Aktualności

Chłodnym okiem: Demjan do Śląska

16.04.2013 (21:47) | Adam Osiński
Darmozjady – tak kibice z zachodniopomorskiego nazywają teraz swoich piłkarzy, prosząc radnych o wstrzymanie dotacji na klub. Wkurzyli się, bo Pogoń goni wstecz – do pierwszej ligi. Już nie należy stawiać pytania, czy Portowcy będą oglądać plecy Podbeskidzia, ale kiedy tak się stanie. Może już za dwie lub trzy kolejki, bo terminarz sprzyja Góralom. Na dodatek oba zespoły czeka jeszcze bezpośredni mecz. W tabeli wiosny Pogoń i Podbeskidzie są na dwóch biegunach i nie widać powodów, by ten trend miał się odwrócić. Dariusz Wdowczyk na razie szczecinian nie wybawił, a czasu mu dużo nie zostało, bo jesteśmy na półmetku rundy. Z kolei Czesław Michniewicz zdyskontował pracę swojego poprzednika, dodał coś od siebie i zgarnął sześć punktów.


 

Kiedy Dariusz Kubicki przyjął ofertę z Rosji, wydawało się, że ucieka z tonącego okrętu. Stworzył zimą nową jakość i nawet efektownie wygrał na inaugurację, ale później drużyna pechowo straciła punkty, jak we Wrocławiu. Gdy po meczu ze Śląskiem zadzwonili do niego z Nowosybirska, wciąż mało kto w Polsce wierzył, że Podbeskidzie może podskoczyć. A tu proszę: przyszedł znany motywator Michniewicz i na Górali nie ma mocnych. Rosjanie wyświadczyli bielszczanom przysługę, bo na obecne Podbeskidzie składa się warsztat Kubickiego (świetne przygotowanie do rundy) i charyzma (motywacja), odwaga (wprowadzenie do pierwszego składu młodego Deji) oraz pozytywne nastawienie Michniewicza. Poprzedniemu szkoleniowcowi zabrakło chyba tylko odrobiny farta, dlatego pojawienie się pana Czesława zanim drużyna wpadła w psychiczny dołek było szczęśliwym zrządzeniem losu.



Ale nie byłoby skutecznej gry Górali bez Roberta Demjana. Nad Słowakiem warto się pochylić i dobrze byłoby, gdyby zrobili to działacze i trenerzy Śląska. Demjanowi kończy się po sezonie kontrakt. Przez dwa lata gry w ekstraklasie pokazał, że jest skutecznym napastnikiem, a takiego we Wrocławiu brakuje. Co z tego, że ma 31 lat? W ciemno można założyć, że przez dwa kolejne lata będzie wciąż grał na najwyższych obrotach, a większej pensji niż Voskamp czy Diaz nie zażąda. Zawirowania we wrocławskim klubie, niepewna sytuacja finansowa nie sprzyjają kontraktowaniu nowych zawodników, ale podjęcie rozmów nic nie kosztuje. A ewentualne pozytywne rozwiązanie byłoby korzystne dla obu stron – Śląsk zyskuje niedrogiego snajpera, Demjan po raz pierwszy i ostatni (ze względu na wiek) trafia do dużego klubu. Warto się zastanowić, bo to realna szansa – Legia, Lech, Górnik czy Zagłębie swoich snajperów mają i o Demjana zabijać się nie będą.