Aktualności

Przegrali za łatwo

15.10.2011 (15:17) | Adam Osiński
Były już lider dostał tęgie baty. 3:0 wygrał ze Śląskiem przedostatni w tabeli GKS Bełchatów. Do bramki Mariana Kelemena dwukrotnie trafił Paweł Buzała, a raz Miroslav Bożok. Trener Lenczyk przed meczem mówił, że gospodarze nie zasługują na miejsce w strefie spadkowej. A gdzie po tym blamażu znajdują się jego podopieczni?


 

Marcin Żewłakow ostatnio nie trenował na najwyższych obrotach, więc na szpicy w drużynie gospodarzy od pierwszej minuty zaczął Paweł Buzała. Z tego samego powodu pewne miejsce w ataku Śląska miał Cristian Diaz – powracający po urazie Voskamp usiadł na ławce. Mateusz Cetnarski miał szansę przypomnieć się bełchatowskiej publiczności, bo zastąpił kontuzjowanego Waldemara Sobotę.



Dwa tygodnie temu w Gdańsku Buzała raził nieskutecznością i przez to zabrał sobie i kolegom premie za zwycięstwo. Pomoc w rehabilitacji zaoferował mu w 6 minucie Kamil Kosowski. Były reprezentant Polski zagrał z pierwszej piłki w pole karne, a nabiegający Buzała pewnie umieścił ją w siatce. Na tym nie skończyły się jego popisy, bo obrona Śląska zaspała także kwadrans później. Na połowę wrocławian zapędził się Maciej Szmatiuk i prostopadle podał do kolegi z ataku. Ten zwykł marnować takie okazje. Ale nie tego dnia. 2:0, choć gol padł ze spalonego.



WKS grał ospale, zawodnicy rzadko wybiegali na pozycje. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Milę nad bramką uderzał Jarosław Fojut, z kolei próba z dystansu Elsnera była za lekka. Z akcji nic jednak nie wychodziło, więc Dudek wszedł za Fojuta, a Pietrasiak cofnął się do defensywy. Goście zaczęli grać piłką na połowie przeciwnika, ale prawie nic z tego nie wynikało. W uliczkę ładnie wybiegł Mila, ale zwlekał z oddaniem strzału i Sapela zdołał sprytnie wybić piłkę.



Po zmianie stron na boisku zameldował się Voskamp. Holender zmienił Cetnarskiego, któremu powrót na Sportową nie pomógł, bo rozegrał kolejny bezbarwny występ. Bełchatów pozwalał Śląskowi grać piłką, ale tylko w środku boiska. Ze swojej połowy graczze Kamila Kieresia wyprowadzali niezłe kontry. Strzały Grzegorza Fonfary, Buzały i Tomasza Wróbla nieznacznie mijały naszą bramkę. Miroslav Bożok nie mógł jednak spudłować. Słowak wykończył koronkową akcję swoich kolegów celną główką z pięciu metrów.



W tym momencie Śląsk mógł walczyć już tylko o honor. Sapela sparował uderzenie Dudka na korner, Voskamp w zamieszaniu też nie wbił piłki. Im bliżej końca, tym pod bramką gospodarzy było groźniej. Za późno.



Bełchatów – Śląsk 3:0 (2:0)


Bramki: Buzała 6, 22 Bożok 65



Bełchatów: Sapela – Modelski, Szmatiuk, Lacic, Tanevski, Baran, Fonfara, Wróbel, Bożok (85 Sawala), Kosowski (90 Kuświk), Buzała (62 Nowak)



Śląsk:
Kelemen – Socha, Celeben, Fojut (38 Dudek), Pawelec, Elsner, Pietrasiak, Cetnarski (46 Voskamp), Mila, Madej, Diaz (76 Gikiewicz)



Sędziował: Marcin Borski

Żółte kartki: Baran, Tanevski, Sapela – Fojut, Pawelec, Socha

Widzów: 1000