Aktualności

Chłodnym okiem: Drużyna z Wrocławia

26.09.2011 (21:01) | Adam Osiński
Wisła ma nie lada problem. Straciła Maora Meliksona i Patryka Małeckiego, prawdopodobnie do końca rundy. Piłka nożna to sport drużynowy, ale nie w Krakowie. Mistrzostwo dały Białej Gwieździe przebłyski kilku grajków, co świadczy tylko o słabości rywali. Od Maaskanta większy wkład w sukces miał raczej Stan Valcx (choć sprowadzenie Kew Jaliensa zakrawa o sabotaż). Bez dwóch liderów wiślacy mimo to okazali się lepsi od Ruchu. Ale obraz meczu był inny, trudno liczyć na fart co kilka dni. Kto będzie teraz podawał do Bitona?



 

W Lechu ma kto asystować przy bramkach Rudnewa. I nie chodzi tylko o Stilicia, bo są jeszcze Murawski i Tonew, który pokazał dużo talentu. Tyle że Kolejorz ma zaburzoną równowagę między formacjami, co widzieliśmy ostatnio we Wrocławiu. W Poznaniu też nie ma więc drużyny. A czy jest w stolicy? Na pewno nie przy Konwiktorskiej. Tam sytuacja jest beznadziejna. Nie ma ani drużyny, ani indywidualności. Przynajmniej do czasu powrotu po kontuzji Bruno. Lepiej jest w Legii. Przy Łazienkowskiej narodziła się drużyna, która ma w składzie nazwiska. Problemem Skorży mogą być ci, którzy ich nie mają. A zastępców nie widać.



Nie sądzę, żebyśmy mieli słabe punkty (...) Inteligencja na boisku była po naszej stronie. Wszyscy, jako drużyna, zaprezentowali się bardzo dobrze - mówił w piątek Orest Lenczyk. Bo to właśnie we Wrocławiu gra piłkarski kolektyw. Nie tylko. W Łodzi i Kielcach też gra jedenastu facetów, którzy wiedzą, jak się ustawić, asekurować, wyjść na pozycję, pomóc koledze, a rywalowi grę uprzykrzyć. To jednak na Dolnym Śląsku jest potencjał. Chwaleni trenerzy Ojrzyński i Mroczkowski wyciskają ze swych drużyn wiele, ale soku już chyba wiele nie pozostało. Ciekawe, ile wyciśnie Orest Lenczyk.