Aktualności

Kaczmarek ratuje Cracovię

04.03.2011 (20:07) | Filip Podolski


Pomimo 90 minut naporu Śląsk nie zdołał pokonać na własnym stadionie Cracovii w swoim pierwszym występie w nowym roku. Goście zawdzięczają bezbramkowy remis Wojciechowi Kaczmarkowi, który jeszcze jesienią bronił barw wrocławskiego zespołu, a dziś na zmianę miał sporo szczęścia oraz dużo umiejętności. Sędzia dwukrotnie powinien podyktować rzut karny dla WKS-u.


 

Cracovia jak na drużynę desperacko potrzebującą punktów nie zachwyciła. Bardziej przypominała ligowego marudera, który czeka na najniższy wymiar kary. Obrońcy Śląska nie mieli zbyt wiele okazji do wykazania się. Jedyny raz wrocławskim kibicom serca zadrżały w 62. minucie po minimalnie niecelnym strzale Alexandru Suvorova z rzutu wolnego. Poza tym jedynej dogodnej sytuacji nie wykorzystał na kwadrans przed końcem Saidi Ntibazonkiza. Piłkę po jego uderzeniu złapał Marian Kelemen.



Od początku pojedynku przewagę uzyskał Śląsk, co najlepiej pokazuje statystyka strzałów w pierwszej kwarcie (8:0). Pierwszą próbę goście przeprowadzili dopiero w 39. minucie, gdy niecelnie uderzał Mateusz Klich. Znacznie groźniej było w okolicach bramki strzeżonej przez występującego w ciągu minionych czterech i pół roku we Wrocławiu Kaczmarka, który kilka razy dość niepewnie interweniował. Miał jednak przy tym sporo szczęścia, z kolei rywale strzelali zazwyczaj prosto w niego lub w zasięgu jego ramion. W doliczonym czasie gry golkiper instynktownie przerzucił piłkę nad poprzeczką po strzale Piotra Celebana z kilku metrów.



W porównaniu z ostatnim meczem rundy jesiennej trener Orest Lenczyk dokonał wyjątkowo niewielu zmian. W wyjściowej jedenastce tylko Piotr Ćwielong nie mógł się pochwalić występem podczas listopadowego pojedynku w Gdyni z Arką (2:2), zaś tylko Waldemar Sobota był w tym spotkaniu rezerwowym. Zajęli oni miejsce wypożyczonego do Jagiellonii Białystok Vuka Sotirovicia oraz siedzącego na ławce rezerwowych Remigiusza Jezierskiego.



Pociągnęło to za sobą zmiany w ustawieniu. Jedynym napastnikiem był Łukasz Gikiewicz, zaś Ćwielong i Sobota zajęli miejsca na boku pomocy. Szczególnie ci dwaj ostatni gracze dali się we znaki Cracovii. Obaj często przedzierali się po skrzydle, stwarzając spore kłopoty defensorom przyjezdnych. Nie przyniosło to jednak efektu bramkowego. Brakowało przede wszystkim dobrych uderzeń, bo strzały wrocławian były albo zbyt lekkie albo niecelne.



Śląsk Wrocław – Cracovia 0:0



Śląsk: Kelemen – Socha, Fojut, Celeban, Spahić, Sobota, Sztylka, Kaźmierczak, Mila, Ćwielong (71. Jezierski), Gikiewicz (71. Madej)



Cracovia: Kaczmarek – Jarabica, Nawotczyński, Trivunović (19. Puzigaca), Struna, Suvorov (80. Krzywicki), Klich, Radomski, Giza (61. Bartczak), Ntibazonkiza, Dudzic



Żółte kartki: Sobota, Socha, Spahić (Śląsk), Dudzic, Radomski (Cracovia)



Sędziował: Marcin Borski



Widzów: 7500