Aktualności

Brawa za walkę! Śląsk w derbach wywalczył remis

16.03.2014 (17:37) | Krzysztof Banasik
To były prawdziwe derby. Cztery bramki, w tym jedna samobójcza, dużo walki, czerwona kartka, sporo widzów na trybunach. Jedynie wynik nie cieszy żadnej ze stron, bo oba zespoły interesowało tylko zwycięstwo. Śląsk zremisował w Lubinie 2:2, chociaż dwukrotnie przegrywał, a od 57. minuty grał w dziesiątkę. Gdyby nie świetny dzisiaj Arkadiusz Piech i bezmyślny Dudu Paraiba, spotkanie mogłoby się potoczyć inaczej.


 

Jeśli ktoś spodziewał się od tego meczu pięknej gry, po spojrzeniu na tabelę od razu mógł zmienić zdanie. Niestety rzeczywistość na Dolnym Śląsku jest taka, że wrocławianie i lubinianie są sąsiadami nie tylko geograficznie, ale również w ligowym zestawieniu. I nie jest to oczywiście czołówka, ale walka o utrzymanie. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego przed tym meczem mieli już tylko cztery punkty przewagi nad Miedziowymi, którzy w ostatniej kolejce przegrali w Białymstoku, zdobywając we wcześniejszych trzech spotkaniach aż 7 punktów.



W ostatnich derbach Śląsk wygrał we Wrocławiu 2:0, ale kilku zawodników z obecnej kadry pamiętało jeszcze klęskę sprzed roku, kiedy lubinianie wygrali na Dialog Arenie aż 4:0. Pierwszy kwadrans zdecydowanie należał do Śląska, który dłużej utrzymywał się przy piłce, częstotliwość i celność wymian podań mogła się podobać. W 10. minucie Marco Paixao po raz pierwszy próbował zaskoczyć Silvio Rodicia, ale Portugalczyk minimalnie pomylił się z lewej nogi.



Wrocławianie przeważali, wydawało się, że mają mecz pod kontrolą, ale jeden błąd Adama Kokoszki i ustawienia całej obrony spowodował, że Arkadiusz Piech po zagraniu Aleksandra Kwieka wybiegł na pojedynek sam na sam z Marianem Kelemenem i ładnym strzałem z półwoleja wpakował piłkę do siatki. W tej akcji zagadkowe pozostają, czy Piech wcześniej nie zagrał tzw. „nakładką” oraz czy Kelemen nie mógł wybiec z bramki i uprzedzić Piecha w przyjęciu piłki.



Od tego momentu Zagłębie zaczęło grać bardziej agresywnie w obronie, z czym Śląsk kompletnie nie mógł sobie poradzić. Mnożyły się niecelne podania i straty Dalibora Stevanovicia i debiutującego Juana Calahorro. Hiszpan dostał szansę od trenera Pawłowskiego, zagrał jako defensywny pomocnik, ale nie pokazał się z dobrej strony i po przerwie nie wrócił już na boisko.



Zastąpił go Sylwester Patejuk. Tą zmianą szkoleniowiec dał znak do ataku – jedynym defensywnym pomocnikiem pozostał Stevanović. Podobnie jak w pierwszej odsłonie, po wznowieniu gry przewaga należała do gości. W 55. minucie Śląsk wywalczył rzut rożny, po którym Jiri Bilek skierował piłkę głową do własnej bramki, doprowadzając do remisu. Niestety ciśnienia związanego z tym spotkaniem nie wytrzymał Dudu Paraiba. Brazylijczyk przez całe spotkanie miał duże problemy z powstrzymaniem aktywnego Dawida Abwo, ale brutalny faul daleko od bramki przy linii bocznej był bezmyślny. Sędzia Marcin Borski nie miał wyjścia i, zaledwie kilkadziesiąt sekund po wyrównaniu, Dudu został wyrzucony z boiska.



Osłabiony Śląsk wcale nie cofnął się do obrony, ale szukał gry i bramki dającej prowadzenie. Blisko 60. minuty z rzutów wolnych swoje szanse zmarnowali Mateusz Machaj i Stevanović, trafiając z prawie 20 metrów w mur. Wrocławianie musieli pamiętać o defensywie i powstrzymaniu szarżującego Abwo, który szukał swojej szansy i był blisko gola (gdyby nie Kelemen) i asysty (gdyby nie fatalny strzał Manuela Curto) w jednej akcji.



W 79. minucie Zagłębie wyszło na prowadzenie, Piech wyprzedził zagubionego Rafała Grodzickiego i lubinianie mogli grając na utrzymanie spokojnie wyczekiwać ostatniego gwizdka. Nie pozwoliła na to ambicja wrocławian, którym zależało na wyrównaniu. Po rzucie wolnym w 83. minucie wykonywanym przez Machaja szansę na rehabilitację otrzymał Grodzicki i po wbiegnięciu w pole karne ładnym strzałem głową pokonał Rodicia.



Do końca spotkania, pomimo gry w osłabieniu, to Śląsk dążył do zwycięstwa. Gdyby Patejuk miał odrobinę zimnej krwi, w doliczonym czasie gry mógłby celnie zagrać do świetnie ustawionego Marco Paixao, a ten doskonale wie, jak strzelać gole z kilku metrów. Grając przez ponad pół godziny w dziesiątkę, Śląsk zdobył w derbach jeden punkt. To dobry wynik, ale o czołowej ósemce możemy już na zawsze zapomnieć.



Zagłębie Lubin 2:2 (1:0) Śląsk Wrocław

Piech 15’, 79’ – Bilek 55’ (sam.), Grodzicki 83’



Zagłębie: Rodić – Rymaniak, Bilek, Dżinić, Cotra – Abwo, Guldan, Curto, Bertilsson (74’ Janoszka), Kwiek – Piech



Śląsk: Kelemen – Ostrowski, Grodzicki, Kokoszka, Dudu – Calahorro (46’ Patejuk), Stevanović – Machaj, F.Paixao, Pich (86’ Zieliński) – M.Paixao



Żółte kartki: Stevanović (Śląsk), Guldan, Piech, Dżinić (Zagłębie)

Czerwona kartka: Dudu (Śląsk, 57. minuta, za faul na Abwo)



Widzów: 10 384

Sędziował: Marcin Borski