Aktualności

Nakładką: Działania tymczasowe

01.03.2013 (15:19) | Michał Zachodny
Trudno jest krytykować klub, gdy chce działać, gdy szuka wzmocnień i, przede wszystkim, gdy widoczne są efekty tych działań. O Ericu Mouloungui na razie jednak niewiele mogą powiedzieć nawet we Wrocławiu, gdzie zawodnika z Gabonu jeszcze nawet nie widziano - jeśli już to tylko na kilku płytach DVD, które spływają na adres Śląska z przeróżnych agencji menedżerskich.


 

Trudno jest brać klub na poważnie, gdy większość jego działań ma charakter wybitnie tymczasowy. Nowy napastnik lub skrzydłowy, który zaliczył ponad dwieście spotkań we Francji, gdzie poziom jest dużo wyższy niż w Ekstraklasie, został podpisany na kilkanaście spotkań jakie zostały Śląskowi w tym sezonie. Nie trudno zgadnąć co będzie później - jeśli Ericowi powiedzie się w Ekstraklasie, szybko zostanie przywrócony do łask Al-Wahda lub po prostu spróbuje podbijać kolejne, bardziej atrakcyjne finansowo ligi.



Desperackie działania Śląska w ostatnich dniach to nic innego jak ratowanie zespołu, który w poprzednich dwóch miesiącach został zostawiony w tyłach przez rywali w lidze. Teraz mało kto widzi drużynę Levy'ego w gronie czołowych ekip walczących o mistrzostwo, ale to w gruncie rzeczy wynikało to z aktywności na rynku transferowym. Działania Legii zostały już wystarczająco opisane nawet na tych łamach, a Lech zdołał umiejętnie podreperować strefy, które najbardziej wymagały wzmocnienia. Tymczasem Śląsk do wczoraj nie zrobił nic.



Adam Kokoszka to, w podświadomości wielu osób obserwujących Ekstraklasę, zawodnik wciąż młody. Mimo świetnej okazji do nauki gry obronnej we Włoszech, jego ostatnie miesiące w Polonii nie utwierdziły w przekonaniu, że z zagranicznej przygody wrócił on do kraju w pełni ukształtowany. Jednak jego miejsce na środku wrocławskiej defensywy i tak wydaje się pewne, zwłaszcza przy kłopotach Grodzickiego czy niepewności Wasiluka.



Stefan Vuković to historia jeszcze ciekawsza - trzymany w wielkiej tajemnicy na obozie drużyny Młodej Ekstraklasy, grający w sparingach anonimowo i będący do tej pory poza sferą zainteresowania szkoleniowca pierwszego zespołu. Przecież ledwie tydzień temu Stanislav Levy przedstawił hierarchię napastników Śląska, gdzie Vukovicia nawet nie wymienił. Przyjście Mouloungui na pewno nie pomaga mu wejść do meczowej osiemnastki - przecież do pokonania ma jeszcze Voskampa, Gikiwicza i Więzika. A jeszcze nawet z pierwszym zespołem na dobre nie zaczął trenować...



Wreszcie transfer Moulounguiego. Już po zakończeniu okienka transferowego dla klubów z Etisalat Pro-League (czwartego lutego) nie był on wymieniany przez oficjalną stronę ligi jako zawodnik tego zespołu. Przez kontuzję, którą odniósł w piętnastej kolejce - swoim jedynym występie ligowym - klub ściągnął i zarejestrował w jego miejsce piłkarza, który dałby więcej od byłego napastnika Nicei. Kolejny ślad po sobie zostawił w Genewie, gdzie miał podpisać kontrakt z ostatnią drużyną ligi szwajcarskiej, Servette. Wreszcie oferta trafiła do Śląska, gdzie, słowami rzecznika klubu, na trzy miesiące podpisano umowę na "preferencyjnych warunkach" dla Wrocławian. Czyli znaczną większość płaci wciąż Al-Wahda, licząc, że zawodnik szybko się wypromuje.



Kontrakt w lidze Zjednoczonych Emiratów Arabskich podpisał dziesięć miesięcy temu, ale nie przekonał Branko Ivankovicia i głównie czas spędzał na ławce rezerwowych lub na trybunach. Przychodząc do Al-Wahda twierdził, że po siedmiu latach w szaleńczym tempie we Francji wreszcie będzie miał okazję spędzić więcej czasu ze swoim synkiem. 28-latek był przecież na celowniku West Hamu (w 2011 roku), a po udanym dla siebie i Gabonu Pucharze Narodów Afryki pojawiło się zainteresowanie klubów z Ligue 1 i ligi rosyjskiej. Wybrał jednak luksusowe warunki i atrakcyjną płacę w Abu Dhabi o co trudno mu czynić zarzut.



Gdzie w tym wszystkim jest Śląsk? Korzyść w postaci awansu do europejskich pucharów jest w obliczu ostatnich czterdziestu ośmiu godzin wymogiem, a nie dodatkiem, lecz po sezonie znów ekipę Levy'ego czeka poważny remont. Odejdzie Sebastian Mila, pewnie dla dobra budżetu skład zostanie wyczyszczony z zawodników o znikomej wartości, a odważnie pukającej do bram pierwszego zespołu młodzieży nie widać. Paweł Garyga został puszczony do Oławy, gdzie poziom drugiej ligi pozostawia bardzo wiele do życzenia, a wspomnianego wcześniej Więzika nie było dotychczas nawet na ławce rezerwowych. O Kamilu Dankowskim więcej do tej pory powiedział Stanislav Levy, niż sam piłkarz zaprezentował, choć mogły przeszkodzić mu w tym kolejne zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski.



Z miesiąca na miesiąc, od okazji do okazji - tak skacze i funkcjonuje dzisiaj Śląsk Wrocław. Podobnie jak mityczna już galeria, budowa wielkiej drużyny na miarę seryjnych sukcesów w kraju i na kontynencie została odłożona na czas bliżej nieokreślony, choć stabilizacji na horyzoncie nie widać. Tłumy mamione nowymi inwestorami czy transferami stają się coraz mniejsze, gdyż oficjalną linię klubu nie jest trudno rozszyfrować. Nikt nie wątpi w dobrą wolę działaczy, lecz ich kwalifikacje, bazując na dotychczasowych osiągnięciach. Śląsk Wrocław coraz bardziej przypomina zespół, który ostatnie trofea zdobył przypadkiem. Tak jak przypadkiem to na Oporowskiej wylądowała oferta wypożyczenia Erica Mouloungui.

źródło: własne