Aktualności

Chłodnym okiem: Półmetek

06.11.2013 (19:58) | Adam Osiński
Grunt to być w pierwszej ósemce po sezonie zasadniczym, nie na jego półmetku. Ale skoro każdy zagrał już z każdym, nie unikniemy podsumowań. Miejsca w górnej połowie tabeli beniaminka z Krakowa, miernej w ubiegłym sezonie Pogoni i rewelacyjnego, ale dopiero pod wodzą słowackiego trenera, Ruchu – to największe niespodzianki ekstraklasy. Żeby ktoś czuł radość, inny musi pocierpieć. Nastrój rozczarowania dominuje zwłaszcza w Gdańsku, Białymstoku i Lubinie, a upadek z wysokiego konia, który niedawno zagalopował aż do Europy (a właściwie to do Azerbejdżanu), spotkał gliwickiego Piasta.


 

Te rezultaty da się jednak na chłopski rozum jakoś uzasadnić. Piast osiągnął wcześniej wynik ponad stan, lecz zamiast się wzmocnić, sprzedał najlepszego napastnika, a sprowadził odpady z Lubina. Jagiellonia była w dołku już jesienią, a nowy trener nie jest tak skuteczny jak był w Warszawie. Lechia ma od zawsze problem z grą na własnym stadionie, a do tego utalentowaną, lecz chimeryczną młodzież. W Lubinie też standard – jesień do bani. I rzut oka na górę. Pogoń była mierna, póki nie było Robaka, a Wdowczyk nie odcisnął na niej swojego piętna. Cracovia odkurzyła innego napastnika, Dawida Nowaka, a jej właściciel wytrzymał ciśnienie i nie zwolnił trenera Stawowego, tego samego, który osiem lat wcześniej z tą drużyną, wówczas też beniaminkiem, skończył ligę na piątym miejscu. No i Ruch, w którym zadziałał efekt słowackiej miotły. Ale nie tylko o Kociana tu chodzi: na Cichej posiedli umiejętność wdrapywania się nawet na podium – ze skromnym budżetem i przeciętnymi grajkami.



Ważne jednak – zupełnie na poważnie – żeby plusy nie przysłoniły minusów. Bo takie są w każdym zespole – od Legii po Podbeskidzie. I to widać niemal w każdej kolejce, ale w ostatnich szczególnie. Czyżby miało dojść wkrótce do upadków i metamorfoz, choćby jak ta z udziałem Ruchu? Nagle przecież Pogoń beznadziejnie kopie na boisku w Łodzi, Cracovia zbiera cięgi od rozbitej Korony, na sinusoidę wpada też Śląsk. A Górale z Bielska po laniu 0:4 wspinają się na wyżyny i wręcz demolują Wiślaków, na szczęście krakusów poza jednym – Miśkiewiczem. Podbeskidzie w pierwszej ósemce – brzmi to nieprawdopodobnie, ale w tej lidze do kwietnia wiele się może jeszcze zmienić.