Aktualności

Uratowani w 97 minucie

09.04.2011 (21:26) | Filip Podolski
Niebywałe emocje na stadionie przy Oporowskiej. Śląsk tylko zremisował z Widzewem Łódź, ale kibice po meczu przez wiele minut świętowali odrobienie dwubramkowej straty i wyrównanie z rzutu karnego w ostatniej akcji widowiska. Bohaterami pojedynku byli wrocławscy ełkaesiacy. Łukasz Madej, który zdobył kontaktowego gola i został sfaulowany w doliczonym czasie gry, oraz Sebastian Mila egzekutor jedenastki o stalowych nerwach. WKS pozostaje niepokonany od 14 kolejek i wciąż ma 2 punkty straty do podium.


 

Śląsk przystąpił do tego meczu świadomy szansy awansu na podium. W piątek Bełchatów zremisował u siebie z Górnikiem Zabrze, zaś Lech Poznań przegrał w Warszawie z Polonią. Z kolei w dniu jego spotkania Lechia Gdańsk uległa na wyjeździe Cracovii, a Legia Warszawa nie radziła sobie na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin, w ostaeczności dzieląc się punktami.

Jednak i trenerowi Orestowi Lenczykowi nie brakowało kłopotów. W ostatniej chwili z powodu choroby ze składu wypadł Tadeusz Socha, którego zastąpił na prawej obronie Marek Gancarczyk – na tej pozycji sprawdzany jedynie w sparingach.

Niewiele więcej możliwości pozostało w ataku. Do przerwy wysuniętym zawodnikiem był Remigiusz Jezierski, ale po kilku błyskotliwych akcjach doznał urazu głowy i przestał stwarzać zagrożenie. W tej sytuacji po zmianie stron na jego miejscu pojawił się Łukasz Gikiewicz.

O ile jednak w pierwszej połowie przewaga całkowicie należała do wrocławian, to w drugiej Widzew zwietrzył swoją szansę znacznie częściej szybkie wypady. Nasiliły się one po zdobyciu przez gości gola, który o dziwo padł po rzucie rożnym. Dośrodkowanie z lewej flanki Carlosa Eduarda Dudu wykorzystał Sebastian Madera ubiegając obrońców i z bliska pakując piłkę do siatki.

Świetną okazję na podwyższenie prowadzenia miał w 61 minucie Darvydas Šernas, który trafił w poprzeczkę. Co się odwlecze, to nie uciecze. Na nieco ponad kwadrans przed końcem Dudu przebiegł z piłką przez pół boiska, odegrał do Niki Dzalamidzego, który wbiegł między Piotra Celebana i Marka Gancarczyka, a następnie zupełnie nieatakowany pokonał Mariana Kelemena.

Wtedy jednak rozpoczał się zryw gospodarzy. W 84 minucie wrzut z autu Mariusza Pawelca przedłużył Przemysław Kaźmierczak, a Łukasz Madej w pełnym biegu z ostrego kąta huknął pod poprzeczkę. Śląsk rzucił się do ataku, choć groźnie też było pod jego bramką. Emocje sięgnęły zenitu w doliczonym czasie gry. Po kolejnym desperackim podaniu z głębi pola Madej znalazł się z piłką w polu karnym i przy próbie oddania strzału zostałem nieprzepisowo powstrzymany przez Wojciecha Szymanka.

Łodzianin został ukarany czerwoną kartką. Z ławki trenerskiej usunięty został też Czesław Michniewicz.

Upływała już 97 minuta, gdy do piłki ustawionej 11 metrów od bramki podszedł Mila. Podobnie jak przed tygodniem w Poznaniu bramkarz wyczuł jego intencje, ale tym razem pomocnik Śląska uderzył jeszcze silniej, a przede wszystkim w samo okienko zapewniając swojej drużynie remis.