Aktualności

Godne pożegnanie Oporowskiej

22.10.2011 (17:43) | Adam Osiński
Śląsk znów wygrał z Podbeskidziem 1:0. Gola na wagę trzech punktów tym razem strzelił Piotr Celeban. To było prawdopodobnie ostatnie oficjalne spotkanie w historii WKS-u na stadionie przy ulicy Oporowskiej.


 

Śląsk wyszedł bez zaskoczeń. Po urazie do składu wrócił Waldemar Sobota, problemy zdrowotne przezwyciężyli Jarosław Fojut i Piotr Celeban. Na szpicy zgodnie z zapowiedziami zaczął Cristian Diaz. U bielszczan osiem zmian w porównaniu do meczu wtorkowego miało sprawić, że Podbeskidzie zaprezentuje się lepiej niż w pucharze.



I w pierwszej połowie gola goście mogli, a nawet powinni strzelić. Swojego dnia nie miał jednak Lirian Cohen. Izraelczyk najpierw tylko rozgrzał Mariana Kelemena, bo jego strzał z rzutu wolnego był za lekki. Po niemrawym początku do przodu ruszył Śląsk. Z dystansu uderzał Diaz, na raty Zajaca próbował pokonać Sebastian Mila. Bezskutecznie. Ale w końcu kapitan gospodarzy mógł wykonać rzut wolny z jednego ze swoich ulubionych miejsc. Piłka trafiła przed pole karne do Dudka, który skiksował, lecz szczęśliwie dopadł do niej Diaz. W linię strzału wbiegł Celeban i wyprowadził WKS na prowadzenie.



Obrońcy Śląska po chwili zdrzemnęli się i zgubili krycie. Sylwester Patejuk dośrodkował do Cohena, lecz Izraelczyk z pięciu metrów nie strzelił obok słupka. Takie sytuacje w spotkaniu wyjazdowym z wicemistrzem Polski trzeba wykorzystywać. Później bielszczanie potrafili oddać tylko jeden celny strzał. Główka Marka Sokołowskiego zapisała się tylko w statystykach. Groźniej było po drugiej stronie za sprawą Diaza. Argentyńczyk m.in. kombinacyjnie zagrał z Sobotą, ale trafił wprost w bramkarza.



Po przerwie wyraźnie z tonu spuścił Diaz, któremu piłka zaczęła nagle przeszkadzać. Argentyńczyka po kwadransie zmienił Voskamp. Chwilę wcześniej przed stratą gola WKS uratował Kelemen. Słowak instynktownie odbił strzał głową Jurija Dancika. Jego krajan, Zajac, nie chciał być gorszy i kapitalnie sparował na rzut rożny uderzenie Madeja z prostego podbicia.



Podbeskidzie przeszło do ataku pozycyjnego, ale WKS nie dał się zaskoczyć. Kwadrans przed końcem na trybunach zapanowała ekscytacja. Burzę oklasków zebrał powracający na boisko Przemysław Kaźmierczak, który zmienił Sobotę. Bliski zdobycia gola był Fojut. Stoper przeskoczył rywala, ale jego główkę wybronił na linii Zajac. Po kontrze Elsner powinien przypieczętować zwycięstwo, ale uderzył nad bramką. To doprowadziło do nerwówki. W ostatniej akcji meczu Cieśliński głową z pięciu metrów nie trafił do bramki opuszczonej przez Kelemena. Po chwili sędzia Piasecki zagwizdał i Śląsk po raz ostatni wygrał przy Oporowskiej. Czy WKS będzie liderem po 11 kolejce, miało się okazać po meczu Lechii Gdańsk z Lechem.



Śląsk – Podbeskidzie 1:0
(1:0)

Bramki: Celeban 23



Śląsk: Kelemen – Socha, Celeban, Fojut, Pawelec, Madej (90 Ćwielong), Elsner, Dudek, Mila, Sobota (78 Kaźmierczak), Diaz (62 Voskamp)



Podbeskidzie:
Zajac – Górkiewicz, Konieczny, Dancik, Król (61 Ziajka), Patejuk (80 Sikora), Koman (68 Cieśliński), Sokołowski, Cohen, Łatka, Demjan



Sędziował:
Dawid Piasecki

Żółte kartki: Elsner – Król, Konieczny

Widzów: 7500