Nakładką: Śląsk w dobrym stylu?

25.08.2009 (21:28) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (3)
Nie chodzi o punkty, nie chodzi o ligową tabelę, ani stracone czy strzelone bramki. Po raz kolejny zaznaczam, że z wielu względów dla mnie porównywanie obecnych rozgrywek z poprzednimi jest pozbawione sensu. Dlatego skupmy się dzisiaj tylko i wyłącznie na tym czego statystycy nam nie powiedzą – nad stylem gry, który prezentuje Śląsk Wrocław w tym sezonie.


 

Na początek trzeba przyznać, że piłkarze przyzwyczaili nas do jednego i z tego akurat wywiązują się w stu procentach w każdym meczu. Chodzi o walkę na każdym metrze kwadratowym boiska, gryzienie trawy – to co kibicom bardzo się podoba i powoduje, że zawodnicy zyskują szacunek pośród obserwatorów. Widać, że kondycyjnie ani szybkościowo już od rywali nie odstajemy więc ostre treningi w trakcie letnich obozów jednak powoli się spłacają i pozwalają nam zobaczyć możliwości wydolnościowe piłkarzy. Na plus warto też zaliczyć to jak Śląsk potrafi utrzymywać się przy piłce. Nawet z Jagiellonią, która posiada wielu naprawdę dobrych piłkarzy, to zawodnicy Tarasiewicza długo wymieniali podania na mniejszym lub większym obszarze boiska. Grę z pierwszej piłki, wychodzenie na pozycję piłkarze Śląska opanowali lepiej niż spora większość ekstraklasowych rywali u których liczy się tylko długie zagranie do napastników i szybkie przemieszczenie się w kierunku bramki rywala. Na koniec wspomnę o stałych fragmentach gry w których, jeśli wierzyć niektórym ekspertom (choćby Tomasz Smokowski w niedawnej Lidze+), podopieczni Tarasiewicza są mistrzami Polski. Janusz Gancarczyk może być w słabszej formie grając na skrzydle, ale trzeba powiedzieć, że jego rzuty rożne są coraz lepsze. Powrót do zdrowia Sebastiana Mili oraz zaskakujące umiejętności Wołczka również świadczą o tym, że rzuty wolne Śląska są zagrożeniem dla rywali.

Sami widzicie, że pozytywów nie brakuje, ale trzeba też wspomnieć o negatywnych aspektach gry Śląska. Niestety siła jedenastki przeniosła się ze skrzydeł na środek pola gry, z wielu względów. Wciąż bracia Gancarczykowie dysponują świetnym przyspieszeniem ale przy częstym podwajaniu ich przez rywali oraz bliższym kryciu są oni skutecznie neutralizowani na boisku. Z całym szacunkiem dla Marka i Janka, jednak nie są oni typem piłkarzy, którzy sami potrafią minąć trzech przeciwników by zdobyć bramkę lub stworzyć sytuację koledze. Dlatego celem trzech środkowych pomocników powinno być doprowadzenie do tego, że skrzydłowi byli sam na sam z bocznym obrońcą, a przecież z takich pojedynków już nie raz bracia wychodzili zwycięsko. Oczywiście największym mankamentem jest póki co obsada pozycji napastnika – Tomasz Szewczuk jako wysunięty snajper nie spisuje się na miarę oczekiwań oraz celów drużyny, jest po prostu niewidoczny. Tu możemy liczyć na to, że klub w końcu znajdzie kogoś kto nie tylko uzupełni braki w rezerwie, ale wręcz wejdzie z miejsca do drużyny i zacznie skutecznie wykańczać akcje kolegów. Jeśli jednak do końca sierpnia nie uda się tego zrobić to można by spróbować w ataku wystawiać Marka Gancarczyka, który już grał na tej pozycji w poprzednim klubie. Na prawej stronie, jeśli faktycznie Patryk Klofik nie jest w odpowiedniej formie, graliby Tadeusz Socha z Krzysztofem Wołczkiem, a ten wariant przecież Ryszard Tarasiewicz już w tym sezonie sprawdzał i przyniósł on pozytywne efekty.

Niestety nawet roszady na boisku przy ograniczonej kadrze nie pozwolą zniwelować trenerowi pewnych braków, zwłaszcza w formie poszczególnych piłkarzy. Najlepszym przykładem jest Antoni Łukasiewicz, który w zeszłym sezonie był naszym najsolidniejszym wzmocnieniem. Obecne rozgrywki zaczął nienajlepiej i mimo tego, że w każdym meczu gra do pewnego momentu na swoim zwykłym, wysokim poziomie to nagle popełnia dwa, trzy poważne błędy, które potrafią zadecydować nawet o wyniku meczu… Skoro więc na szczyt formy całej drużyny oraz na podsumowania obiecałem sobie poczekać do szóstej kolejki to pozostaje mi liczyć, że faktycznie na mecz z Legią wyjdzie taki Śląsk jaki chcę oglądać. Do tego czasu pewnie cudowna forma kilku drużyn zostanie wyjaśniona, a i tabela dużo zweryfikuje. Pamiętajmy, że dwa czy trzy mecze przegrane w przekroju całego sezonu wcale nie przekreślają celów ani możliwości tej drużyny. Styl gry po poprzednim sezonie musiał ulec pewnym zmianom i choć jesteśmy w stanie określić jego dotychczasowe zalety czy wady to jednak wszystko i tak ograniczy się do bezosobowych osiągnięć punktowych, a nie kibicowskich preferencji.

KOMENTARZE
~Roman(2009-08-27 16:13:20)
Bardzo trafne uwagi !!!! w 100% sie zgadzam. Autor jest moim faworytem w wyborach prezydenckich mamy ten sam punkt widzenia !!!
~Rafl(2009-08-26 02:05:40)
Wariant z Wołczkiem i Sochą jest raczej przypadkowy i wymuszony, ja bym nie nazwal tego w ogóle wariaqntem a nawet jeśli raz zdał egzamin to nie powinno popadac się w jakąs skrajność, to tylko łatanie dziur i predzej czy póżniej oewnie się eksperynent skończy, ktory świadczy właściwie o jakiejś słabości naszej druzyny na chwile obecną..
filip.vincel(2009-08-26 00:20:27)
Niezły artykuł. Sensowny i dobrze napisany.
Pozdrawiam
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane