Aktualności

Pasowanie Śląska

25.09.2013 (20:02) | Krzysztof Banasik
Śląsk poniósł drugą porażkę w tym sezonie i to grając przed własną publicznością. Tym razem trzy punkty z Wrocławia wywieźli piłkarze Cracovii, którzy zwyciężyli 3:0, chociaż do przerwy wynik był bezbramkowy. Podopieczni Stanislava Levy’ego w drugiej połowie wyraźnie opadli z sił i grając niemal całe spotkanie w dziesiątkę, nie byli w stanie nawiązać walki.


 

W drużynie gospodarzy nie mógł wystąpić najlepszy piłkarz tego zespołu ostatnich tygodni, czyli Mariusz Pawelec, który musiał pauzować za czwartą żółtą kartkę. Brak tego ważnego ogniwa dał o sobie znać już w 12. sekundzie meczu. Cracovia rozpoczęło ten mecz od błyskawicznego ataku, bo po jednym zagraniu Saidi Ntibazonkiza znalazł się sam przed Rafałem Gikiewiczem. Z tego pojedynku bramkarz WKS-u wyszedł zwycięsko, ale w kolejnej sytuacji popełnił duży błąd, przez który wyleciał z boiska. Dawid Nowak został uruchomiony prostopadłym podaniem, nie było spalonego, napastnik Cracovii miał do przebiegnięcia z piłką kilkadziesiąt metrów. Na spotkanie z nim wybiegł Gikiewicz, Nowak próbował go ominąć lekkim kopnięciem piłki, ta trafiła Gikiewicza w rękę i sędzia słusznie ukarał go czerwoną kartką. To było dopiero 5. minuta meczu! Na murawie pojawił się Marian Kelemen, który już chwilę później musiał przypomnieć o sobie kibicom. Po stałym fragmencie gry przed szansą stanął Nowak, ale jakimś cudem SuperKelemen zdołał przenieś piłkę nad poprzeczką.



Cracovia grając w przewadze jednego zawodnika miała spore trudności ze stworzeniem sobie klarownej sytuacji do objęcie prowadzenia. W przeciwieństwie do Śląska. Zdumiewające było, z jaką łatwością wrocławianie przedostawali się w pole karne gości. Podopieczni trenera Levy’ego, podobnie jak w meczu z Ruchem, byli jednak bardzo nieskuteczni. Na bramkę Krzysztofa Pilarza strzelali Marco Paixo, Tomasz Hołota, który trafił w poprzeczkę, i Dalibor Stevanović – Słoweniec tylko w sobie znany sposób nie skierował piłki do siatki z kilku metrów. Przyjezdni dwa razy spowodowali, że zadrżały nam serca – w 27. minucie Sebastian Steblecki powinien głową zdobyć gola, ale piłka przeleciała tuż obok słupka. Tuż przed przerwą Saidi po raz kolejny przegrał pojedynek sam na sam z wrocławskim bramkarzem.



Po zmianie stron Śląsk był zupełnie innym zespołem, w niczym nie przypominającym drużynę z pierwszej połowy. Krakowianie biegali szybciej, walczyli odważniej, podawali celniej i strzelali skuteczniej. Gracze trenera Wojciecha Stawowego nie zachwycali, ale i tak byli lepsi. W 59. minucie Cracovia przeprowadziła kluczową akcję meczu. Nowak wdarł się w pole karne z lewej strony, na której zabrakło Tadeusza Sochy, oddał strzał, piłka przypadkowo odbiła się od Przemysława Kaźmierczaka i spadła pod nogi Saidiego, który tym razem pewnie skierował piłkę do siatki.



Śląsk ani razu nie zagroził poważnie bramce Pilarza, który był praktycznie bezrobotny. W 82. minucie trener Levy postawił na ofensywę – Sylwester Patejuk zmienił Sochę i już kilkadziesiąt sekund później Saidi podwyższył na 2:0, wbiegając w pole karne właśnie z sektora, w którym grał Socha. Już w doliczonym czasie gry Vladimir Boljević przegrał pojedynek sam na sam z Kelemen, ale po pięknej akcji Krzysztofa Danielewicza z Marcinem Budzińskim, ten drugi nie miał problemów z podwyższeniem wyniku. Cracovia zdobyła cenne trzy oczka i zrównała się zdobyczą punktową ze Śląskiem.



Śląsk Wrocław 0:3 (0:0) Cracovia

Saidi 49’, 82’, Budziński 90’



Śląsk: Gikiewicz – Socha (82’ Patejuk), Grodzicki, Kokoszka, Dudu – Stevanović, Kaźmierczak – Hołota, Mila, Plaku – Paixao



Cracovia: Pilarz – Szeliga, Żytko, Kosanović, Marciniak – Steblecki, Dąbrowski, Danielewicz, Budziński, Saidi (84’ Boljević) – Nowak (89’ Dudzic)



Żółte karki: Żytko, Budziński (Cracovia)

Czerwona kartka: Gikiewicz (5min, za akcją ratunkową poza własnym polem karnym)

Sędziował: Daniel Stefański (Kujawsko-Pomorski ZPN)

Widzów: 9500