Wicemistrz z mistrzem na remis

09.03.2013 (17:56) | Krzysztof Banasik
Śląsk Wrocław po kolejnym słabym spotkaniu podzielił się punktami z Ruchem Chorzów – spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1 (0:1). Wrocławianie zaprezentowali styl z zeszłotygodniowego meczu przeciwko Koronie Kielce, czyli skupili się na defensywie, za co zostali skarceni w doliczonym czasie gry. W kadrze meczowej zabrakło „nowych” na Dolnym Śląsku – Adama Kokoszki i Erica Mouloungui’ego, za to miejsce w składzie WKS-u znalazło się dla Roka Elsnera, który zastąpił bezproduktywnego Dalibora Stevanovicia.


 

Już na początku meczu na archaicznym stadionie przy Cichej kibice poczuli się jak na meczu Ligi Mistrzów, kiedy Przemysław Kaźmierczak zwiódł technicznym zagraniem dwóch zawodników i huknął z 25 metrów w samo okienko bramki Ruchu. To był znakomity wstęp dla wrocławian, którzy tuż po wyjściu na prowadzenie stworzyli kolejne zagrożenie, tym razem za sprawą Sylwestra Patejuka, ale jego strzał z kilkunastu metrów okazał się bardzo niecelny.



Niebiescy wzięli się do pracy i od 20. minuty zdecydowanie przejęli inicjatywę, raz po raz goszcząc pod bramką Mariana Kelemena. Śląsk nie potrafił dłużej utrzymać się przy piłce, piłkarze Stanislava Levy’ego zostali zepchnięci do głębokiej defensywy i liczyli tylko na grę z kontry. Gospodarze najlepszą okazję do wyrównania w pierwszej połowie zmarnowali w 24. minucie, kiedy sam przed bramką znalazł się Maciej Jankowski, ale w niewiadomy sposób nie trafił głową w idealnie zagraną piłkę.



Ilość sytuacji, w której podopieczni Jacka Zieliński dokonywali dobrego wyboru pod polem karnym Śląska, można policzyć na palcach jednej ręki. Ruch z łatwością przedostawał się na połowę przeciwnika, ale nie potrafił swojej przewagi przypieczętować bramką. W 72. minucie Grzegorz Kuświk zmarnował jeszcze lepszą okazję do strzelenia gola niż Jankowski, posyłając piłkę z pięciu metrów obok słupka. Pod bramką Kelemena zakotłowało się też w 84. minucie, ale strzał gracza Ruchu został ofiarnie zablokowany przez Roka Elsnera. W doliczonym czasie gry przed kolejną szansą stanął Jankowski, Kelemena nie było w bramce, ale to nie był dzień napastnika Niebieskich – piłka po jego strzale przeleciała wysoko nad poprzeczką.



Śląsk prowadził niemal przez 90 minut, ale przez cały ten czas się bronił i w końcu w jednej z ostatnich akcji meczu, po kolejnym rzucie rożnym, piłkę do siatki przy biernej postawie obrońców skierował Mindaugas Panka. Ten gol gospodarzom się należał, bo wrocławianie w całym spotkaniu, oprócz bramki Kaźmierczaka i przebojowego Waldemara Soboty, nie mieli nic więcej do zaoferowania.



Ruch Chorzów 1:1 (0:1) Śląsk Wrocław

Kaźmierczak 9 – Panka 90+3



Ruch: Pesković – Djokić, Baszczyński, Stawarczyk, Konczkowski – Sultes (70 Janoszka), Tymiński (63 Kuświk), Lewiński (82 Panka), Zieńczuk, Starzyński – Jankowski



Śląsk: Kelemen – Ostrowski (85 Socha), Kowalczyk, Wasiluk, Pawelec – Elsner, Kaźmierczak – Sobota, Mila, Patejuk (77 Cetnarski) – Diaz (73 Ł.Gikiewicz)



Żółte kartki: Sultes (Ruch)

Widzów: 5300