Aktualności

Chłodnym okiem: Kręci się

08.11.2011 (21:57) | Adam Osiński
Wiem, jak ustawić drużynę, gdy ma deficyt punktowy – miał powiedzieć Ryszard Tarasiewicz po zajęciu stołka w ŁKS. Ja sobie przypominam, że prowadzony przez niego Śląsk zwykle zbierał oczka dość regularnie i tylko raz było naprawdę źle – jesienią 2010. Reakcji zabrakło, trener bronił swojej filozofii, która wyników nie gwarantowała. Tamte wydarzenia i roczny rozbrat z zawodem nie zmieniły go. W wywiadach czuć naszego Tarasia, tego od ofensywnej gry, dobrej organizacji i zaangażowania. Tymczasem u Probierza, który z łodzianami punktował aż miło, w cenie była żelazna defensywa, bo grę do przodu pchała głównie trójka Szałachowski – Saganowski – Mięciel.


 

Maaskanta będę wspominał źle. Nie wnikam w to, czy Kew Jaliensa w Krakowie bardziej widział on czy jego krajan Valcx, ale to były już trener dobierał skład. I niezdarnego gracza powinien posadzić na ławce lub odesłać na trybuny, zamiast irytować tych, którzy Wiśle życzą dobrze. OK, zadanie go przerosło i z kilku niezłych piłkarzy nie stworzył pod Wawelem drużyny. Bo okazał się po prostu za słaby. Ale jaki miał interes w tym, by wystawiać do gry ciamajdę? To nawet nie była rosyjska ruletka. W tym wypadku w bębnie rewolweru brakowało pustych komór.



Rafał Ulatowski szybko przerwał karierę komentatora telewizyjnego. Nikt tego w Gdańsku nie pożałuje, jeśli będzie pracował z takimi efektami jak w Bełchatowie. Piłkarze biało-zielonych podobno żegnali byłego szefa ze spuszczonymi głowami, ale ta zmiana wyjdzie im na lepsze. Nad morzem trochę powieje i dobrze, bo robiło się duszno. Atmosfera między byłym szkoleniowcem a kibicami mogła na piłkarzy działać deprymująco. Teraz zaczynają od zera, podobnie jak ich koledzy z Łodzi i Krakowa.