Aktualności

Pawłowski wygrywa w debiucie!

02.03.2014 (14:56) | Adam Osiński
Śląsk przerwał passę ośmiu meczów bez zwycięstwa i wygrał 1:0 z Cracovią w debiucie trenerskim Tadeusza Pawłowskiego. Gola tuż przed przerwą – swojego trzynastego w ekstraklasie – strzelił nowy kapitan Marco Paixao. Ten niespodziewany wynik poparty dobrą grą (ale tylko w drugiej połowie) oznacza, że WKS nie stracił szansy na awans do pierwszej ósemki. W Krakowie we wrocławskim zespole zadebiutowali Mateusz Machaj, Robert Pich oraz Lukas Droppa.



 

Jak zapowiedział, tak zrobił. Tadeusz Pawłowski wystawił dwóch nowych graczy, ale w Krakowie obok Roberta Picha od pierwszej minuty debiutował nie Lukas Droppa, ale Mateusz Machaj. Były piłkarz Lechii zastąpił kontuzjowanego (i mającego nadwagę) Sebastiana Milę. Co jeszcze wymyślił przez cztery dni pracy nowy trener Śląska? Do pomocy z powrotem przesunął Toma Hateleya, a miejsce Anglika na prawej stronie obrony zajął Krzysztof Ostrowski.



I ta ostatnia decyzja powinna wyjść Pawłowskiemu i całemu klubowi bokiem, ale szczęście pod bramką Kelemena stało po stronie Śląska. Ostrowski w prosty sposób tracił piłkę, nie nadążał za akcjami, wracał do brony truchtem, niecelnie podawał, dawał się ogrywać Ntibazonkizie (gwoli prawdy: wygrał z nim jeden pojedynek) – po prostu dramat. Z Burundyjczykiem problemy miał też Grodzicki, ale stoper zmuszony był asekurować swojego kolegę i często schodził do boku. Po tych błędach wyborne okazje bramkowe mieli Sebastian Steblecki i Rok Straus, ale strzelali tak, że Kelemen mógł skutecznie interweniować.



W ofensywie WKS nie potrafił nic zaproponować, akcje gościom się nie kleiły, aktywny z początku Machaj gasł z każdą minutą, przypominając o sobie tylko przy okazji wykonywania kornerów. Wrocławianie mieli w tej części gry jeszcze rzut wolny blisko bramki Pilarza. Do piłki niespodziewanie podszedł Paixao, ale strzelił nieudolnie. Słowak Pich był jakby nieobecny i najwidoczniej starał się połapać, na czym w zasadzie polega gra jego nowego zespołu.



Wydawało się, że Śląsk zejdzie do szatni z fartownym remisem, a wyszło jeszcze lepiej. Oto Sylwester Patejuk przerzucił ciężar gry na lewą stronę boiska, gdzie czekał Dudu. Brazylijczyk zagrał mu długą piłkę zwrotną, Patejuk nie pozwolił jej wyjść za linię, tylko zagrał wzdłuż bramki, a Paixao ubiegł Mateusza Żytkę i z bliska wpakował ją do siatki.



Po zmianie stron Ostrowski dorównał kolegom, a z Pasów na tyle zeszło powietrze, że warto odnotować tylko atomowy strzał Saidiego w spojenie bramki. Raport z przebiegu drugiej połowy powinien być dokładnym opisem wielu akcji piłkarzy z Wrocławia. Wystarczy jednak napisać, że obudził się Robert Pich i pokazał wielki potencjał: dynamikę, krótkie prowadzenie piłki, szybką nogę, celne podania do przodu. W środku pola rządzili Stevanović i Hateley. Brawa należą się zwłaszcza Słoweńcowi – oby na krytykę odpowiadał zawsze taką grą. Potem dołączył do nich Lukas Droppa, który zmienił Machaja, ale na jego weryfikację przyjdzie jeszcze czas.



Pewna gra przyjezdnych była tak nie w smak Cracovii, że jej piłkarze urządzili sobie polowanie na nogi wrocławian. Wprowadzony w trakcie drugiej połowy Krzysztof Danielewicz powinien już po kilku minutach zejść do szatni, ale debiutujący w lidze sędzia nie pokazał mu drugiego żółtego kartonika po kolejnym chamskim ataku na nogi. Krzywdę Pichowi podniesioną nogą przy wślizgu mógł zrobić także Krzysztof Nykiel.



Minusem drugiej połowy był brak goli. Śląsk nie dobił rywala i mógł zostać skarcony w doliczonym czasie. Kelemen udowodnił jednak, że nieprzypadkowo wygrał rywalizację w Wojciechem Pawłowskim i znakomicie zachował się przy uderzeniu Ntibazonkizy, a także chwilę później, gdy piłka po strzale Strausa odbiła się jeszcze od nogi Pawła Zielińskiego i omal nie wpadła Słowakowi za kołnierz.



Cracovia – Śląsk 0:1 (0:1)

Strzelcy: Paixao 45



Cracovia:
Pilarz – Nykiel, Żytko, Mikulić, Marciniak – Szeliga (58 Danielewicz) – Ntibazonkiza, Boljević, Straus, Steblecki (60 Dudzic) – Kita (46 Rakels)



Śląsk Wrocław:
Kelemen - Ostrowski, Grodzicki, Kokoszka, Dudu - Hateley, Stevanović (90 Socha), Machaj (74 Droppa), Pich, Patejuk (68 Zieliński) - M.Paixao





Żółte kartki:
Steblecki, Żytko, Danielewicz, Marciniak, Nykiel, Rakels – Pich

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)