Aktualności

Festiwal pięknych goli, Legia na kolanach!!!

11.03.2011 (22:18) | Krzysztof Banasik
Są takie mecze w piłce nożnej, które na długo zostają w pamięci kibiców. Do takich na pewno będzie należeć dzisiejsze spotkanie przy Łazienkowskiej, gdzie Śląsk pokonał Legię po prawie dziesięciu latach. Trener Orest Lenczyk i jego zawodnicy mogą być dumni z postawy zespołu, który jest niepokonany już od jedenastu meczów! Legia postawiła w tym meczu trudne warunki, była drużyną częściej utrzymującą się przy piłce, ale to Śląsk okazał się bardziej skuteczny.


 

Pomimo bardzo udanego spotkania przeciwko Jagiellonii, trener Lenczyk zdecydował się na dwie zmiany w podstawowej jedenastce. Wrocławskim żądłem kosztem Łukasza Gikiewicza miał być Tomasz Szewczuk, a na prawej flance Waldemara Sobotę zastąpił Marek Gancarczyk.



W Legii w porównaniu do meczu derbowego zaszła tylko jedna zmiana. Do składu po pauzie za żółte kartki powrócił Ariel Borysiuk, który już w 7. minucie udowodnił, że jest jednym z bardziej utalentowanych polskich zawodników. Borysiuk huknął z woleja z ponad dwudziestu metrów i Marian Kelemen nie miał najmniejszych szans na obronę tego świetnego strzału.



W pierwszych dwóch kwadransach Śląsk zupełnie nie przypominał zespołu, który kilka dni wcześniej dominował na boisku w Białymstoku. Wrocławianie mieli spore problemy z opuszczeniem własnej połowy. Legia często zagrażała bramce Kelemena i gdyby podopieczni Macieja Skorży lepiej wyregulowali swoje celowniki, po pierwszych dwudziestu minutach mogło być już nawet 3:0. Swoich szans nie wykorzystali Manu i Jakub Wawrzyniak, którzy z kilku metrów nie trafili nawet w światło bramki.



Wrocławianie swoich szans upatrywali w stałych fragmentach gry i to właśnie po takiej akcji nieoczekiwanie udało się Śląskowi wyrównać. Po dośrodkowaniu Sebastiana Mili piłkę w pole karne po raz drugi skierował Dariusz Sztylka, tym razem doszedł do niej Przemysław Kaźmierczak, który uderzył z powietrza i piłka po koźle trafiła do siatki Wojciecha Skaby. Kolejne bardzo ładne i bardzo ważne trafienie Kaza.



Ten niespodziewany gol całkowicie wybił Legię z rytmu i spotkanie przy Łazienkowskiej zaczęło mieć bardziej wyrównany przebieg. Dopiero na początku drugiej połowy warszawiakom udało się poważniej zagrozić bramce Kelemena, który w nieprawdopodobny sposób uchronił swój zespół od utraty bramki. I znowu Legia na własnej skórze przekonała się, że rzeczywiście niewykorzystane sytuacje potrafią się zemścić. Festiwal pięknych goli kontynuował Mila, który bez zastanowienia strzelił zza pola karnego prawą (!) nogą nie do obrony.



Katem Legii mógł zostać Kaźmierczak, który w 70. minucie nie wykorzystał rzutu karnego po faulu na Piotrze Ćwielongu - piłka po strzale Kaza powędrowała nad poprzeczką bramki Skaby. Tym razem to gospodarze mogli się zemścić, ale Mariusz Pawelec był tam, gdzie być powinien i wybił futbolówkę sprzed linii bramkowej, a w 79. minucie swój błąd naprawił Kelemen i zablokował strzał Felixa Ogbuke.



Ostatni kwadrans spotkania to dosłowne oblężenie pola karnego wrocławian, ale ataki warszawiaków przypominały przysłowiowe bicie głową w mur. Nieoceniona gra Kelemena na przedpolu, dobra asekuracja w grze defensywnej, wola walki, pełna mobilizacja do samego końca i nieco szczęścia – te wydawałoby się proste środki doprowadziły Śląska do zwycięstwa. Z podróży Wrocław – Białystok – Warszawa – Wrocław gracze trenera Lenczyka przywiozą aż cztery punkty – nie znalazłby się śmiałek, który nie wziąłby tej puli w ciemno przed wyjazdem ze stolicy Dolnego Śląska.





Legia Warszawa 1:2 (1:1) Śląsk Wrocław

Borysiuk 7’ – Kaźmierczak 27’, Mila 49’



Legia: Skaba - Rzeźniczak, Astiz, Komorowski, Wawrzyniak - Manu, Borysiuk (68’ Wolski), Vrdoljak, Radović (46’ Ogbuke), Kucharczyk – Hubnik (59’ Chinyama)



Śląsk: Kelemen - Socha, Fojut, Celeban, Pawelec – Gancarczyk (78’ Sobota), Sztylka (39’ Ł.Gikiewicz), Kaźmierczak, Mila, Ćwielong – Szewczuk (57’ Łukasiewicz)



Żółte kartki: Manu, Wolski (Legia), Kaźmierczak, Sztylka (Śląsk)

Sędziował: Dawid Piasecki

Widzów: 15000 (w tym ok. 1400 gości)