Aktualności

Powrót na pudło: Jagiellonia – Śląsk 0:3

26.05.2013 (19:10) | Adam Osiński
Wrocławianie do pucharów zakwalifikowali się dzień wcześniej. Ich koncentracja przez to jednak nie osłabła i choć do pojedynku w Białymstoku nie przystępowali już jako mistrz, to na miarę mistrza zagrali. Jagiellonia została rozbita 3:0, a gole dla WKS-u strzelali Waldemar Sobota, Sebastian Mila i Piotr Ćwielong. Dzięki trzem punktom Śląsk przeskoczył w tabeli Piasta i jest trzeci.


 

Jagiellonia przystąpiła do meczu ze Śląskiem po czterech porażkach z rzędu, w których nie strzeliła żadnego gola, a straciła 12. Zmiany w składzie nie były jednak efektem kompromitującej gry, lecz kontuzji i kartek. W bramce Jakuba Słowika zastąpił Łukasz Skowron, a na lewej obronie, drugi raz w ekstraklasie, zagrał 19-letni Jonatan Straus. W Białymstoku głośniej było jednak o innej roszadzie, bowiem w tygodniu pojawiła się informacja, że trener Tomasz Hajto opuści Białystok po zakończeniu sezonu. Mecz z wrocławianami miał być pierwszym z trzech spotkań, którymi były reprezentant Polski zamierzał godnie zakończyć pracę. Gospodarzom nie groził ani spadek, ani tym bardziej puchary.



Śląsk kilka dni wcześniej zagrał z Wisłą koncertowo i po raz pierwszy od dawna nie dał sobie wbić gola. Tym razem nie mógł jednak zagrać pauzujący za kartki Rafał Grodzicki, który na koniec sezonu w końcu złapał formę. Stanislav Levy postawił na środku defensywy na Mariusza Pawelca, tak mocno krytykowanego za swój kilkuminutowy występ w Gliwicach.



Obawy okazały się niepotrzebne, bo od pierwszych minut gra Śląska przypominała te lepsze tegoroczne występy. Zwłaszcza na tle chaotycznej Jagielloni, gospodarze bowiem fatalnie się ustawiali – nawet Alexis Norambuena w charakterze plastra dla Sebastiana Mili nie potrafił przeszkodzić wrocławianom w swobodnym rozgrywaniu piłki.



Efektownie do akcji ofensywnych podłączali się Socha i Ostrowski, którzy byli blisko zaliczenia asyst po uderzeniach Mili. Skowron dwukrotnie ratował białostoczan po strzałach Ćwielonga, a kilka otwierających podań wykonał Stevanović, który znów dobrze współpracował w środku pola z Kowalczykiem. Zespół z Podlasia z rzadka wyprowadzał kontry, głównie za sprawą szybkiego Tomasza Kupisza, ale Rafał Gikiewicz wiele pracy nie miał.



Wszystko, co dla wrocławian najlepsze, rozpoczęło się tuż po przerwie. WKS znów zaprezentował swoją małą grę – jej rezultatem był efektowny krzyżak Mili, zastawienie piłki przez Gikiewicza i dzióbnięcie jej przez Sobotę nad interweniującym Skowronem. Na tym popisy przyjezdnych się nie skończyły. W kolejnej akcji Kowalczyk zbiegł na prawą stronę, a dośrodkowaną piłkę trącił Alexis i ta w efekcie spadła pod nogi Mili. Kapitan Śląska błyskawicznie uderzył z woleja i podwyższył wynik.



Wrocławianie kontrolowali mecz. Coś zmienić próbowali jeszcze rezerwowi – Quintana i Smolarek. Ten drugi w 82 minucie wpadł w pole karne i został powalony przez Sochę. Sędzia puścił grę, więc WKS ruszył z kontrą – Ćwielong dostał doskonałe podanie od Soboty, minął bramkarza i trafił do pustej bramki.



Jagiellonia – Śląsk 0:3 (0:0)


Strzelcy: Sobota 49 Mila 52 Ćwielong 82



Jagiellonia: Skowron – Modelski, Pazdan, Porębski, Straus, Grzyb, Plizga (78 Smolarek), Kupisz, Norambuena (62 Quintana), Gajos, Frankowski



Śląsk: Gikiewicz – Ostrowski, Kokoszka, Pawelec, Socha, Kowalczyk, Sobota, Mila, Stevanović, Cwielong, Gikiewicz (88 Więzik)



Sędziował: Marcin Borski

Żółte kartki: Porębski