Nakładką: Lato na 3+

01.09.2009 (21:19) | Michał Zachodny | własne | skomentuj (1)
Wreszcie można zakończyć i podsumować to co niektórzy lubią nazywać okresem transferowej gorączki. Choć faktycznie, w wielu klubach telefony były rozgrzane do czerwoności, linie do ostatnich godzin wciąż zajęte, a człowiek od sprzętu co rusz dostawał nowe wskazówki co do numeru i nazwiska jakie miały się pojawić na dodatkowej koszulce pierwszego zespołu. W wielu drużynach dokonano istnych rewolucji, a zaledwie niewielka liczba zdecydowała się na zwykłe uzupełnienie braków, wymianę słabych ogniw podparte konkretnymi wzmocnieniami. Wiecie już w której z tych grup jest Śląsk?


 

Zanim jednak będzie o transferach dokonywanych przez Ryszarda Tarasiewicza skupmy się na innych ligowcach, którzy zaskoczyli – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Dla mnie osobiście najlepiej radziła sobie w zatrudnianiu graczy Lechia. Oprócz zatrzymania trzonu zespołu znacznym wzmocnieniem okazali się Paweł Nowak i Ivans Lukjanovs. Lech również zaszalał (czego można było się spodziewać) i odpadł z Ligi Europejskiej, natomiast zawodnicy, którzy mieli zastąpić Zieńczuka i Baszczyńskiego w Wiśle Kraków dobrze wprowadzili się do drużyny już po przegranej rywalizacji z Levadią. Z kolei w Polonii Warszawa znalazło się kilku nowych, ciekawych piłkarzy jednak tam o jakichkolwiek wzmocnieniach będzie można mówić dopiero w momencie gdy kolejny trener faktycznie dostanie dłuższą chwilę na wprowadzenie własnych pomysłów. Wyniki z początku sezonu Jagiellonii i Ruchu Chorzów pokazują, że można zbudować solidny zespół wcale nie szalejąc na rynku transferowym. Dodatkowo, w niektórych zespołach te najlepsze i najtrafniejsze wybory były dokonywane już po pierwszych roszadach trenerskich więc z ich oceną jeszcze należy się wstrzymać.

Bawić mogą wymiany kilkunastu zawodników w innych drużynach. Przeglądając letnie dokonania Arki, Odry, Piasta, Cracovii, Polonii Bytom czy Zagłębia Lubin można odnieść wrażenie, że kluby te dysponowały i wciąż dysponują dwiema równorzędnymi jedenastkami! O ile jeszcze niektórym klubom udało się utrzymać dobre wrażenie dzięki niezłemu startowi w lidze to jestem przekonany, że gdy przyjdzie do rywalizacji z lepszymi drużynami wszystkie niedoskonałości zostaną ujawnione, a trenerzy znajdą się pod presją. Najbardziej rozczarowuje póki co GKS Bełchatów, który (wydawałoby się!) przeprowadził naprawdę mądre i dobre transfery, zatrzymując najlepszych zawodników. Cóż z tego skoro trener Ulatowski później otwarcie przyznaje w wywiadach, że forma u piłkarzy owszem była, ale na sparingach przed startem ligi? Rozczarowała swoich kibiców także Legia, która pozbywszy się kilku obciążających budżet piłkarzy postanowiła raczej postawić na wychowanków co zapewne nie uławia Janowi Urbanowi realizacji mistrzowskich celów.

Pośród tych wszystkich drużyn Śląsk Wrocław jest mniej więcej po środku. Do klubu nie przyszła żadna nowa gwiazda ligi, a i pośród plotek na temat możliwych wzmocnień żadne z nazwisk nie było na tyle realne by faktycznie umowa została dokonana. Niestety większość piłkarzy, którzy chcieli grać dla wrocławskiej publiczności nie przeszła testów na boisku czy tych na video by w ogóle być wymienianym w kręgu zainteresowań. Jedynym, który był w stanie się przebić i zostać w klubie jest Amir Spahić i ciężko tutaj nie zgodzić się z osądem Ryszarda Tarasiewicza. Jestem przekonany, że z każdym kolejnym meczem Bośniak będzie grał jeszcze lepiej, a i nawet potężnie bite rzuty wolne z dystansu w końcu trafią celu. Dobrze wróży pozyskanie bramkarza Ivo Vazgeca, który nie tylko wzmocnił rywalizację w drużynie na tej pozycji, ale też przebił się do wyjściowej jedenastki. Młody golkiper na pewno już wiele potrafi i z pewnością nie można go włączyć do licznej grupy ‘cabajowatych’ występujących w naszej Ekstraklasie.

