Aktualności

Punkt w Gliwicach

01.09.2013 (17:17) | Adam Osiński
Wrocławianie zremisowali na wyjeździe z Piastem 1:1. Gola dla gospodarzy strzelił w 35 minucie Kamil Wilczek, a wyrównał na kwadrans przed końcem meczu Marco Paixao.


 

Skład Śląska wywołał niemałe zaskoczenie. Wydawało się, że po odejściu Waldemara Soboty pewne miejsce w jedenastce będzie miał Sylwester Patejuk. A jednak zabrakło go nawet na ławce rezerwowych – na lewej pomocy trener Levy wystawił Dudu. Błędy Odeda Gavisha w ostatnich spotkaniach też nie pozostały bez konsekwencji, bo zawieszonego za kartki Adama Kokoszkę zastąpił wracający po kontuzji Rafał Grodzicki. Tak zestawiona linia obrony – z Sochą i Spahiciem po bokach – budziła jednak spore obawy.



Pierwsze minuty ich nie potwierdzały, choć akurat Socha szybko otrzymał żółtą kartkę. Wrocławianie nieźle utrzymywali się przy piłce na połowie rywala, byli ruchliwi i dobrze podawali na skrzydła oraz za plecy obrońców Piasta. Gdyby Mila, Plaku i Stevanović byli skuteczniejsi, WKS schodziłby na przerwę z trzybramkową zaliczką. Niestety, każdy z nich przegrywał pojedynki sam na sam z Dariuszem Trelą. Bramkarz Piasta nie dał się też zaskoczyć uderzeniem z dystansu Mili, a po główkach Paixao i Spahicia piłka minimalnie minęła jego bramkę.



Kapitanowi Śląska nie wychodziły też rzuty wolne. Po jednym z nich, gdy piłka poleciała zdecydowanie za nisko, gospodarze wyprowadzili kontrę. Prawym skrzydłem pobiegł Szeliga i oddał strzał – pewnie złapany przez Gikiewicza. Kilka minut później – po rzucie rożnym – na piątym metrze główkował niepilnowany Horvath, lecz fatalnie się pomylił. Goście z Wrocławia podarowali rywalom jeszcze jeden prezent – a właściwie całą paczkę. Niby w niegroźnej sytuacji piłkę wybijał Gikiewicz, lecz zrobił to do nikogo – Kaźmierczak był spóźniony, Paixao zbyt wysunięty. Zagranie głową Martineza sprawiło, że Wilczek rozpoczął pojedynek z Pawelcem, którego przepchnął, a po chwili strzelił z lewej nogi. Piłka poleciała nad rękami Gikiewicza i trafiła do siatki.



Stracony gol wprowadził nerwowość w poczynania Śląska. Gra przestała się kleić, a po tym, jak Krzysztof Król potraktował ostro Plaku, nerwy stracił też trener Levy. Czech miał pretensje do sędziego i w rewanżu został odesłany na trybuny.



Zaraz po przerwie z dystansu strzelił Stevanović, a piłka zatrzymała się na poprzeczce. Gra się wyraźnie rozciągnęła, dlatego piłka szybko przemieszczała się z jednego pola karnego na drugie. Wrocławianom brakowało już jednak dokładności, gospodarzom – chyba odrobiny szczęścia. Po strzale głową Gikiewicz pokazał gibkość i znakomicie odbił piłkę zmierzającą pod poprzeczkę. Po chwili wybronił też strzał z bliska Jurado.



Pod drugą bramką starał się Paixao, najpierw blokowany przez obrońców, później zatrzymany przez Trelę. Mocne, lecz niecelne strzały oddali też Dudu oraz wprowadzony za Kaźmierczaka Hołota. Takich sytuacji jak przed przerwą jednak brakowało. Aż do 75 minuty – w polu karnym dobrze znalazł się Stevanović. Słoweniec mocno wstrzelił piłkę przed bramkę, a tam wślizgiem do siatki wbił ją Paixao. Zachodziła obawa, że Portugalczyk był na spalony, ale asystent sędziego chorągiewki nie podniósł.



W końcówce obie drużyny mogły rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść – groźnie strzelał Jurado, a Cicman objeżdżał Spahicia na boku. Wrocławianie też próbowali się odgryzać, ale jedną z akcji chcieli zakończyć zbyt koronkowo.



Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)

Strzelcy: Wilczek 35 – Paixao 75



Piast: Trela – Klepczyński, Horvath, Polak, Król, Szeliga (67 Cicman), Matras, Podgórski, Martinez, Wilczek (82 Collins John), Jurado



Śląsk: Gikiewicz – Socha (57 Ostrowski), Grodzicki, Pawelec, Spahić (86 Więzik), Kaźmierczak (67 Hołota), Stevanović, Dudu, Mila, Plaku, Paixao

Żółte kartki: Polak, Król – Socha, Pawelec, Dudu