Aktualności

Chłodnym okiem: Passy dobre i złe

04.10.2011 (20:42) | Adam Osiński
Paweł Buzała ma tak zwane depnięcie, tylko co z tego? Z jego skutecznością Bełchatów po prostu nie mógł w Gdańsku wygrać. Marne to pocieszenie dla Tomasza Kafarskiego, ale wiedział co robi, gdy się go pozbywał. Z Buzałą w składzie GKS nie zdobył trzech punktów po raz siódmy z rzędu. Nie do końca jest to jego wina, bo zazwyczaj grzeje ławę. Po wyczynach na PGE Arenie będzie tak też chyba za dwa tygodnie. Na pojedynek ze Śląskiem do wyjściowej jedenastki powinien wrócić Marcin Żewłakow. Tak czy owak, zespół trenera Kieresia jest w strefie spadkowej i wypada, by lider sobie z nim poradził. Tym bardziej, że WKS notuje serię trzynastu wyjazdowych meczów ze strzeloną bramką.



 

Orest Lenczyk jest na topie, ale mało kto podąża tą drogą. W tej chwili o posadę musi się martwić nawet czterech szkoleniowców, a pamiętajmy, że w trzech klubach do roszady już doszło. Jacka Zielińskiego do tego grona wcale nie zaliczyłem. Józef Wojciechowski winnego znalazł w innej osobie – to Tadeusz Fajfer, dyrektor sportowy. Wkrótce może jednak dojść do kolejnych ruchów. A że działacze zwykle boją się odważnych decyzji, będziemy się taplać w starym sosie. Czyżby wymiana na linii Warszawa – Lubin?



Tymczasem bez bojaźni postąpiono kilka miesięcy temu w Kielcach i Łodzi. Dziś są tego efekty. Zwłaszcza Korona prezentuje się nie tylko skutecznie, ale i widowiskowo. Nadal uważam, że kiedyś przyjdzie załamanie formy, bo nie ma w Polsce drużyny stabilnej, ale pojedynek scyzoryków z Lechem w następnej kolejce zapowiada się frapująco. Czy koniec serii nadejdzie właśnie teraz?