Aktualności

Chłodnym okiem: Po staremu

30.08.2011 (20:05) | Adam Osiński
Dopiero tydzień temu zastanawiałem się, czy Lech i Śląsk będą w stanie odskoczyć od reszty stawki, a już znam odpowiedź. W polskiej lidze nic się nie zmieniło – nadal każdy może wygrać z każdym. Na rewelację jesieni (właściwie lata) wyrastają Górnik, Korona i Widzew, a więc drużyny, które miały pętać się w ogonie. Na razie ich gra pęta nogi rywalom. Zwłaszcza Widzewa, który z tego grona prezentuje się najefektowniej. Było to zresztą widać w bezpośrednim starciu z zabrzanami, choć padł wówczas remis. RTS do momentu utraty sił zasłużenie prowadził również na boisku wicemistrza Polski.


 

Każdy z każdym? Wyjątek stanowią beniaminkowie. Podbeskidzie i ŁKS dostroiły się poziomem piłkarskim do swojej infrastruktury. (Nawiasem pisząc: niech Termalica Bruk-Bet Nieciecza zacznie przegrywać, bo zaczynam się bać). Ich remisy w Lubinie i Gdańsku świadczą tylko o tym, że nadal jesteśmy od czasu do czasu karmieni beznadziejnymi meczami. Brzytwy chwytają się w Łodzi. Informacją dnia jest pozyskanie przez nich Kascelana, Golańskiego, Łukasiewicza i Szczota. Jeśli ci piłkarze, o nazwiskach, które polski kibic zna, wejdą z marszu do drużyny i odmienią jej oblicze, to będziemy mieć kolejny argument za tezą o słabości ligi.



Po pierwsze – nabytki ŁKS-u to piłkarze po przejściach, zeszłoroczne rozgrywki chętnie wymazaliby z pamięci, może poza Łukasiewiczem, który osiągnął zespołowy sukces, ale nie był w Śląsku niezastąpiony. Po drugie – w piłce liczy się zgranie. Nadzieją dla łodzian jest fakt, że bez niego można być w Polsce nawet najlepszym, jeśli ma się kilka indywidualności. Jak jest poza naszym krajem, pokazała Wisła na Cyprze.