Aktualności

Z nieba do piekła, Śląsk postraszył Sevillę

22.08.2013 (23:33) | Krzysztof Banasik
W pierwszym meczu IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy Sevilla FC grając na własnym stadionie pokonała Śląsk 4:1, chociaż do przerwy wrocławianie mogli cieszyć się z cennego remisu. Odważna gra podopiecznych trenera Stanislava Levy'ego opłacała się do czasu, kiedy na boisku w każdej drużynie występowała taka sama liczba piłkarzy.


 

Trener Levy postanowił dać szansę gry dokładnie tej samej jedenastce, która występowała od pierwszych minut w dwumeczu z Club Brugge. Sevilla szybko zaznaczyła swoją przewagę i mogła znakomicie rozpocząć ten mecz. Już w 2. minucie przed szansą pokonania Rafała Gikiewicza stanął Kevin Gameiro, ale golkiper WKS-u spisał się świetnie i wygrał pojedynek sam na sam. Chwilę później piłka wylądowała w siatce Śląska, ale decyzją sędziego Gameiro był na spalonym.



Pierwszy kwadrans przebiegał wyraźnie pod dyktando gospodarzy. Wreszcie w 16. minucie doczekaliśmy składnej akcji. Po raz pierwszy Waldemar Sobota oszukał obrońców, zdołał dośrodkować w pole karne, gdzie ładnym kontrującym strzałem głową wykazał się Marco Paixao pokonując Beto. Zapachniało sensacją, ale podrażnieni podopieczni Unai Emery'ego raz po raz nacierali na bramkę Gikiewicza. Bramkarz Śląska popisywał się wręcz nieprawdopodobnymi interwencjami, ale w 36. minucie popełnił błąd przy strzale Ivana Rakiticia z rzutu wolnego, który zakończył się stratą gola. Tuż przed przerwą wrocławianie ponownie zagrozili bramce Beto, ale piłka po strzale Sebino Plaku przeleciała nad poprzeczką.



Wynik do przerwy byłby spełnieniem marzeń dla nas wszystkich, ale Śląsk grał otwarty futbol i po zmianie stron mógł wyjść na prowadzenie. Po podaniu Sebastiana Mili i strzale Soboty bramkarz Sevilli odbił piłkę, niestety nie zdołał niej dopaść Paixao. O losach tego pojedynku zadecydowała 56. minuta. Dudu sfaulował wychodzącego na dogodną pozycję Jairo Sampeiro i został przez niemieckiego sędziego ukarany czerwoną kartką. Oceniając tę sytuację obiektywnie – arbiter mógł, ale nie musiał Brazylijczyka wyrzucić z boiska.



Od tego momentu prawie każda akcja gospodarzy powodowała duże zagrożenie pod polem karnym Śląska. Niestety wprowadzony na boisko Amir Spahić nie popisał się w 67. minucie, kiedy zamiast zaatakować wbiegającego w pole karne Marco Marina cofał się, przez co reprezentant Niemiec fałszem z prawej nogi pokonał bezradnego Gikiewicza. Wrocławianie szukali swojej szansy w kontratakach, ale nie potrafili sobie stworzyć już żadnej okazji do strzelenia bramki.



W przeciwieństwie do gospodarzy, którzy w końcówce zabili nadzieje Śląska na osiągnięcie korzystnego rezultatu w rewanżu. Najpierw po bardzo dobrze rozegranym rzucie rożnym gola na 3:1 zdobył Gameiro. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Marin zatańczył z piłką i wrocławskimi obrońcami, oszukał Gikiewicza i wpakował piłkę do pustej bramki.



Przed Śląskiem niezwykle trudne zadanie przed rewanżem. Do momentu gry w pełnym składzie wrocławianie potrafili przejść do ataku, odpierając ataki gospodarzy, ale po stracie Dudu WKS nie miał już żadnych argumentów do zaskoczenia przeciwnika. Cieszy odważna gra podopiecznych Levy'ego – na pewno nie musimy się tego meczu wstydzić. Dla postronnego kibica był naprawdę bardzo dobry piłkarski spektakl.



Sevilla FC 4:1 (1:1) Śląsk Wrocław

Paixao 16' - Rakitić 36', Marin 36', 89', Gameiro 85'



Sevilla: Beto - Diogo, Fazio, Navarro, Moreno - Rabello (75' Perotti), Rakitić, Kondogbia (15' Iborra), Jairo (62' Bacca), Marin – Gameiro



Śląsk: Gikiewicz - Ostrowski (77' Gavish), Pawelec, Kokoszka , Dudu - Stevanović (79' Hołota), Kaźmierczak - Sobota, Mila, Plaku (58' Spahić) – Paixao



Żółte kartki: Jairo, Marin (Sevilla) oraz Paixao, Stevanović, Plaku, Spahić (Śląsk)



Czerwona kartka: Dudu (55' za faul, Śląsk)



Sędzia: Manuel Grafe (Niemcy)