Niemiecka masakra, Śląsk poległ w Hanowerze

30.08.2012 (23:10) | Krzysztof Banasik
Bez większych problemów i jakby towarzysko, bez wysiłku, Hanower 96 pokonał Śląsk w rewanżowym meczu IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy 5:1 (2:1). Wrocławianie udali się do Niemiec z mocnym postanowieniem odrobienia strat ze Stadionu Miejskiego, ale aby myśleć o awansie do fazy grupowej, mistrz Polski musiałby wygrać trzema golami. Skończyło się kolejnym pogromem, a w dwumeczu WKS przegrał aż 4:10!


 

Wiele mówiło się w ostatnim czasie o trenerze Oreście Lenczyku i jego rychłym końcu pracy z wrocławskim klubem. Podobno nawet sukces w Lidze Europy nie uratowałby posady dla doświadczonego szkoleniowca. Mieliśmy powody do narzekania na skład desygnowany do gry w poprzednich meczach, ale tym razem wszystko jakby wróciło do normy z zeszłego sezonu. Na boisku pojawiło się dwóch skrzydłowych, do bramki powrócił Marian Kelemen, a w ataku zagrał napastnik. Do gry przywrócony został Cristian Diaz, banita na boisku spędził jednak tylko 45 minut, podczas których wyróżnił się tylko wyraźną nadwagą.



Gospodarze już po czterech minutach powinni objąć prowadzenie, ale swoich okazji do pokonania Kelemena nie wykorzystali Mohammed Abdellaoue i Jan Schlaudraff. Strzelanie na AWD-Arena w 10. minucie rozpoczął Przemysław Kaźmierczak po podaniu z rzutu rożnego od Sebastiana Mili i w sercach wrocławskich fanów zatliła się iskierka nadziei, że zielono-biało-czerwonych stać jeszcze na walkę o awans do fazy grupowej. Niestety sytuacja z 19. minuty przesądziła o dalszych losach spotkania. Po akcji lewą stroną i sporym zamieszaniu w polu karnym Śląska Tomasz Jodłowiec niepotrzebnie sfaulował przeciwnika, który był w dogodnej sytuacji do strzelenia gola, i były piłkarz Polonii Warszawa został ukarany (raczej niesłusznie) czerwoną kartką. Rzut karny na bramkę zamienił Abdellaoue.



Dla Śląska większym problemem od straty gola była strata jednego zawodnika, bez którego gospodarze dzielili i rządzili na boisku jak w sparingu z czwartoligowymi amatorami. Wrocławianie byli kompletnie bezradni i nie mogli w żaden sposób zagrozić bramce Ron-Roberta Zielera. Jeszcze przed przerwą po kolejnym wielbłądzie Tadeusza Sochy, który w całym meczu popełnił wiele pomyłek i biegał po boisku jak dziecko we mgle, gola na 2:1 zdobył Szabolcs Huszti.



W przerwie trener Lenczyk postanowił w szatni zostawić bezproduktywnego Diaza (deja vu?) i wprowadził do obrony Mariusza Pawelca. Lenczyk czuł chyba, co czeka jego drużynę – bezwzględną egzekucję. Śląsk po zmianie stron tylko momentami gościł pod polem karnym przeciwnika, Zieler był kompletnie bezrobotny. Trzeci gol dla gospodarzy padł jednak dopiero po wprowadzeniu na boisko reprezentanta Polski Artura Sobiecha. Polak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, ośmieszając przy okazji wrocławską „defensywę”. Śląsk został dobity w 87. minucie przez Husztiego.



Wrocławianie pożegnali się z europejskimi pucharami w fatalnym stylu i czerwona kartka dla Jodłowca nie może być usprawiedliwieniem tak fatalnej postawy w obronie. Ogólny bilans Śląska w eliminacjach Ligi Mistrzów i Ligi Europy w tym sezonie jest dramatyczny. Podopieczni trenera Lenczyka przegrali pięć z sześciu spotkań, strzelili siedem bramek i stracili aż 18!



Hanower 96 5:1 (2:1) Śląsk Wrocław

Abdellaoue 22’ (k), Huszti 35’, 87’, Sobiech 68’, 84’ – Kaźmierczak 10’



Hanower: Zieler – Cherundolo (70’ Sakai), Haggui, Eggimann, Schulz (39’ Rausch) – Andreasen, Schmiedebach, Huszti, Stindl – Schlaudraff (63’ Sobiech), Abdellaoue



Śląsk: Kelemen – Socha, Kowalczyk, Jodłowiec, Spahić – Elsner (81’ Stevanović), Kaźmierczak – Sobota, Mila, Patejuk (65’ Patejuk) – Diaz (46’ Pawelec)



Żółte kartki: Schmiedebach (Hanower), Kelemen, Socha, Kowalczyk (Śląsk)

Czerwona kartka: Jodłowiec (Śląsk, za faul w polu karnym)

Sędziował: Sergei Karasev (Rosja)

Widzów: 28.000