Aktualności

Chłodnym okiem: Wakat na ósmej pozycji

18.02.2014 (20:30) | Adam Osiński
Tylko w jednym meczu padł wynik, który zdradził, że liga wstrzymała bieg na dwa miesiące. W grudniu nikt przytomny nie przewidziałby, że Górnik może dostać w skórę od Zagłębia. Teraz było to możliwe, bo autokar z Zabrza nie zabrał kilku kluczowych piłkarzy, dzięki czemu Orest Lenczyk i spółka mieli całkiem proste zadanie. Na razie Miedziowym do miana rycerzy wiosny daleko, ale jeśli pokażą regularność i zgubią daleko w tyle pościg z Bielska-Białej, sędziwy trener znów będzie na topie. Poza Lubinem nic nowego – Legia męczy bułę i wygrywa, Śląsk gubi się w obronie, Widzew wraca z delegacji bez punktu, Lechia zawodzi na PGE. Jednak przede wszystkim swoje ugrali faworyci: Wisła Smudy, Pogoń Wdowczyka, Ruch Kociana i Zawisza Tarasiewicza. Nic nie zapowiada tąpnięcia, a skoro tak, to w pierwszej ósemce pozostaje już tylko jedno wolne miejsce.


 

Deklaracje, i to nie tylko te sprzed pół roku, ale też zimowe, były bojowe – niemal każdy w lidze będzie walczył o grupę mistrzowską. Z tego wyścigu zwolniono w zasadzie tylko trzy kluby: Widzew, Podbeskidzie i Zagłębie. Za to w kilku innych optymizmu nie brakowało – jeśli ligą rządzi chaos, każdy ma równe szanse wyciągnąć szczęśliwy los. Ale są w tej lidze drużyny, które wiele przypadkowi nie pozostawiają i biorą los w swoje ręce. I nic ich nie rusza, ani to, że kończą mecz w dziesiątkę (Pogoń), ani to, że wdają się z rywalem w kopaninę (Wisłę), mogą nawet stracić podstawowego skrzydłowego z powodu biedy (Ruch) czy nie czuć wsparcia kibiców (Zawisza).



Tego optymizmu we Wrocławiu było/jest pewnie niewiele, skoro trener Levy przed meczem w Poznaniu mówi do kamery, że jego zespół rozpoczyna walkę o utrzymanie. W taki sposób swoich zawodników Czech nie zmotywował. Realia organizacyjne w Śląsku są takie, że nie chciałbym być jego w skórze, ale spuszczanie nosa na kwintę jest karygodne. Pomijając brak Waldemara Soboty, Levy dysponuje podobną kadrą jak latem, gdy eliminował Club Brugge. Potem mógł tłumaczyć się zmęczeniem, ale teraz miał dwa miesiące przerwy, by popracować nad powrotem do formy. Tymczasem w spotkaniu z Lechem poprawy nie było, choć rywal – wicemistrz Polski – też nie zachwycił. Wygląda na to, że Śląsk szczęśliwego losu nie wyciągnie.