Tutaj w zasadzie pozytywne informacje się kończą. Niestety, dla Śląska Wrocław największymi wzmocnieniami będą ci, którzy wrócą do grania po dłuższych kontuzjach. Przed sezonem liczyliśmy, że unikając problemów zdrowotnych Ryszard Tarasiewicz będzie dysponował na tyle wyrównanym składem, że włączenie się do walki o puchary będzie w zasięgu Śląska. Tymczasem w formacji ataku został trener z jednym zawodnikiem w miarę ogranym w Ekstraklasie i jednym aspirującym dopiero do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Zatrudnienie Łukasza Madeja oraz szumne zapowiedzi Sebastiana Mili o powrocie do wysokiej formy dobrze rokują dla linii pomocy, która ewidentnie potrzebowała rywalizacji by dalej się rozwijać, a kadra ograniczona kontuzjami znacznie ten proces uniemożliwiała. Widać, że Śląsk ma pomysł na grę, jest w niej pewien postęp jednak nie można liczyć, że trzynastu czy czternastu zawodników będzie w stanie przełożyć to na zdobycz punktową na przestrzeni całego, długiego sezonu.

Subiektywnie i w szkolnej skali oceniając to transferowe lato Śląska jestem w stanie przyznać słabą czwórkę lub mocną trójkę z plusem za ten okres działań. Wiadomo czego nam zabrakło do ideału (napastnika), ale też zespół został oczyszczony ze zbędnych zawodników, a linia defensywy wygląda solidniej. Ocena może się zmienić, ponieważ na weryfikację czeka Łukasz Madej, ale w jego wypadku dotychczasowa kariera pozwala sądzić, że nie będzie tylko dodatkiem do kadry Śląska. Najważniejszą kwestią pozostaje jednak to by nie dopuścić przy kolejnym okienku transferowym do nawiedzania zgrupowań przez pseudo kopaczy, którzy przyjeżdżają z różnych zakątków świata. Odpowiedzią jest oczywiście rozwinięta siatka skautów, którzy na bieżąco weryfikują umiejętności graczy, a trener tylko ostatecznie akceptuje przydatność piłkarza do drużyny. Musimy jednak pamiętać, że ten system nie będzie funkcjonował nawet na Dolnym Śląsku (o Polsce, Europie Wschodniej czy Bałkanach nie wspominając) jeśli do tych zadań będą oddelegowane zaledwie dwie osoby.

Kiedyś Wisła Kraków ambitnie chciała rozwinąć siatkę skautingową, ale projekt po kilku miesiącach zarzuciła. Kto wie czy gdyby ten plan był dalej realizowany to Biała Gwiazda musiałaby do dziś testować kilkudziesięciu bramkarzy by zastąpić słabego Mariusza Pawełka. Dlatego warto z obserwacji poczynań innych klubów oraz wydarzeń we własnej drużynie wyciągnąć odpowiednie wnioski i przygotować się choćby na przyszłoroczne okienko transferowe. Jasne, nie można też procesu tworzenia siatki wyszukiwaczy talentów rozpoczynać od zatrudnienia kilkunastu przypadkowych, nieznających tematu osób. Jednak rozwój tego projektu powinien być przyspieszony, a jego ciągłość zachowana tak by później nie użerać się z tuzinem pośredników i agentów chętnych do okazyjnego obłapienia się pieniędzmi. Wtedy nawet przy pojedynczych transferach Śląska wszyscy będą pewni, że do zespołu trafił wartościowy piłkarz. Zarzuty o marnowaniu czasu czy pieniędzy nigdy się nie pojawią, a jeśli już się znajdzie taki śmiałek to jego argumenty będą błyskawicznie konkretami odpierane.

Równajmy pod tym względem do najlepszych w Europie, obserwujmy i w miarę możliwości kopiujmy struktury takich zespołów jak Arsenal czy tych z Bundesligi lub Ligue 1. Jeśli to się Śląskowi Wrocław uda to nawet najnudniejsze transferowe lato będzie dla Śląska udane, a średnia ocen z transferów dokonanych na pewno wystarczy by zdobyć czerwony pasek. O uznaniu kibiców nie wspominając.

KOMENTARZE
~Paweł kibic(2009-09-02 09:28:40)
Słaby artykuł. Brak konkretnych nazwisk (oprócz Śląska) na poparcie swoich tez. Końcówka o ,,słabym Pawełku\" poniżej krytyki.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane