co on gra to PROFANACJA piłki OO walki MILA ława OKO .SZEWA do składu inaczej same BATY.
~gwfan(2010-10-16 18:04:39)
do ac/dc slask
Zimą przydzie do nas Matusiak
ac/dc slask(2010-10-16 17:46:36)
Już wiem dlaczego Socha nie grał po przerwie- więc szacun dla pana Lenczyka.
ac/dc slask(2010-10-16 17:39:26)
Napadziorów mamy naprawdę niezłych;) Sotirović to raczej powinien dłużej na ławeczce posiedzieć. Diaz z pierwszej min powinien zgłosić się do "mam talent". Nie rozumiem dlaczego Lenczyk po przerwie zmienił w/g mnie najlepszego Sochę. Ogólnie to w zimie trzeba kupić napadziorów.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane