Aktualności

Korona nie dla Lenczyka

17.04.2011 (19:18) | Filip Podolski
Korona Kielce zakończyła rewelacyjną serię Oresta Lenczyka. Po 14 meczach bez porażki Śląsk Wrocław znalazł swojego pogromcę i to na stadionie przy ul. Oporowskiej. Jedynego gola meczu zdobył słowacki obrońca gości Pavol Stańo wykorzystując błąd swojego rodaka, Mariana Kelemena. Mimo to kibice po końcowym gwizdku sędziego skandowali nazwisko trenera WKS-u.


 

W wyjściowym składzie gospodarzy pojawił się Łukasz Madej, bohater poprzedniego spotkania z Widzewem Łódź (2:2). Zajął on miejsce bezproduktywnego ostatnio Waldemara Sobotę. Zagrali też chory tydzień temu Tadeusz Socha, którego niezbyt udanie zastępował Marek Gancarczyk oraz rekonwalescent Cristian Omar Diaz. Temu ostatniemu przypadła rola wysuniętego napastnika, którą w poprzednich meczach bez skutku bramkowego odgrywali Remigiusz Jezierski i Łukasz Gikiewicz.

Goście tylko w pierwszym kwadransie próbowali prowadzić grę. Pozostała część meczu przebiegała pod znakiem pozycyjnego ataku wrocławian. Choć dobrze wyszkoleni Madej i Piotr Ćwielong raz po raz rozrywali szyki obronne Korony, gęsto ustawieni goście nie dopuszczali do groźnych sytuacji. Z drugiej strony podopieczni Marcina Sasala wygrali walkę o środek pola na niewiele pozwalając rywalom.

Po zmianie stron gra przyspieszyła. Gospodarze ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków, co stwarzało przyjezdnym okazję do kontrataków. Najpierw w 69 minucie gola mógł zdobyć Piotr Celeban, którego główkę z kilku metrów efektowną paradą obronił Zbigniew Małkowski.

Doskonałej sytuacji w odpowiedzi nie wykorzystał najlepszy snajper kielczan Andrzej Niedzielan, który w sytuacji sam na sam z Kelemenem podciął piłkę nad bramkarzem Śląska, ale minimalnie chybił. Krótko potem słowacki golkiper wypuścił z rąk po rzucie rożnym, zaś Stano silnym uderzeniem wpakował futbolówkę do pustej bramki.

Mimo desperackich prób wrocławianom nie udało się wyrównać i Korona odniosła pierwsze zwycięstwo od 10 kolejek. WKS spadł po tej kolejce na 8. miejsce, ale wciąż traci do podium zaledwie 2 oczka. Niestety bez linii ataku trudno myśleć o zawojowaniu ligi.

Czwartą żółtą kartkę w tym sezonie otrzymał Dariusz Sztylka, którego zabraknie w czwartkowym pojedynku z liderującą Wisłą Kraków.