Aktualności

Zagłębie na kolanach!

06.11.2011 (16:54) | Krzysztof Banasik
Derby dla Śląska! Wrocławianie bez najmniejszych problemów poradzili sobie z zajmującym przedostatnie miejsce w tabeli Zagłębiem, wygrywając na Dialog Arenie aż 5:1 (2:0). WKS niczym rasowy bokser wypunktował wszystkie błędy gospodarzy, a dzięki zdobytym trzem punktom wrocławianie umocnili się na pozycji lidera. To był fatalny debiut nowego trenera miedziowych Pawela Hapala.


 

Czeski szkoleniowiec dokonał czterech zmian w podstawowym składzie w porównaniu do ostatniego meczu miedziowych przeciwko GKS-owi Bełchatów, ale to Śląsk zaczął od mocnego uderzenia. Już w 2. minucie po sprytnie rozegranym rzucie wolnym wrocławianie wyszli na prowadzenie. Sebastian Mila zagrał do Cristiana Diaza, ten pomimo asysty obrońcy zdołał oddać strzał w kierunku bramki Zagłębia i piłka po rykoszecie wpadła do siatki. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później mogło być 1:1, ale Rafał Gikiewicz obronił groźny strzał Darvydasa Sernasa.





Ofensywnie usposobieni gospodarze po raz drugi zostali skarceni po indywidualnej akcji Piotra Ćwielonga, który w 20. minucie przedryblował kilkadziesiąt metrów i pięknym strzałem z dalszej odległości nie dał Bojanowi Isailoviciowi szans na skuteczną interwencję. Dwubramkowe prowadzenie pozwoliło podopiecznym Oresta Lenczyka na cofnięcie się przed własne pole karne i czyhanie na kontry. Zagłębie długimi momentami nie schodziło z połowy Śląska, ale gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na skonstruowanie dogodnej okazji do strzelenia gola kontaktowego.



Po zmianie stron sygnałem ostrzegawczym dla wrocławian była okazja Mouhamadou Traore, który z kilku metrów przeniósł piłkę nad bramką Gikiewicza. Odpowiedzią zielono-biało-czerwonych był gol na 3:0 autorstwa niezawodnego Piotra Celebana. Obrońca WKS-u otrzymał idealne podanie na głowę od Ćwielonga i pewnym strzałem pokonał Isailovicia. Trener Hapal szybko przeprowadził dwie zmiany, szansę debiutu w Ekstraklasie otrzymał Mateusz Szczepaniak, który wniósł sporo ożywienia w poczynania gospodarzy.



Akcję dającą jedynego gola dla Zagłębia zapoczątkował jednak doskonale znany we Wrocławiu Janusz Gancarczyk. To po jego mocnym strzale z 73. minuty Gikiewicz tak niefortunnie odbił piłkę, że ta po rykoszecie od Krzysztofa Wołczka wpadła do siatki. Wrocławianie szybko wybili gospodarzom z głowy chęci do dalszych ataków. W 84. minucie Przemysław Kaźmierczak popisał się znakomitym zagraniem do Johana Voskampa, który mając przed sobą tylko Isailovicia pewnie wyprowadził swój zespół na ponowne trzybramkowe prowadzenie. Już w doliczonym czasie gry gospodarzy dobił... ich własny bramkarz, który starając się zapobiec utracie piątego gola skierował piłkę do własnej siatki. To już szóste z rzędu derby Dolnego Śląska bez zwycięstwa Zagłębia - ostatni raz lubinianie pokonali wrocławian w marcu 2002 roku.



Zagłębie Lubin 1:5 (0:2) Śląsk Wrocław

Wołczek 73’ (sam.) – Diaz 2’, Ćwielong 20’, Celeban 64’, Voskamp 84’, Isailović 92’ (sam.)



Zagłębie: Isailović – Kowalczyk, Hanek, Horvath, Costa – Abwo (19’ J.Gancarczyk), Rachwał, Dąbrowski, Małkowski (68’ Galkevicius) – Sernas (68’ Szczepaniak), Traore



Śląsk: R.Gikiewicz – Celeban, Fojut, Pietrasiak, Pawelec (65’ Wołczek) – Sobota, Elsner (76’ Kaźmierczak), Dudek, Mila, Ćwielong – Diaz (70’ Voskamp)



Żółta kartka: Costa (Zagłębie)

Sędziował: Paweł Raczkowski (Mazowiecki ZPN)

Widzów: 10329