Aktualności

Chłodnym okiem: Łódź tonie

20.02.2012 (23:08) | Adam Osiński
Po starcie sezonu siła beniaminków była brutalnie weryfikowana. Pisałem wtedy, że ŁKS i Podbeskidzie nie pasują do ekstraklasy. Teraz widać, że to połowa prawdy. Górale wrócili do życia, ŁKS wciąż jest w agonii. Łodzianie wezwali na pomoc piłkarskiego znachora uzbrojonego w defibrylator w postaci nazwiska. Znachor zwany Świrem tworzy miksturę ciężkostrawną. Pacjentowi po pierwszym podaniu zaszkodziło. Świr wciąż miesza, choć składniki ma przeterminowane.



 

Widzew doznał upływu krwi, ale wcześniej zapewnił sobie zastrzyk energii na resztę sezonu – nie przegrał pierwszych ośmiu spotkań. Czy to wystarczy, by pozostać przy życiu? Na razie tak, ale co będzie za rok? Podobno Widzew różni się od ŁKS-u tylko tym, że ci pierwsi pojechali na obóz zagraniczny.



Leku idealnego szuka kolega Świra z boiska, też znachor. Jako byłemu defensorowi powinno mu zależeć na solidnej grze obronnej. Tymczasem Jaga została przez Scyzoryki dziabnięta dwa razy. Nie padnie od tego, jeśli Hajto wprowadzi przeciwciała. Taktyka i dobór zawodników w Kielcach były zaproszeniem do ataku.