Aktualności

Derby dla Śląska! Čotra temu winien?

04.10.2013 (22:25) | Krzysztof Banasik
30. derby Dolnego Śląska pomiędzy Śląskiem a Zagłębiem wygrali 2:0 (1:0) wrocławianie! Podopieczni Stanislava Levy’ego byli bardziej zdeterminowani i wywalczyli upragnione trzy punkty. Orest Lenczyk nie będzie miło wspominał powrotu na wrocławski stadion, bo jego piłkarze tylko w pierwszej połowie byli w stanie nawiązać walkę z WKS-em. Dzięki zwycięstwu Śląsk ma szanse na awans do czołowej ósemki, a lubinianie mogą spaść do strefy spadkowej.


 

Ostatnie słabsze mecze w wykonaniu Śląska zmusiły trenera Stanislava Levy’ego do zmian w pierwszym składzie. Tym razem w pierwszej jedenastce zabrakło miejsca dla Dudu Paraiby i Dalibora Stevanovicia, a do bramki powrócił Rafał Gikiewicz. Dosyć nieoczekiwanie na lewej obronie zagrał Krzysztof Ostrowski, który miał trudne zadanie powstrzymania przebojowego Davida Abwo. Pierwsze minuty w niczym nie przypominały zaciętych derbów, których zwycięzca miałby zostać rozgrzeszony za przeciętne wyniki w dotychczasowych spotkaniach. O ciekawą oprawę zadbali za to wrocławscy kibice, którzy najpierw zaprezentowali efektywną sektorówkę, a po chwili odpalili race i rzucili liczne serpentyny.



Piłkarze obudzili się dopiero po pierwszym kwadransie. Emocje zostały zapewnione przez Sebastiana Milę. Kapitan Śląska w 15. minucie zmarnował dogodną okazję do objęcia prowadzenia, Michał Gliwa zdołał nogami zablokować piłkę i wybić ją na rzut rożny. Po dośrodkowaniu i małym zamieszaniu piłka spadła wprost na głowę Marco Paixao, który z kilku metrów trafił do siatki rywala. Dla Portugalczyka było to już szóste trafienie w rozgrywkach Ekstraklasy, a dwunaste we wszystkich oficjalnych meczach WKS-u. Warto dodać, że w momencie zdobycia bramki Zagłębie grało w dziesiątkę, bo kontuzja z gry wyeliminowała Borisa Godala, którego dopiero po golu zastąpił Robert Jeż.



Goście nie mieli do zaproponowanie niczego innego oprócz licznych prób oskrzydlenia swoich akcji za pomocą Abwo i Miłosza Przybeckiego. Pomocnicy miedziowych nie potrafili jednak otworzyć swoim kolegom drogi do zdobycia bramki. Sztuka ta udała się w 37. minucie prawemu obrońcy Pavlovi Vidanovowi, który zdołał dośrodkować do Arkadiusza Piecha, ale były napastnik Ruchu Chorzów nie był w stanie z kilku metrów skierować piłki w światło bramki.



Po przerwie na boisko nie wrócił Tadeusz Socha, którego zastąpił Dudu. Brazylijczyk szybko i skutecznie zameldował się na murawie, bo już w 48. minucie wykorzystał rzut karny podyktowany za przewinienie Dorde Cotry, za co gracz Zagłębią został napomniany żółtą kartką. Śląsk prowadził już 2:0 i mógł spokojnie kontrolować to spotkanie. Zagłębie dodatkowo utrudniło sobie zadanie, bo w 58. minucie za drugą żółtą kartkę boisko opuścić musiał nie kto inny jak Cotra. To było koszmarne 10 minut w wykonaniu chorwackiego obrońcy.



Wrocławianie nie mieli zamiaru oddać inicjatywy przyjezdnym, czego dowodem była okazja Paixao z 61. minuty. Portugalczyk otrzymał idealne podanie z lewego skrzydła od Sylwestra Patejuka, ale spudłował z kilku metrów, strzelając obok bramki. Blisko szczęścia w 80. minucie był Jeż, po którego strzale piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła w pole gry. Na tym fajerwerki w wykonaniu Zagłębia się skończyły, trener Lenczyk tym razem nie był w stanie na tyle wpłynąć na swoją drużyną, by ta grając w osłabieni mogła zdobyć przynajmniej jeden punkt. WKS po dwóch derbowych porażkach z rzędu ponownie rządzi na Dolnym Śląsku!



Śląsk Wrocław 2:0 (1:0) Zagłębie Lubin

Paixao 15’, Dudu 48’ (k)



Śląsk: Gikiewicz – Socha (46’ Dudu), Kokoszka, Pawelec, Ostrowski – Hołota, Kaźmierczak – Plaku, Mila, Patejuk (75’ Stevanović) – Paixao



Zagłębie: Gliwa – Vidanov, Guldan, Banaś, Cotra – Abwo (64’ Oleksy), Godal (16’ Jeż), Piątek, Kwiek (46’ Papadopulos), Przybecki – Piech



Żółte kartki: Plaku, Kaźmierczak, Dudu (Śląsk), Cotra, Papadopulos (Zagłębie)

Czerwona kartka: Cotra (Zagłębie, 58min., za drugą żółtą)

Sędziował: Paweł Pskit (Łódź)

Widzów: 15 649