Analiza taktyczna: Śląsk Wrocław - Cracovia

04.08.2009 (12:21) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (5)
W wewnątrzredakcyjnym typowaniu wszyscy jak jeden mąż przewidzieli zwycięstwo Śląska. Mimo, że także i wśród bukmacherskich specjalistów gospodarze uchodzili za faworytów tego spotkania, pewien niepokój pozostawał. Wprawdzie rywal wydawał się słaby, według zeszłosezonowej tabeli nieprezentujący poziomu godnego pozostania w ekstraklasie, ale też sparingi rozegrane przez Śląsk nie dawały powodów do hurraoptymizmu. Trudno mieć je również i teraz, choć cieszy, że dzięki bardzo dobrej skuteczności trzy punkty pozostały we Wrocławiu.


 

Można powiedzieć utartym schematem, że szybko zdobyta bramka ustawiła mecz. Po części na pewno jest to prawda, trudno założyć, ze trener Płatek miał stworzony plan taktyczny w sytuacji gdy rywal obejmie prowadzenie w 4. minucie. Tym niemniej od tego momentu Pasy zdominowały zupełnie wrocławian. Śląsk czekał na ataki na swojej połowie, ale grał przy tym mało agresywnie, pozwalając przyjezdnym na wiele. Ci zaś w momencie posiadania piłki przez graczy z Oporowskiej rzucali się do natychmiastowego pressingu. Efekt? Mnóstwo strat piłki po stronie gospodarzy i problemy z przekroczeniem przez nich środkowej linii.

Cracovia zaś atakowała coraz groźniej, na całej szerokości boiska biegał Ślusarski, wspomagając w akcjach skrzydłami bądź to Sasina bądź to Pawlusińskiego. Tym ostatnim udało się dwukrotnie groźnie dośrodkować, ale błędów obrony nie wykorzystali Szczoczarz (dwukrotnie) i Ślusarski. O ile całkiem nieźle radzili sobie Wołczek i Pawelec, tak w środku Celeban i Spahić współpracowali bardzo marnie. Zwłaszcza nowy nabytek wrocławian popełniał sporo błędów w ustawieniu, cieszy jednak przynajmniej to, że w samym odbiorze radził sobie już poprawnie. Mimo to tylko i wyłącznie brakowi skuteczności tych zawodników Śląsk zawdzięcza, że utrzymał do przerwy prowadzenie.

O jego podwyższeniu mowy nie było. Schemat rozgrywania akcji przez środek nadal nie istniał. Próbowano czegoś wprawdzie przez pierwszy kwadrans, ale szybko z tego zrezygnowano. Na wyróżnienie zasłużył Dudek, który ambitnie cofał się po piłkę, przez co możliwe było choć podjęcie starań, by kombinacyjnie rozegrać futbolówkę. Na niewiele się to jednak zdało. Szybko więc wrócono do sprawdzonego schematu - piłka na Gancarczyków i zobaczymy co z tego wyjdzie. Wychodziło niewiele. Janusz, pseudonim artystyczny „Holownik” postawił przed sobą cel pokonania 45 metrów połowy rywala i dośrodkowanie tuż sprzed końcowej linii. Wywalczył jeden rzut rożny i żółtą kartkę dla przeciwnika. Jeden jedyny raz zszedł głębiej do środka, z obiegiem zaś ruszył Pawelec i od razu zrobiło się groźniej (wrzutka na Szewczuka). Tyle że trochę to mało na 90 minut gry.

Z drugiej strony nie było lepiej. Marek tym razem również grał blisko linii, Wołczek zaś Sochą nie jest i specjalnego ciągu na skrzydło nie prezentował, wynikiem czego starszy brat z różnym skutkiem próbował sam mijać rywali. Raz wyglądało to nawet dość efektownie, gdy był bliski wymanewrowania trójki rywali, nie zmienia to faktu, że chyba jednak nie o to nam wszystkim chodzi.

