Aktualności

Passa podtrzymana

19.03.2011 (20:46) | Patryk Reński
Stało się! Śląsk pokonał przy Oporowskiej Lechię Gdańsk 2:1 po golach Przemysława Kaźmierczaka oraz Piotra Ćwielonga i przedłużył wspaniałą passę nieprzegranych meczów w ekstraklasie. Wrocławianie są niezwyciężeni już od 12 spotkań.


 

Mecz poprzedziło uroczyste wręczenie byłemu kapitanowi WKS-u, Dariuszowi Sztylce, okazjonalnej tablicy w nagrodę za 10 lat gry we wrocławskim zespole. Nagrodę Sztylka otrzymał od prezesa Śląska – Piotra Waśniewskiego.



Na stadionie przy Oporowskiej pojawił się komplet widzów. Świetna atmosfera na trybunach dopisywała przez cały czas trwania meczu. Piłkarze obu zespołów nagrodzili za to swoich fanów trzema golami.



Pierwszą dogodną okazję do zdobycia bramki mieli goście. Piłka na skutek biernej postawy obrońców Śląska trafiła pod nogi Tomasza Dawidowskiego, ale zaskoczony napastnik Lechii zdołał tylko musnąć piłkę, a interweniujący kilkanaście metrów od własnej bramki Marian Kelemen nie dał się pokonać. Kilka chwil później Łukaszowi Surmie uciekł Sebastian Mila, kiedy dobiegł do linii pola karnego oddał strzał w kierunku dalszego słupka, lecz piłka przeleciała tuż obok niego.



Kapitan Śląska miał w tym spotkaniu wyjątkowego pecha. Mila kilkukrotnie testował umiejętności bramkarza Lechii, ale po każdym jego strzale piłka lądowała w rękach Sebastiana Małkowskiego.



Aktywny w pierwszej połowie był Piotr Ćwielong. Po jednej z jego dwójkowych akcji z Milą „Pepe” mógł otworzyć wynik meczu, jednak uderzył bardzo, bardzo niecelnie. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Ćwielong znalazł się w jeszcze lepszej sytuacji, gdy wbiegł z piłką w pole karne Lechii i uderzył w kierunku bramki, ale golkiper gości, Sebastian Małkowski, poradził sobie z jego strzałem.



Mocnym akcentem Śląsk rozpoczął drugą część meczu. Już dwie minuty po wznowieniu gry szansę na pierwszego gola w tym meczu zmarnował Łukasz Gikiewicz, który nie potrafił skierować piłki do siatki po doskonałym dośrodkowaniu Sebastiana Mili.

Na pierwszego gola kibice czekali do 58. minuty. Ósme trafienie w tym sezonie i trzecie w kolejnym meczu zaliczył niezawodny Przemysław Kaźmierczak. Asystą w tej sytuacji popisał się Tadeusz Socha, młody obrońca wrocławian wrzucił piłkę z autu wprost na głowę „Kaza”, a ten trafił idealnie i pokonał interweniującego Małkowskiego.



Po tym golu na boisku wyraźnie przeważał Śląsk. Jakby tego było mało gospodarze w 68. minucie podwyższyli prowadzenie. Autorem drugiego gola dla Śląska był Piotr Ćwielong, który po prostopadłym podaniu Mili po prostu musiał pokonać Małkowskiego i zrobił to.



Niespodziewanie w końcówce do głosu doszła Lechia. Gdańszczanie najpierw w 83. minucie zdobyli kontaktowego gola autorstwa Luki Vucko, a potem wyraźnie przejęła inicjatywę. Piłkarze Śląska zaserwowali swoim fanom bardzo nerwową końcówkę. Ci mieli prawo drżeć o końcowy rezultat, bo Lechia agresywnie nacierała na bramkę Mariana Kelemena. Okazję do wyrównania miał w ostatnich minutach Aleksandr Sazankow, ale słowacki bramkarz nie dal się pokonać w tym meczu drugi raz. Śląsk przedłużył wspaniałą passę nieprzegranych meczów w lidze do dwunastu.



Warto wspomnieć, że na boisku w 79. minucie pojawił się debiutujący w Śląsku Ljubisa Vukelja, zmieniając Piotra Ćwielonga, ale najwyraźniej Serbowi zabrakło czasu, aby udowodnić swoje piłkarskie walory – nie sposób ocenić jego prawdziwą wartość po nieco ponad 10 minutach gry.





Śląsk Wrocław 2:1 (0:0) Lechia Gdańsk

Kaźmierczak 56’, Ćwielong 67’ – Vucko 83’



Śląsk: Kelemen – Socha, Fojut, Celeban, Pawelec – Sobota (69’ Madej), Łukasiewicz, Kaźmierczak, Mila, Ćwielong (88’ Diaz) – Gikiewicz (79’ Vukelja).

Lechia: Małkowski – Deleu, Bąk, Vucko, Hajrapetjan – Dawidowski (54’ Pietrowski), Surma, Nowak (70’ Poźniak), Lukjanovs – Traore (77’ Sazankow), Buval.



Żółte kartki: Vukelja (Śląsk)

Sędziował: Paweł Pskit (KS Łódź)

Widzów: 8500