Aktualności

Mamy lidera!

03.05.2012 (20:06) | Patryk Reński
Dwa razy Kaźmierczak i raz Elsner. Lepiej ułożyć się nie mogło. Śląsk pokonał na swoim stadionie Jagiellonię Białystok 3:1, a Legia w Gdańsku przegrała z Lechią. O takich rezultatach marzyli wszyscy kibice we Wrocławiu. Wszystko zależy teraz od piłkarzy WKS-u. za trzy dni w Krakowie możemy cieszyć się z mistrzostwa Polski!


 

Gospodarze mieli dobrą okazję do objęcia prowadzenia już w pierwszych minutach spotkania. Gdyby Rok Elsner nie przesadził nieco z siłą przy podaniu do wbiegającego w pole karne Łukasza Gikiewicza, wrocławianie cieszyliby się z gola. Piłkarze Jagiellonii nie zamierzali czekać na rywali we własnym polu karnym. Ładną akcją prawą stroną boiska najpierw popisał się Tomasz Kupisz, a chwilę później groźnie szarżował po drugiej stronie Maciej Makuszewski. W odpowiedzi na tę akcję na bramkę Grzegorza Sandomierskiego popędził Tadeusz Socha. Jego akcję zatrzymał jednak stoper Jagi.



Wrocławianie byli bardzo aktywni, atakowali z wielką ochotą na bramkę rywali. Jeszcze przed końcem pierwszego kwadransa piłka o centymetry minęła bramkę gości po strzale głową Łukasza Gikiewicza. Dobrym dośrodkowaniem przy tej akcji popisał się Krzysztof Wołczek.



W 22. minucie podopieczni trenera Oresta Lenczyka dali swoim fanom wielki powód do radości. Sebastian Mila idealnie z rzutu rożnego zacentrował w pole karne, tam Przemysław Kaźmierczak nie dał szans w walce powietrznej Tomaszowi Porębskiemu i skierował piłkę do siatki. W tym momencie Śląsk stał się samodzielnym liderem ekstraklasy. Jedna bramka przewagi to bardzo mała zaliczka, więc Śląsk nie poprzestawał i wciąż zawzięcie atakował na bramkę białostoczan. W 39. minucie udało się ponownie znaleźć drogę do bramki gości. Kolejny raz kapitalnie podawał kapitan WKS-u. Piłka kopnięta przez Milę trafiła prosto do Elsnera, a ten nie miał żadnych problemów z pokonaniem Sandomierskiego.

Cichym bohaterem pierwszej połowy był Patrik Mraz. Obrońca Śląska zaliczył kilka świetnych przechwytów, a jego wślizgi sprawiły, że rywale musieli częściej atakować drugą stroną boiska.

Druga część meczu rozpoczęła się równie efektownie, jak pierwsza. Najpierw bramce Śląska zagroziła Jagiellonia. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Marcina Burkhardta w polu karnym gospodarzy mocno się zakotłowało, ale na szczęście udało się obrońcom wyjść z tej opresji. Już po chwili na drugą bramkę pędził środkiem Sebastian Mila, lecz w końcówce akcji niedokładnie podawał do Gikiewicza i WKS zmarnował szansę na trzeciego gola.



Kolejne kilkanaście minut tego meczu to wiele fauli z jednej i z drugiej strony i zacięta walka w środku boiska. Oba zespoły starały się skonstruować jakąś składną akcję na połowie rywala, ale nie bardzo im to wychodziło. Do czasu… W 71. minucie w polu karnym Śląska padł na murawę Dawid Plizga, a sędzia Paweł Pskit odgwizdał faul Kaźmierczaka. Rzut karny pewnie wykonał Tomasz Kupisz, pokonując Mariana Kelemena. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź WKS-u. Genialnie wykonany rzut wolny przez Milę przyniósł wrocławianom trzecią bramkę. Kapitan Śląska delikatnie podciął piłkę nad murem, za którym czekał Kaźmierczak. Nie czekając, z pierwszej piłki uderzył w kierunku bramki Sandomierskiego, piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki.

Śląsk nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa już do ostatniego gwizdka. Wrocławianie szanowali piłkę i mądrze konstruowali swoje ataki. Na jeden mecz przed końcem sezonu wrocławianie wysunęli się na pozycję lidera. Losy mistrzostwa Śląsk ma już teraz tylko w swoich rękach!



Śląsk Wrocław 3:1 (2:0) Jagiellonia Białystok

Kaźmierczak 22', 86', Elsner 38' - Kupisz 71' (k)



Śląsk Wrocław: Kelemen - Wołczek, Celeban, Pawelec, Mraz - Kaźmierczak, Elsner (80' Sztylka), Socha - Cetnarski (76' Sobota), Mila - Ł.Gikiewicz (83' Diaz)

Jagiellonia Białystok: Sandomierski - Arzumanyan, Cionek, Porębski, Grzyb - Kupisz, Bandrowski (68' Rasiak), Tymiński, Burkhardt (83' Buzun), Makuszewski - Dzalamidze (63' Plizga)