Gdzie zatem jest pies pogrzebany? Zwróćmy proszę uwagę na odległości pomiędzy graczami Śląska. Przy rozegraniu zawsze poza czwórką obrońców pozostali zawodnicy są schowani za zawodnikami rywala, zwykle wybiega jeden, ten znajdujący się najbliżej piłki. Do niego adresowana jest futbolówka. Gdy ją opanuje pojawia się po raz kolejny problem odegrania, gdyż (poza nielicznymi sytuacjami) nikt nie nabiega na pozycję. Wówczas piłka musi wrócić z powrotem do obrony, ewentualnie podejmowana jest próba dryblingu. W dodatku to wszystko odbywa się w żółwim tempie. Na skrzydle sytuacja wygląda analogicznie- nie ma obiegu i schodzi zwykle jeden z środkowych pomocników, co tworzy sytuacje z gatunku 2 na 5, wymaga sporego kunsztu, by coś osiągnąć z takiego układu na boisku. Szczęśliwie takie przebłyski się zdarzają, choć akurat w sobotni wieczór na Oporowskiej raczyli nas gracze Śląska mało składnym szarpaniem gry przez 89 minut (wyłączyłem minutę na wspomnianą wyżej akcję J. Gancarczyk - Pawelec). To zła wiadomość. Dobra jest taka, że gra tak zdecydowana większość drużyn 77. ligi świata wg IFFHS, więc nawet grając w ten sposób Śląsk zdobędzie niemało punktów.

Równie budującą informacją jest to, że w drugiej odsłonie duet Celeban - Spahić poczynał sobie dużo lepiej i spokojniej. Bośniak zdaje się mieć niemałe umiejętności indywidualne, kwestia tylko tego by umiejętnie wkomponował się w zespół. Jeśli mu się to uda, być może mimo wyleczenia kontuzji, Jarosław Fojut zasiądzie na ławce rezerwowych. Miło też było patrzeć jak cała gra w destrukcji Śląska z biegiem czasu zaczyna przypominać tę, którą znamy z poprzedniego sezonu, niepopełniającą błędów i trudną do przejścia. Z ofensywą niestety wróciliśmy do punktu wyjścia.

To początek sezonu i nie ma sensu wyciągać daleko idących wniosków. Trzeba jednak spojrzeć na to w ten sposób, że choć żaden zespół w piątkowych i sobotnich meczach nie zachwycił, to mało któremu udało się strzelić rywalom dwa gole i nie stracić żadnego.

KOMENTARZE
~Arti(2009-10-02 19:12:12)
superrrrrrr
~wojtekk(2009-08-09 13:27:38)
Fajna, rzeczowa analiza. Jeśli chodzi o grę ofensywną, to faktycznie nie mieliśmy jakichś składnych, wypracowanych akcji. Ale sytuacje były. Głównie chyba dzięki indywidualnym umiejętnościom Dudka i dzięki jego sprytowi. Na tym głównie bazuje nasza siła ofensywna teraz...
Crolug(2009-08-05 19:53:23)
***Zamieszałem z interpunkcją, Groclin nie grał oczywiście na swoim terenie, ale będzie chciał na nim coś udowodnić...*** :)
Crolug(2009-08-05 19:52:02)
Prawdziny sprawdzian to będzie najbliższy mecz. Groclin po porażce w pucharach i haniebnej przegranej w lidze na swoim terenie - zawodnicy będą prawdopodobnie chcieli coś udowodnić sobie, światu i prezesowi. Jeśli Śląsk wygra TEN mecz, wtedy będzie można patrzeć z optymizmem w przyszłość, jeśli przegra, można będzie założyć, że wiele na korzyść się w zespole od poprzedniego sezonu nie zmieniło, co samo w sobie złe nie jest, ale do pucharów ciut może zabraknąć.
~Rafl(2009-08-04 17:03:37)
Po czesci chyba pies jest pogrzebany w tym ze z poczatku pokutowaly nawyki z poprzedniego sezonu, tj. brak agresji w grze, to Cracovia o cos walczy, nie my. Gdzies w podswiadomosci moglo tak byc..
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane