Aktualności

Piast odblokowany we Wrocławiu

10.11.2012 (17:24) | Patryk Reński
Mistrz Polski nie poradził sobie na własnym stadionie z beniaminkiem z Gliwic. Piast był dziś na boisku bardziej skuteczny. Rozpoczęło się bardzo obiecująco po trafieniu Sebastiana Mili, ale kolejne trzy gole gliwiczan zadecydowały o zwycięstwie gości.


 

Nudna, na początku, pierwsza połowa nie zapowiadała żadnych bramek. Obie drużyny nie stworzyły sobie zbyt wielu dobrych okazji do zdobycia gola. Worek z bramkami otworzył się jednak w 29. minucie. Po akcji Waldemara Soboty lewą stroną bramkarza gości, Dariusza Trelę, pokonał strzałem głową Sebastian Mila. Od tego momentu Śląsk zaczynał przeważać na boisku i coraz częściej gospodarze nękali obrońców gości. Tak było do 39. minuty. W polu karnym Śląska Rafał Grodzicki dotknął piłki ręką i sędzia podyktował rzut karny, a obrońcę WKS-u ukarał żółtą kartką. Jedenastkę po chwili wykorzystał pewnie Wojciech Kędziora. Piast nie poprzestał na jednym golu. Kilka minut po wyrównaniu Mariana Kelemena pokonał jeszcze Ruben Jurado, strzelając płasko z ostrego kąta. Tuż przed końcem pierwszej połowy do wyrównania próbował doprowadzić Sylwester Patejuk, ale jego strzał po ziemi z lewej strony obronił Trela.



Pierwszy kwadrans drugiej połowy nie był znowu dla gospodarzy zbyt udany. Piast częściej utrzymywał się przy piłce, a WKS nie potrafił skonstruować żadnej groźnej akcji. Zmieniło się to, na moment, trzydzieści minut przed końcem. Piękną akcję na prawej stronie przeprowadził Sobota, minął kilku rywali i strzelił na bramkę Treli, jednak bramkarz zdołał odbić piłkę. Ta poleciała w kierunku Mili, który zdecydował się na strzał, ale ten również obronił Trela. Minutę później swoją okazję miał też Elsner, ale jego strzał tuż przed polem karnym zablokował jeden z obrońców Piasta i piłka wyszła za linię końcową. Z rzutu rożnego dośrodkowywał oczywiście Mila. Kapitan Śląska wrzucił idealnie na głowę Gikiewicza, ten strzelił, ale piłkę jakimś cudem znów odbił Trela, zamieszanie w polu karnym przyjezdnych zakończył gwizdek sędziego, który twierdził, że jeden z piłkarzy Śląska był na spalonym. Gdyby piłkarzom Śląska udało się wykorzystać jedną z tych akcji, mecz pewnie ułożyłby się zupełnie inaczej. Niestety stało się najgorsze – w 77. minucie po serii błędów obrońców Śląska we własnym polu karnym gola na 3:1 strzelił Kędziora. Ciężko było marzyć już wtedy o korzystnym rezultacie, choć gospodarze próbowali podnieść się z kolan. Ładną akcję lewą flanką przeprowadził Ćwielong, który zmienił wcześniej Patejuka. Skrzydłowy Śląska popędził z piłką, mając rywala za plecami przebiegł kilkadziesiąt metrów, ale po chwili strzelił tylko w boczną siatkę. Próbował także Cristian Diaz, wymusić rzut karny, za co obejrzał żółtą kartkę. W końcówce do bramki gości mógł trafić jeszcze Kaźmierczak, ale jego uderzenie głową obronił pewnie Trela – jeden z najlepszych dziś na boisku. W dużej mierze dzięki swojemu bramkarzowi Piast przerwał fatalną passę czterech porażek z rzędu.