Aktualności

Chłodnym okiem: Piast blisko podium

07.05.2013 (21:42) | Adam Osiński
Skoro Górnik dostaje wiosną łupnia niemal od kogo popadnie, trudno uznać jego porażkę w Bełchatowie za sensację kolejki. Taką był dla mnie wynik meczu Widzewa z Jagiellonią, a zwłaszcza rozmiary zwycięstwa gospodarzy. Drużynę z Białegostoku trudno rozgryźć, bo znikoma liczba porażek mogłaby sugerować, że jest ona w samym czubie tabeli, a skromna ilość zwycięstw – że broni się przed spadkiem. Z zimowymi roszadami trener Tomasz Hajto trafił tylko połowicznie – Dani Quintana to strzał w dziesiątkę, Adam Dźwigała świetnie się rozwija, jednak zatrudnienie Kima czy Hanzela już trudno obronić. Jeśli były reprezentacyjny obrońca pozostanie na stanowisku w klubie z Podlasia, latem będzie miał szansę ze trzy ogniwa wymienić i w kolejnym sezonie bilans poprawić. Hajtę na to stać, tylko czy w Białymstoku zachowają spokój po przeciętnej rundzie i bolesnej wpadce ze słabszym rywalem? Przecież posada Hajty wisiała na włosku już jesienią.


 

Wynik meczu w Łodzi przeszedł w kraju bez echa, bo spotkały się w nim zespoły, które o wymierne cele nie grają. Kibice narzekają na poziom ligi i małą liczbę goli, ale emocji na pięć kolejek przed końcem sezonu nie brakuje, a temperatura będzie już tylko rosnąć – w końcu ponad połowa klubów wciąż o coś walczy. Legia i Lech, mimo że w wątpliwym stylu, punktują regularnie i między sobą wyłonią przyszłego mistrza. Niewiele gorsze wyniki notują drużyny z drugiego końca tabeli – takie Podbeskidzie nie przegrało siódmy raz z rzędu. W tej sytuacji za siebie ogląda się Pogoń Szczecin, a po porażce z Piastem Ruch Chorzów sezonu na luzie też raczej nie dogra.



No właśnie – Piast. Niepostrzeżenie drużyna Marcina Brosza wyrosła na faworyta do zajęcia miejsca na podium. Dziś w jednej z gazet wyczytałem, że Śląsk zagra w pucharach, tylko jeśli Legia zostanie mistrzem, bo chłopcy Levego wkrótce w tabeli polecą. To kto miałby prześcignąć WKS, przecież nie Górnik i Polonia? A gliwiczanie mają niezły rozkład gier – na pierwszy ogień idzie Śląsk, z którym wcale nie muszą wygrać, bowiem dystans dwóch punktów będzie do odrobienia później – gdy wrocławianie będą bić się z kandydatami do tytułu, oni zagrają z Polonią i prawdopodobnie zdegradowanym już Bełchatowem. I na koniec jeszcze zasadnicze pytanie: czy jest sens podniecać się rywalizacją o miejsce w pucharach, z których Śląsk lub Piast i tak w sierpniu odpadną? Tak, bo medalowe miejsce powinno być celem samym w sobie – jedni znaleźliby się na podium trzeci rok z rzędu, drudzy osiągnęliby największy sukces w dziejach klubu. I to jako beniaminek.