Aktualności

Chłodnym okiem: A miało być tak pięknie...

14.03.2011 (19:33) | Adam Osiński
Balonik pękł. Jeśli w Białymstoku mrozili już szampana na maj, niech wypiją go teraz. Z żałości. Bo któż się spodziewał, że w połowie marca będzie po zawodach? Jaga gra bez zęba (wcale nie dlatego, że bez Kamila Grosickiego), więc chłopcy Michała Probierza są na dobrej drodze, by wypaść nawet z gry o puchary.



 

Po derbach stolicy nastroje w Legii były tak hurraoptymistyczne, że przy Łazienkowskiej nic nie robiono sobie z konieczności podjęcia niezwyciężonej maszynki Oresta Lenczyka. No to wrocławianie przypomnieli rywalom koszmary z jesieni (mecze z Bełchatowem i Lechią), a zarazem wyświadczyli Wiśle kolejną przysługę. Biała Gwiazda dopomogła także sobie, lecz kolejny raz raczej za sprawą indywidualności niż kolektywu.



Największy huk zanotowano w Poznaniu. Tu bowiem pękły aż dwa balony. Jednemu na imię Lech, drugiemu – Stadion Miejski, gdzie trawa już rośnie. Wiele jest czynników wpływających na grę drużyny piłkarskiej, ale w Wielkopolsce w rolę igły wcielił się trener. Uff! Jak dobrze, że Bakero nie ma we Wrocławiu. Podobno było blisko... A stadion? Jednym z licznych problemów z nim związanych jest to, że brakuje faktur na sumę 15 milionów złotych. A za to odpowiada już paskudna ludzka cecha.