Festiwal bezruchu. Analiza spotkania Śląsk - Cracovia

07.03.2011 (11:36) | Andrzej Gomołysek
Na inaugurację wiosennej rundy we Wrocławiu nie uraczono nas futbolem na wysokim poziomie. Lepiej zaprezentowali się gospodarze, jednak na tle koszmarnie słabego rywala zawodnicy Śląska mogą pluć sobie w brodę, że nie zdobyli na własnym stadionie kompletu oczek.


 

Oba zespoły wyszły w ustawieniach 4-2-3-1, co powodowało, że ofensywnie usposobiony pomocnik miał do czynienia z dwójką defensywnych.



W takiej sytuacji niezbyt dobrze radzili sobie i Mila i Giza. Cracovia przybrała dodatkowo to ustawienie w dość minimalistycznej formie, która sprawiała, że rozdział na broniących i atakujących stawał się wyraźny. Tak bardzo wyraźny, że odległość pomiędzy formacjami uniemożliwiała rozegranie akcji.







Śląsk bardzo dobrze wykorzystał taką grę Cracovii. Zawodnikom z Wrocławia wystarczyło odcinać ofensywny kwartet od podań, by niemal zupełnie eliminować zagrożenie ze strony przyjezdnych. Bardzo dobrze w destrukcji operowali obaj defensywni pomocnicy, ustawiając się na linii możliwego rozegrania i interweniujący w razie potrzeby.



Z dwójki graczy w tej formacji w zdecydowanej większości sytuacji Sztylka pozostawał w defensywie, nieco bardziej do przodu przemieszczał się tradycyjnie Kaźmierczak,



Jednak tym razem współpraca między nim a Milą nie układała się tak, jak wtedy kiedy operowali niemal w linii. Gra do przodu sprawiała Śląskowi w tym spotkaniu ogólnie dużo problemu. Przy sporym jednak zagęszczaniu pola ze strony Klicha i Radomskiego, konieczne było dużo ruchu w ofensywie, aby można było wyminąć zasieki rywala. Tego jednak notorycznie brakowało, efektem czego zamiast płynnych wymian, trzeba było szukać indywidualnych szarż. Jak to się kończyło przy zagęszczonym polu - nietrudno się domyślić.

Śląsk nadal ma ogromne kłopoty z grą bez piłki. Stan ten nie zmienia się od dłuższego czasu i niewiele idzie ku lepszemu. W pomocy nadal zawodnikiem, który najwięcej szuka gry nie posiadając futbolówki jest Ćwielong i w tym meczu pokazał, że bliżej środka potrafi być użyteczny. Dobrze, że został choć trochę przez Oresta Lenczyka odkurzony, bo po tym jak przez kilkanaście meczów za Ryszarda Tarasiewicza snuł się bezradnie w okolicach linii bocznej, by skopiować wyczyny Janusza Gancarczyka, których skopiować nie mógł, wydawało się, że jego dni we Wrocławiu będą policzone.

Tyle, że Ćwielong wyniósł to z Krakowa, gdzie u trenera Skorży taka gra była normalnością. Że dla innych nie jest może pokazać przykład Soboty, który z piłką wyrasta na gwiazdę ligi, zaś bez piłki - lubi się zapatrzyć.



Czasem też lubi się zapatrzyć wespół z Sochą.



Boczny obrońca Śląska też ma problem z grą bez piłki. Jakkolwiek w tym meczu za powstrzymanie Ntibazonkizy należą się oklaski, po raz kolejny pokazał się od strony zawodnika, który lubi się zapuścić pod pole karne rywala, po czym zbyt długo oczekiwać na efekty własnej akcji zamiast wracać. Wiadomo, że znaczna większość akcji nie zakończy się golem, a przejęciem piłki przez rywala. Obrońca po zrobieniu swojego powinien jak najszybciej wrócić na stanowisko, tymczasem, jako się rzekło, Socha potrafi się z tym spóźnić.



Śląskowi nie wyszły też stałe fragmenty gry, co jak do tej pory było główną siłą ofensywną wrocławian. Nawet słaba defensywa Cracovii, poza ostatnią akcją, radziła sobie z kombinacjami gospodarzy. Wrocławianie szukali nowych rozwiązań w rozegraniu, zamiast symulowania krótkich rzutów rożnych, odciągających rywala z pola karnego pojawiły się prawdziwe, zaś wrzutki z autu zamiast przedłużane głową, były odgrywane bardziej do tyłu, jednak efektu przynieść to nie chciało. Najprawdopodobniej jeszcze Śląsk z tego zaprofituje, ale na pewno nie może uczynić z tego swojej głównej broni.

Remis to fatalny wynik dla obu drużyn, Cracovii do utrzymania nie przybliża, Śląska od strefy zagrożenia nie oddala. Bardziej jednak niż wynik może martwić przeciętna postawa obu zespołów. Utrzymanie się gości po tym co pokazali, będzie ogromną niespodzianką. Dlatego ten rezultat chwały wrocławianom nie przynosi.