Górnik pokonany, twierdza utrzymana!

30.08.2014 (19:55) | Tomasz Szozda
Śląsk po bardzo emocjonującym spotkaniu wygrywa z liderem ekstraklasy Górnikiem Zabrze 2:0 (1:0), obie bramki dla WKS-u zdobywa Flavio Paixao. Trzeba dodać, że było to w pełni zasłużone zwycięstwo. Zabrzanie przegrywają we Wrocławiu po raz pierwszy w tym sezonie


 

Tadeusz Pawłowski zaufał tym samym piłkarzom, którzy przed tygodniem pokonali Jagiellonię. Trener Śląska wciąż nie mógł skorzystać z kontuzjowanych: Marco Paixao, Grodzickiego, Plaku, Pawłowskiego i Bartkowiaka. Na ławce rezerwowych znalazło się więc miejsce dla 16-letniego Marcina Pałaszewskiego. Zabrzanie również zagrali w identycznym ustawieniu jak przed tygodniem. Do Wrocławia nie przyjechali leczący kontuzje Augustyn oraz Iwan.



Na początku oglądaliśmy sporo walki w środkowej części boiska, ale z upływem czasu widowisko zdecydowanie zyskiwało na atrakcyjności. Piłkarze obu zespołów starali się atakować, wymieniać dużo podań, a przede wszystkim „grać piłką”. Żadna z ekip nie uzyskała wyraźnej przewagi, jednak to ataki gospodarzy były lepiej zorganizowane i to oni stwarzali większe zagrożenie. Zielono-biało-czerwoni z każdą chwilą grali coraz płynniej, a kluczową akcję przeprowadzili w 34 minucie. Po fantastycznym, prostopadłym zagraniu Mili sam na sam z bramkarzem wyszedł Flavio Paixao i mocnym strzałem przy dalszym słupku umieścił piłkę w bramce. Był to pierwszy gol Portugalczyka zdobyty przed własną publicznością. Tuż przed przerwą podwyższyć mógł jeszcze Droppa, ale jego uderzenie zostało zablokowane.



Stracona bramka podrażniła ambicje drużyny dowodzonej przez Józefa Dankowskiego. Gracze Górnika odważnie zaczęli drugą połowę, ale nie potrafili stworzyć sobie jakiejś klarownej sytuacji. Duża w tym zasługa dobrze zorganizowanej defensywy WKS-u. Wrocławianie prowadzili tylko 1:0 i nie zamierzali wyczekiwać końca spotkania na własnej połowie. Śląsk w ofensywie naprawdę mógł się podobać. Wymienność pozycji między Milą, Flavio i Pichem siała spustoszenie w szeregach gości. Brakowało jedynie dokładności przy ostatnim podaniu. Przyjezdni również szukali swoich szans, ale Śląskowi dopisywało szczęście. W doliczonym czasie gry zabrzanie postawili wszystko na jedną kartę, co bardzo szybko się na nich zemściło. Książkowa kontra WKS-u, Flavio przerzuca piłkę nad wychodzącym Steinborsem i Śląsk zasłużenie wygrywa z liderem ekstraklasy. Oby więcej takich meczów.





Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 2:0 (1:0)

Bramki: Flavio Paixao 34', 90'



Składy drużyn:

Śląsk Wrocław:(stroje: zielone) Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - Droppa, Danielewicz (79' Hateley) - F. Paixao, Mila, Pich (90' Calahorro) - Machaj (70' Ostrowski)

Trener: Tadeusz Pawłowski



Górnik Zabrze:(stroje: białe) Steinbors - Kosznik, Sadzawicki, Danch, Gancarczyk (71' Szeweluchin) - Madej, Sobolewski, Jeż (86' Łuczak), Gwaze (46' Mańka), Gergel - Zachara

Trener: Józef Dankowski (Robert Warzycha)



Ławka rezerwowych:

Śląsk Wrocław: Wrąbel, Juanito, Hateley, Dankowski, Ostrowski, Pawelec, Pałaszewski

Górnik Zabrze: Kasprzik, Szeweluchin, Oziębała, Plizga, Mańka, Małkowski, Łuczak