Rogi na wagę wygranej: Lechia - Śląsk 1:2 (0:0)

03.11.2013 (17:23) | Marcin Polański
Po ponad pięciu miesiącach piłkarze Śląska wreszcie ponownie wygrali na wyjeździe. Podobnie jak w ostatnim meczu na PGE Arenie (2:3) to gospodarze objęli prowadzenie za sprawą Piotra Grzelczaka, ale wrocławianie nie tylko zdołali odrobić straty, ale też przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mateusza Bąka po rzutach rożnych pokonali Adam Kokoszka i Rafał Grodzicki. Dzięki wygranej WKS wyprzedził Lechię w tabeli i pierwszą rundę sezonu zasadniczego kończy z dorobkiem 20 punktów.


 

Oba zespoły przystąpiły do meczu podbudowane wygranymi, kończącymi serię spotkań bez zwycięstwa. Wrocławianie mieli jednak jeden dzień mniej na odpoczynek, w dodatku na PGE Arenie musieli znów radzić sobie bez kontuzjowanego Sebastiana Mili. Trener Stanislav Levy nie zdecydował się jednak na wiele zmian i posłał do boju niemal tę samą jedenastkę, co przeciwko Podbeskidzu. Na ławce rezerwowych zasiadł jedynie Sebino Plaku, a na murawie pojawił się Przemysław Kaźmierczak, który ubrał również opaskę kapitańską.



Pierwsza połowa meczu w Gdańsku potwierdziła, że niedawna wygrana Śląska z Podbeskidziem nie była przypadkowa. Choć gra toczyła się w trudnych warunkach przy rzęsiście padającym deszczu, to podopieczni trenera Stanislava Levy’ego byli częściej w posiadaniu piłki i skonstruowali sporo groźnych akcji, brakowało jednak celności. Niewiele jednak zabrakło, by to Lechiści schodzili do szatni prowadząc. Tuż przed gwizdkiem sędziego oko w oko z Marianem Kelemenem stanął Przemysław Frankowski, ale golkiper WKS-u zdołał obronić strzał, podobnie jak chwilę później po próbie Deleu. Poza główką Rafała Janickiego po rzucie rożnym były to jedyne sytuacje, w których bramkarz zielono-biało-czerwonych musiał się nieco wysilić.



Dużo więcej pracy miał za to jego vis-à-vis. Zgodnie z oczekiwaniami największe zagrożenie stwarzał Marco Paixao, jednak Portugalczyk znów nie potrafił wstrzelić się w bramkę. Najpierw w 19 minucie posłał piłkę obok słupka, choć mógł zagrać do lepiej ustawionego Tomasza Hołoty (znów ustawionego na prawym skrzydle), zaś w 27 minucie po centrze aktywnego Sylwestra Patejuka i główce napastnika futbolówka trafiła w słupek. Wrocławianie próbowali też uderzeń z dystansu, ale strzały Patejuka i Mateusza Cetnarskiego nie były skuteczne. W 40 minucie piłka trafiła w polu karnym w rękę Janickiego, ale arbiter mimo protestów Paixao nie podyktował rzutu karnego dla Śląska.



Druga połowa już gole przyniosła. Od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze, gdy w 55 minucie Daisuke Matsui świetnie zacentrował do Piotra Grzelczaka, a ten huknął z woleja z 11 metrów i Kelemen był bez szans. Trener Levy szybko zareagował wzmacniając ofensywę Plaku (Hołota powędrował na prawą obronę!), a wrocławianie choć bez udziału w akcji Albańczyka wyrównali. Z rzutu rożnego zagrał Mateusz Cetnarski, piłkę głową zgrał Rafał Grodzicki, a akcję zamknął Adam Kokoszka, który wślizgiem z najbliższej odległości posłał piłkę do siatki doprowadzając do remisu. Nie było to jednak ostatnie słowo wrocławian. W 81 minucie znów ten sam narożnik boiska, znów centruje Cetnarski, krycie gubi Grodzicki i z 5 metrów bez problemów strzałem głową pokonał Bąka.



Była to bramka na wagę zwycięstwa, dopiero drugiego wyjazdowego WKS-u w 2013 roku w ekstraklasie. Spotkanie z trybun oglądał Adam Nawałka. Czy któryś z zawodników Śląska wpadł w oko nowemu selekcjonerowi? Przed meczami kadry WKS zagra jeszcze z Koroną Kielce, w niedzielę 10 listopada o godz. 15:30 na Stadionie Wrocław.



Lechia Gdańsk – Śląsk Wrocław 1:2 (0:0)

Grzelczak 55 – Kokoszka 62, Grodzicki 81



Lechia: Bąk – Oualembo, Madera, Janicki, Pazio - Deleu, Dawidowicz (54 Tuszyński), Pietrowski, Matsui, Frankowski (69 Buzała) – Grzelczak (78 Zyska). Trener: Michał Probierz.



Śląsk Wrocław: Kelemen - Pawelec (61 Plaku), Grodzicki, Kokoszka, Dudu - Stevanović, Kaźmierczak - Hołota (79 Ostrowski), Cetnarski (90 Socha), Patejuk – Paixao. Trener: Stanislav Levy



Sędzia: Tomasz Radkiewicz (Łódź)

Widzów: 12365